Reklama

Reklama

Kacper Woryna: Prezes Mrozek zrozumiał moją decyzję. Nie namawiał mnie na pozostanie w Rybniku [WYWIAD]

- Potrzebuję dalszego rozwoju. Prezes nawet nie nalegał bardzo, abym został. Stwierdził, że to będzie korzyść dla nas obu, jeśli się rozstaniemy. Zrozumiał, że chcę podjąć rękawicę w PGE Ekstralidze - mówi w rozmowie z nami Kacper Woryna o kulisach swojego transferu do Eltrox Włókniarza Częstochowa.

Jakub Czosnyka, Interia.pl: Pierwszy raz w karierze zmienia pan klub. Skąd taka decyzja?

Kacper Woryna, zawodnik Eltrox Włókniarza Częstochowa: Chcę się rozwijać i walczyć z najlepszymi. Zależy mi na wyniku. Razem z teamem uznaliśmy, że PGE Ekstraliga to dla nas najlepszy kierunek, jeśli nadal chcemy notować progres.

Trafił pan do Włókniarza, ale domyślam się, że miał też sporo innych ofert.

Wydaje mi się, że nie ma to teraz większego znaczenia. Cieszę się natomiast, że dostałem ofertę akurat z częstochowskiego klubu.

Reklama

Kiedy pan podjął decyzję, że chce odejść PGG ROW-u Rybnik?

Kiedy dokładnie, to nie powiem, bo sam nie pamiętam. Na pewno była to jedna z cięższych decyzji w mojej sportowej karierze. Chcę jednak podkreślić, że nie jest to pochopny krok. Wszystko dokładnie przemyślałem. Mam nadzieję, że życie zweryfikuje, iż podjąłem słuszną decyzję.

Rozumiem jednak, że w trakcie sezonu, kiedy od dawno wiadomo było, że pana drużyna spadnie z PGE Ekstraligi, to już taka myśl o odejściu kiełkowała w pana głowie?

Szczerze powiedziawszy to nie. Jestem takim człowiekiem, że póki jedna robota nie jest skończona, to nie myślę o kolejnej. Do końca chciałem wywiązać się jak najlepiej ze swoich obowiązków z Rybniku. A poza tym przyznam szczerze, że te oferty zaczęły do mnie spływać dopiero po sezonie. Zatem nie zaprzątałem sobie głowy takimi sprawami w trakcie rozgrywek.

Rybnikowi mówi pan "do zobaczenia" czy "żegnam"?

Już na Facebooku napisałem w moim poście, że nigdzie się nie wyprowadzam i nie wyjeżdżam na zawsze. Nigdy nie wiadomo, kiedy nasze drogi się zejdą. Bardzo chciałem podziękować kibicom za sposób, w jaki odebrali moją decyzję. Praktycznie nie spotkałem się z ani jednym negatywnym komentarzem. To bardzo dobrze świadczy o tym, że mamy wysoki poziom kibiców w Rybniku. Uznali, że to jest mi potrzebne, aby mieli pociechę ze swojego chłopaka z miasta.

Trudno było poinformować prezesa klubu Krzysztofa Mrozka o odejściu? Zawsze przecież mówiło się o waszych wyjątkowych relacjach.

Żadne rozstanie nie jest łatwe. Wydaje mi się, że prezes zrozumiał moja decyzję. On też doszedł do wniosku, że nie mogę robić kroku w tył. Potrzebuję dalszego rozwoju. Prezes nawet nie nalegał bardzo, abym został. Stwierdził, że to będzie korzyść dla nas obu, jeśli się rozstaniemy. Zrozumiał, że chcę podjąć rękawicę w PGE Ekstralidze.

Był pan jego ulubieńcem. Pamiętam, że kiedyś powiedział, że kwestia paru lat i będzie pan mistrzem świata. Co pan na to?

Prezes ma swoje zdanie na ten temat. Może to bardziej pomysły czy marzenia. Ja też o tym marzę zresztą. To jest sport i nie jest łatwo dostać się do Grand Prix. Już nie mówiąc o tytule mistrza świata. Wiem, że jeszcze wiele pracy i wyrzeczeń przede mną, aby w ogóle się tam znaleźć. Niemniej jednak ze swojej jazdy i progresu jestem zadowolony. Ten ostatni dziwny sezon co prawda mi nie wyszedł. Cieszę się jednak, że już się skończył, a ja mogę skupić się na nowych wyzwaniach. Dam z siebie wszystko.

To co pan zamierza zrobić, aby kolejny sezon był lepszy?

To wolę zachować dla siebie. To nie jest tak, że dopiero po zakończeniu sezonu usiadłem i zacząłem zastanawiać się, co było nie tak. Cały czas kombinowałem i analizowałem swoją sytuację. Nie czarujmy się - cały sezon był dla mnie mierny. W każdym razie jestem już po analizie wspólnie z moim teamem. Wnioski wyciągnęliśmy.

Trafił pan do Włókniarza, czyli drużyny złożonej z gwiazd. Przynajmniej teoretycznie nie będzie pan zawodnikiem grającym pierwsze skrzypce. Podoba się panu taka rola?

Na pewno cieszę się, że będę miał takich zawodników w drużynie, od których będę mógł się nauczyć. Zamierzam ich podpatrywać, obserwować, a jaka będzie moja pozycja w drużynie, czas pokaże.

To proszę mi jeszcze powiedzieć, o co Włókniarz pojedzie w sezonie 2021?

Wydaje mi się, że teraz to jest takie wróżenie z fusów. Żużel to dynamiczny i rozwojowy sport. Nie mam pojęcia, co się będzie działo w marcu czy kwietniu. Zobaczymy, kto wystrzeli z formą, bo sezon sezonowi nie jest równy. Wiem doskonale, że mój nowy klub ma wysokie aspiracje i głęboko wierzę, że uda nam się spełnić wszystkie oczekiwania. Najlepiej będzie, jeśli sezon skończymy ze złotym medalem.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy