Reklama

Reklama

Jeden człowiek rządzi dwoma klubami. Pomysł dla Apatora?

Dale Allitt, od lat postać dobrze znana brytyjskim fanom jako jeden z działaczy King’s Lynn Stars, od pewnego czasu coraz częściej widywany jest na stadionie nowokorowanych mistrzów Anglii – Peterborough Panthers. Skąd ta nagła pomoc dla ligowych rywali? Jak się okazuje, to pomysł Keitha Chapmana – właściciela obu tych klubów!

Za Panterami z Peterborough cudowny sezon. Po 15 latach udało im się zdobyć tytuł drużynowych mistrzów Wielkiej Brytanii. Rok 2021 zupełnie inaczej wyglądał w King’s Lynn przyzwyczajeni do sukcesów fani znaleźli się niemalże w pierwszym stopniu sportowej załoby - Gwiazdy zajęły szóste, ostatnie miejsce w SGB Premiership.

Ma więcej obowiązków, bo zmarł kolega

Co bardziej dociekliwi fani zaczęli dociekać przyczyn tak słabego stanu rzeczy. Część z nich szybko zauważyła, że jeden z najważniejszych działaczy Gwiazd, Dale Allitt, w minionym sezonie częściej niż na Adrian Flux Arena w King’s Lynn pojawiał się... na stadionie Panter.

Reklama

Działacz postanowił wyjaśnić sytuację na łamach brytyjskiego tygodnika Speedway Star. Jak się okazuje, oba kluby... mają tego samego właściciela - Keitha Chapmana. Postanowił wykorzystać doświadczenie Allitta w roli dyrektora pomagającego zarówno prezesowi Panter i Gwiazd.

Początkowo działacz Norfolk miał tylko z doskoku pomagać managerowi Peterborough - Colinowi Prattowi, ale niestety ten zmarł na początku 2021 roku. Od tego momentu, Allitt musiał zaangażować się w drugi klub jeszcze bardziej.

Robert Lambert winny kryzysowi

Działacz nigdy zaniedbał jednak swoich obowiązków w tej pierwszej drużynie. - W King’s Lynn robiłem dokładnie tyle, co zawsze. Niestety, z kilku innych powodów drużyna nie była już tak dobra, jak przed pandemią. Powodem z pewnością nie było brak starań. Wszystko zaczęło się od straty Roberta Lamberta, który po wprowadzeniu obostrzeń w PGE Ekstralidze zrezygnował ze startów w Wielkiej Brytanii. Nigdy nie udało się nam go zastąpić - tłumaczy tygodnikowi.

- Zakres moich prac nigdy nie został oficjalnie zaznaczony, ale na dobrą sprawę było to wszystko począwszy od papierkowej roboty, udział w spotkaniach promotorów, dobieranie zawodników i gości, jeśli byli potrzebni, a nawet nadzorowanie procesu sprzedaży biletów. To znacznie więcej niż mogłoby się wydawać z perspektywy trybun - mówi.

W Polsce takie coś byłoby nie do pomyślenia. Rzeczywiście, trenerzy młodzieży Fogo Unii Leszno oraz Moje Bermudy Stali Gorzów - Roman Jankowski i Piotr Paluch prowadzili równocześnie odpowiednio Kolejarza Rawicz i PSŻ Poznań, ale działacz pracujący w dwóch klubach tej samej ligi to nad Wisłą rzecz niesłychana. Kto wie, może na Wyspach nieświadomie wymyślono sposób na rozstrzygnięcie konfliktu eWinner Apatora i Betard Sparty o toromistrza Grzegorza Węglarza?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama