Reklama

Reklama

Jeden Batchelor wiosny nie czyni. Wielki klub bez szans na odbicie od dna

Przed Unią Tarnów pierwszy od 2001 roku sezon w najniższej klasie rozgrywkowej. Działacze postanowili wyjść z założenia, że czasem trzeba zrobić jeden krok w tył, aby zrobić dwa do przodu i po spadku z eWinner 1. Ligi nie poszaleli na rynku transferowym. Klub czeka więc sezon przejściowy.

Ostatnie miesiące zdecydowanie nie są najlepsze dla Unii Tarnów. Klub z Małopolski jeszcze rok temu był jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w eWinner 1. Lidze, a dziś cudem uniknął bankructwa i przygotowuje się do rywalizacji na najniższym szczeblu rozgrywkowym. Transfery Nielsa Kristiana Iversena, Rohana Tungate’a czy Pawła Miesiąca odbiły się działaczom czkawką i w tym momencie poza nowym zarządem, kibice muszą oglądać powracających wychowanków po nieudanych sezonach, wciąż dochodzącego do siebie po dramatycznym upadku Petera Ljunga oraz kota w worku w postaci Troya Batchelora.

Reklama

Hit transferowy – Troy Batchelor ma coś do udowodnienia

Sprowadzenie Australijczyka do Tarnowa może okazać się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Byłego uczestnika Grand Prix wciąż stać bowiem na osiąganie rewelacyjnych wyników i kto wie, czy gdyby nie pandemia COVID-19, to 34-latek w tym momencie skutecznie nie rywalizowałby na zapleczu PGE Ekstraligi. Wystarczy spojrzeć tylko na jego średnie biegopunktowe, zanim świat usłyszał o chorobie z Chin, która do dziś zajmuje pierwsze strony gazet.

Troy Batchelor kibicom dał o sobie znać szczególnie w sezonach 2018-2019, kiedy to w barwach ROW-u regularnie zdobywał nieco ponad 2 "oczka" na wyścig. Gdy wydawało się, że po awansie z rybnicką ekipą żużlowiec wzniesie się na wyższy poziom, stało się zupełnie inaczej. Kariera zawodnika z powodu braku startów znalazła się wówczas na ostrym zakręcie, a sam zainteresowany postanowił opuścić nasz kraj. Jak widać nie na zawsze.

Atut – domowy tor i brak presji

Obiekt w Mościcach dla wszystkich drugoligowych ekip będzie czymś zupełnie nowym. Jeżeli sztab szkoleniowy zadba o odpowiednie jego przygotowanie, to możemy być świadkami "Twierdzy Tarnów". W przeszłości atut własnego toru potrafiło wykorzystać chociażby Wolfe Wittstock. Niemcy w sezonie 2020 aż trzykrotnie u siebie ograli swoich rywali i to pomimo kiepsko wyglądającego składu. Unia nie dość, że ma lepsze nazwiska, to na dodatek pojedzie całkowicie bez presji.

Zagrożenia – gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść

Zawodnicy? Są. Tymczasowy prezes? Jest. Brakuje tylko albo i aż człowieka, która połączy wszystko w jedną całość, czyli trenera z odpowiednim doświadczeniem. W przeszłości bywał już chociażby Paweł Baran, mający problemem z przygotowywaniem nawierzchni. Ba, jeszcze niedawno przez pewien okres czasu obowiązkami dzieliły się aż trzy osoby. Chyba nie tak to powinno wyglądać w profesjonalnym klubie.

Jak wieść gminna niesie, ku zadowoleniu kibiców stery przejąć ma legendarny Marian Wardzała. Oficjalnego komunikatu do tej pory niestety nie opublikowano. - Zaprosiliśmy dzisiaj do siedziby klubu żywą legendę tarnowskich Jaskółek - trenera Mariana Wardzałę. Była to świetna okazja do konstruktywnej rozmowy odnośnie przyszłości naszego klubu - napisano jedynie na Facebooku.

Przewidywany skład meczowy: 9. Troy Batchelor, 10. Oskar Bober, 11. Patryk Rolnicki, 12. Kenneth Hansen/Ilja Czałow, 13. Peter Ljung, 14. Witalij Kotlar, 15. Piotr Świercz

Nasz typ: 6-7 miejsce

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL