W 2021 roku Bartłomiej Kowalski zdecydował się na transfer do Betard Sparty Wrocław. Kontrakt miał wynosić blisko pół miliona złotych za podpis. W grze o zdolnego młodzieżowca było wtedy aż pięć klubów PGE Ekstraligi.
Kowalski zrobił sobie zdjęcie z prezesem Stali Gorzów, "byłem głupi!"
Najbardziej zmotywowana na transfer Kowalskiego wydawała się ebut.pl Stal Gorzów. Ówczesny prezes odwiedził go nawet w rodzinnym domu. To właśnie tam po zakończeniu spotkania zrobiono słynne zdjęcie, które później obiegło cały internet. Zawodnik był na tym zdjęciu w koszulce klubowej Stali, pozując wspólnie z Markiem Grzybem.
- Otrzymałem wiele propozycji, wśród których była Stal Gorzów. Były prezes klubu przyjechał do naszego domu, tłumacząc, że jest niby przejazdem. Nie było żadnych deklaracji ustnych, a co dopiero pisemnych. Byłem głupi, bo połknąłem haczyk i dałem się namówić na zrobienie zdjęcia w klubowej kurtce. Miało być ono zrobione na zapas, gdybym się finalnie zdecydował na przejście do Gorzowa. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogą mnie w taki sposób wyrolować - wspomina.
Wyciekło zdjęcie do sieci, wylała się fala hejtu
Kiedy mistrz Polski juniorów poinformował gorzowski klub, że nie skorzystają z oferty i dogadali się we Wrocławiu, fotka wyciekła do mediów. Kibice błyskawicznie podłapali temat, a na żużlowca wylała się fala hejtu. - Gdy porozumieliśmy się z Wrocławiem, chcieliśmy zachować się fair, więc ojciec zadzwonił do pana Marka i podziękował za ofertę - mówi.
- W tamtej chwili rozpętała się cała burza, a on udostępnił to zdjęcie mediom. Moje zdjęcie w tej kurtce, w oczach mediów i kibiców, było równoznaczne z tym, że kontrakt został klepnięty. Tak zupełnie nie było - nie złożyłem żadnej deklaracji, nawet słownej - zarzeka się.
Starcie z kibicem, "w twarz nie potrafił tego samego powiedzieć"
Kowalski w jednej chwili stał się w Gorzowie persona non grata. Przy każdym możliwym spotkaniu i wyjeździe na tor na Stadionie im. Edwarda Jancarza towarzyszyły mu gwizdy i liczne wyzwiska. Po jednym z meczów miała miejsce ciekawa sytuacja.
- Podszedł do mnie chłopak w Gorzowie, mówiąc, żebym nie przejmował się tą krytyką, że nie wszyscy z Gorzowa tacy są. Był w szaliku Stali i poprosił mnie o zdjęcie. Wracając do domu włączyłem telefon i zobaczyłem powiadomienie na Instagramie. Spojrzałem, a tam zostało dodane nasze zdjęcie, podpisane wyzwiskami pod moim adresem. W twarz nie potrafił mi tego samego powiedzieć, tylko w internecie lub z oddali na stadionie. Przykra sytuacja - kończy.
Zobacz również:














