Kolejny dziwoląg w nazwie klubu
Zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa – pod taką nazwą przystąpi do tegorocznych rozgrywek PGE zespół prowadzony przez Lecha Kędziorę. Potentat branży fotowoltaicznej od lat zaangażowany jest we wspieranie żużla pod Jasną Górą. Przed telewizyjnymi komentatorami kolejne wyzwanie. Na szczęście mieli już oni okazję nauczyć się okiełznywać absurdalnie długie nazwy drużyn żużlowych.

- Jestem bardzo zadowolony, że zielona.energia.com zdecydowała się na jeszcze większą i ściślejszą współpracę z Włókniarzem Częstochowa. Branża, w której na co dzień działa firma, jest branżą typowo ekologiczną, która nam, klubowi, daje możliwość działania zgodnie z panującymi obecnie trendami związanymi z szeroko rozumianą ochroną środowiska. Najlepszym na to dowodem jest Arena zielona-energia.com. Na stadionie, który nosi nazwę naszego sponsora i takim też pozostanie w nowym sezonie, znajdują się rozwiązania, które wpisują się w charakter prowadzonej przez firmę działalności. Mowa o panelach fotowoltaicznych, które zamontowane są na budynku klubowym - cieszy się prezes Michał Świącik w wypowiedzi dla oficjalnych mediów klubu.
Włókniarz przyzwyczaił nas do oryginalnych sponsorów
Do panteonu oryginalnych sponsorów tytularnych częstochowskiej drużyny dołącza więc kolejny ciekawy szyld. Przed laty zespół brał udział w rozgrywkach choćby jako "Złomrex Włókniarz", a nawet "CrossFit Vitroszlif Włókniarz". Nie tylko częstochowscy działacze mieli w ostatnich sezonach dość liberalne podejście do tej kwestii. Wielu żużlowych kibiców do dziś podśmiechuje się z "Kapi Meble Budex Car Gwarant Startu Gniezno", "Składy-Węgla.pl Polonii Bydgoszcz", "Naturalna Medycyna PSŻ-u Poznań" czy "MDM Komputery Dreier ZKS Ostrovii Ostrów Wielkopolski". Sam dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik po dziś dzień reprezentuje zresztą barwy "Moje Bermudy Stali Gorzów".
Główna Komisja Sportu Żużlowego od dawna nosi się z zamiarem ukrócenia tego groteskowego procederu. Co prawda przynosi on do klubowych kas konkretne sumy pieniędzy, ale przy tym rażąco godzi w poważny wizerunek rozrywek. Przed rokiem postanowiono więc o obowiązku startów pod "maksymalnie dwuczłonową nazwą". Tegoroczny beniaminek PGE Ekstraligi zdecydował się nawet zrezygnować ze słowa "Ostrovia", by móc upchnąć w szyldzie kolejnego sponsora, więc do najwyższej klasy rozgrywkowej awansował jako "Arged Malesa Ostrów Wielkopolski". Nowy przepis obowiązuje jednak wyłącznie w dwóch niższych klasach rozgrywkowych, nie ma zaś zastosowania wobec drużyn z najlepszej ligi świata.








