Reklama

Reklama

Kibice narzekają na nudę, a zawodnicy chwalą nowy system

W sezonie 2019 po raz pierwszy rozgrywano rundy kwalifikacyjne przed turniejami Grand Prix. Była to próba zwiększenia prestiżu treningów przez ówczesnego promotora, firmę BSI. Ideę porzucono w latach 2020 i 2021, a powrócono do niej w tym roku. Po dwóch rozegranych kwalifikacjach kibice narzekają na nudę. Okazuje się jednak, że zawodnicy chwalą sobie nowy system.

Kiedyś było tak, że przed zawodami odbywał się trening, a numery startowe na zawody losowano. Po wprowadzeniu kwalifikacji nie ma zwykłego treningu, a jego rolę pełnią właśnie kwalifikacje. Nie są one jednak bez znaczenia, bo ten, kto wykręci najlepszy czas, będzie jako pierwszy wybierał numer startowy na zawody, które odbywają się niezmiennie w sobotę.

Kwalifikacje to nic innego, jak jazda pojedyncza zawodników na czas. Nie ma więc emocji związanych z jazdą zawodników w kontakcie, czy mijankami na trasie, bo rywalizacja pomiędzy zawodnikami odbywa się tylko w Excelu. Kibice, nie bez racji, narzekają na nudę, bo podczas sesji faktycznie nic się nie dzieje. Okazuje się jednak, że fanami tego pomysłu są sami żużlowcy.

Reklama

Woffinden cieszy się z nowego formatu

- Och, zdecydowanie powinniśmy mieć prawo zakwalifikowania się, a później możliwość wyboru numery startowego. Wtedy jest to nasza decyzja, a nie loteria - mówił w rozmowie z Interią Tai Woffinden.

Trzykrotny mistrz świata wytłumaczył też swoje podejście do późniejszego wyboru numerów startowych. - Większość zawodników prawdopodobnie wolałaby dwukrotnie startować z pola pierwszego, a nie z pola czwartego, czy trzeciego. Widać to choćby po tym, jak wybierają numery - mówił Brytyjczyk. - Oczywiście możemy korzystać z wyników poprzednich rund, które odbywały się na danym torze, ale szczególnie na torach jednodniowych nie wiesz, jak to będzie wyglądało nazajutrz - dodawał.

Thomsen jest fanem kwalifikacji, bo jest fanem F1

Dużo luźniej w temacie wypowiadał się Anders Thomsen. Pytany o to, czy woli format z kwalifikacjami, czy ze zwykłym treningiem odpowiedział, że ten kwalifikacyjny. Dlaczego? - Wygląda to bardziej profesjonalnie - odpowiedział, wybuchając śmiechem. - Bardzo interesuję się Formułą 1, śledzę nawet treningi i kwalifikacje, więc ten format bardziej mi się podoba - uzasadnił swoje stanowisko Duńczyk. Dopytywany czy czuje się zatem jak kierowca Formuły 1, wybuchnął śmiechem. - Nie, nie czuję się - odpowiedział rozbawiony żużlowiec Moje Bermudy Stali Gorzów.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama