Reklama

Reklama

Kibice mogą odetchnąć. Mistrz Polski będzie gotowy na inaugurację

Kibice Moje Bermudy Stali oraz fani Szymona Woźniaka mogą ze spokojem oczekiwać na rozpoczęcie sezonu 2022. Były indywidualny mistrz Polski jest już po operacji kontuzjowanej ręki i będzie w stu procentach gotowy do ścigania. Pozytywne wieści sympatykom brązowych medalistów kraju na antenie Telewizji Gorzów przekazał Marek Grzyb.

Szymon Woźniak, pomimo wielu przeciwności losu, sezon 2021 może jak najbardziej zaliczyć do udanych. Zeszłoroczne rozgrywki byłyby przez niego jeszcze lepiej wspominane, gdyby nie pechowa końcówka i odnowienie kontuzji nadgarstków. Polak wytrzymał jednak ogromny ból i wraz z Moje Bermudy Stalą wywalczył brązowy medal drużynowych mistrzostw Polski. Co ciekawe, o urazie wiedziało niewiele osób. Sam zawodnik opowiedział o nim dopiero po ostatnim spotkaniu.

- Po upadku w zeszłym roku na Speedway of Nations w Lublinie doznałem nieprzyjemnego złamania w prawym nadgarstku. Całą zimę poświęciłem na rehabilitację, by uniknąć operacji. Spędziłem naprawdę masę godzin, żeby to zaleczyć. To nie była zima spędzona głównie w domu, ale na ciężkiej rehabilitacji. To mi niestety nie pomogło. Na dodatek w tym sezonie złamałem lewy nadgarstek w Szwecji. Może dziwnie to zabrzmi, ale nie mogę doczekać się operacji, którą muszę przejść, by w kolejnym sezonie być po prostu w pełni sił - powiedział wówczas przed kamerami Eleven Sports.

Reklama

Szymon Woźniak już po operacji

Wychowanek Polonii Bydgoszcz jak zapowiedział, tak zrobił i w trakcie przerwy od ścigania zdecydował się na długo wyczekiwany zabieg. Na całe szczęście lekarze doskonale wywiązali się ze swoich zadań i obyło się bez komplikacji. - Zawodnik jest już po operacji i obecnie zajmuje się rehabilitacją - poinformował prezes klubu, Marek Grzyb.

Sternik trzeciej siły PGE Ekstraligi jest jednocześnie wdzięczny 28-latkowi za poświęcenie i walkę do ostatniego biegu w zeszłorocznej kampanii. - W normalnym świecie niewielu potrafi wrócić w tak krótkim czasie, a zarówno on jak i Martin Vaculik, Wiktor Jasiński czy Kamil Nowacki chcieli walczyć w ostatnich spotkaniach ubiegłego roku i wszyscy na te motocykle wsiedli. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Dali z siebie wszystko. Przegraliśmy co prawda batalię o finał, ale gdyby nie te kontuzje to może i byśmy ją wygrali - zakończył działacz.

W tym roku, o ile na przeszkodzie znów nie staną urazy, gorzowska ekipa również celuje w złoto. Ewentualny triumf będzie smakował podwójnie, bowiem ośrodek obchodzi wyjątkowy jubileusz 75-lecia istnienia.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy