Reklama

Reklama

Kilka dni temu złamał dwa palce, a teraz wygrał im finał! Złoto dla weteranów

Brytyjczycy znów zafundowali nam speedway z innej planety. W ciągu dwóch godzin podczas rewanżowego finału SGB Premiership obejrzeliśmy wyścig sezonu oraz tyle mijanek, ile kibice w Polsce przez kilka kolejek PGE Ekstraligi. Mistrzostwo powędrowało do weteranów z Peterborough, a do złota poprowadził ich Michael Palm Toft, czyli człowiek ze złamanymi dwoma palcami.

Kilka dni temu zachwycaliśmy się spotkaniem w Manchesterze, które zaoferowało nam właściwie wszystko, co w żużlu możliwe. W czwartek dostaliśmy równie dobre show, o ile nie lepsze. Przez dwie godziny z groszem otrzymaliśmy kawał naprawdę dobrego speedway’a. Mijanek było tyle, że przestaliśmy je liczyć po pierwszej serii startów, a kolorytu całemu wydarzeniu dodali licznie zgromadzeni kibice na trybunach. W skrócie - finał marzenie!

Daniel Bewley znów oczarował cały świat

Początkowa faza meczu zwiastowała wyrównany pojedynek. Dość nieoczekiwanie w pierwszych pięciu odsłonach to goście znajdowali się na minimalnym prowadzeniu. Radość Belle Vue Aces nie trwała jednak długo. Już w drugiej serii startów rozpoczął się koncert Peterborough Panthers, który zakończył się około godziny 23:00, czyli w chwili, kiedy oficjalnie zapewnili sobie oni złote medale drużynowych mistrzostw Wielkiej Brytanii. O dominacji gospodarzy niech świadczy fakt, iż od piątego biegu przegrali tylko jeden wyścig.

Reklama

- Zawody nudne jak flaki z olejem - pomyśli przeciętny kibic, czytający relację pomeczową. Jeżeli spojrzy się na suche liczby, to jak najbardziej można dojść do takich wniosków. Na torze jednak działo się co niemiara. Szczególnie w biegu trzynastym pół stadionu zwariowało i nie wiedziało co jest pięć. Wszystko za sprawą Daniela Bewleya, który znów wyczarował wyścig sezonu i w ciągu niecałych dwóch okrążeń przedarł się z ostatniej pozycji na czoło stawki, wyprzedzając duet gospodarzy zmierzający po podwójne zwycięstwo na wagę mistrzostwa kraju. Ostatecznie tytuł został przypieczętowany w kolejnym wyścigu, co było zresztą formalnością patrząc na przebieg pojedynku.

Heroiczna postawa Palm Tofta, łzy radości Pedersena

Prawdziwym bohaterem Peterborough Panthers w czwartkowy wieczór okazał się Michael Palm Toft. Duńczyk kilka dni temu złamał dwa palce u ręki i jego udział w finałowym dwumeczu stał pod dużym znakiem zapytania. 31-latek, pomimo ogromnego ryzyka, postanowił podjąć walkę z bólem. Nie dość, że ją wygrał i odjechał spotkanie do końca, to na dodatek z dorobkiem 12 punktów z bonusem okazał się jednym z liderów miejscowych i poprowadził tym samym swój zespół do historycznego sukcesu.

Łzy radości po ostatniej gonitwie popłynęły także z oczu Bjarnego Pedersena. Reprezentant kraju Hamleta wystąpił bowiem w swoim ostatnim spotkaniu w karierze. Były uczestnik cyklu Grand Prix zakończył ją w najlepszy z możliwych sposobów, ponieważ zgarniając złoty medal, zszedł ze sceny jako "niepokonany".

Wśród gospodarzy do okazałego triumfu w stosunku 51:39 w dużym stopniu przyczynili się również Craig Cook, Scott Nicholls, Chris Harris i Jordan Palin. U gości pretensji nie można mieć tylko do Daniela Bewleya oraz Toma Brennana. Drugi z nich już niebawem będzie rywalizował przeciwko Polsce w finale Speedway of Nations.

Historyczny wyczyn Peterborough Panthers

Liczba dnia? 38! To nie stan podgorączkowy chorej na grypę osoby, a średnia wieku wszystkich seniorów nowo ukoronowanych mistrzów Wielkiej Brytanii, którzy w czwartek zaprezentowali się fanom na trybunach. Jak widzimy, w życiu nigdy nie jest na nic za późno. Coś takiego w światowym żużlu chyba prędko się nie powtórzy, za co tym bardziej chylimy czoła.

PETERBOROUGH 51 (95): Michael Palm Toft 12+1, Ulrich Oestergaard ZZ, Craig Cook (G) 5+1, Scott Nicholls 10+1, Chris Harris 7+3, Bjarne Pedersen 13+1, Jordan Palin 4

BELLE VUE 39 (85): Daniel Bewley 15, Richie Worrall 3, Steve Worrall 5+1, Charles Wright 2, Brady Kurtz ZZ, Tom Brennan 11, Jye Etheridge 3+2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama