Reklama

Reklama

​Jechali jak nigdy, skończyli jak zawsze. W Opolu poczekają jeszcze minimum rok

Frustracja w Opolu prawdopodobnie sięgnęła już szczytu. Zespół od lat zakotwiczony w 2. Lidze Żużlowej miał wielką szansę w końcu się z niej wydostać. Cały sezon jechał świetnie i tak naprawdę zepsuł wszystko na ostatniej prostej. A konkretnie podczas meczu w Landshut, kiedy to przegrał zdecydowanie zbyt wysoko. U siebie Kolejarz nie był już w stanie tego nadrobić.

Jak do tego doszło, nie wiem

Cały sezon jechali po awans, mieli w składzie mocne jak na ten poziom nazwiska. Wydawało się, że tego nie da się zaprzepaścić. A jednak się dało. Porażką w pierwszym meczu finałowym, opolanie bardzo skomplikowali sobie sytuację. W rewanżu przed biegami nominowanymi pojawił się promyk nadziei, który jednak szybko zgasł. Podobnie, jak plany opolan związane z eWinner 1. Ligą. A podobno mieli już nawet dogadanych zawodników.

Przez chwilę czuli się pierwszoligowcami

PLUSY

Kibice znów zainteresowani żużlem. Jako że drużyna jechał bardzo dobrze, mecze w Opolu miały dobra frekwencję. Fani spodziewali się upragnionego awansu, u siebie przeważnie Kolejarz wysoko wygrywał, więc ludzi przychodziło sporo. Koniec końców jednak drużyna pokpiła sprawę i będzie zmuszona za rok rozpocząć od zera.

Reklama

Mads Hansen. Starty w 2. Lidze Żużlowej bardzo pomogły temu chłopakowi. Na tym poziomie jest gwiazdą i jednym z lepszych zawodników zagranicznych. Pewny swojego potencjału Hansen bardzo dobrze spisał się też w IMŚJ i można śmiało przypuszczać, że bardzo dużo dały mu właśnie występy w lidze polskiej.

Jechali nieswoimi zawodnikami

MINUSY

Za chwilę wzięliby Zmarzlika. Kibiców bardzo irytowało, że na najważniejsze mecze sezonu Kolejarz brał żużlowców z innych klubów. Jeździł np. Bartłomiej Kowalski, Mateusz Tonder czy Mateusz Świdnicki. Wielu osobom nie podobały się taki zagrywki. Ostatecznie jednak opolanom niczego to nie dało.

Polis nie do okiełznania. Funkcja kapitana miała pomóc krnąbrnemu zawodnikowi. Początkowo wydawało się, że faktycznie Oskar dojrzał. Jego zachowanie po ostatnim meczu sezonu pokazało jednak, że raczej nic takiego się nie wydarzyło. Trudno będzie zmienić charakter tego żużlowca.

Nie dostał szansy, choć na nią zasługiwał. Kamil Brzozowski był zdemotywowany i prezentował się kiepsko, sam sugerował odstawienie od składu, a jednak ani razu nie dano szansy Tomaszowi Orwatowi. Nikt nie mówi, że 22-letni zawodnik zrobiłby komplet, ale brak jakiegokolwiek sprawdzenia go w boju jest nie w porządku.

Finał znowu taki sam. Kolejarz był już jedną nogą w eWinner 1. Lidze, a tymczasem skończył z obiema w drugiej lidze. Czyli jechali jak nigdy, a skończyli jak zawsze. Pytanie, gdzie są granice cierpliwości miejscowych sponsorów.

Fatalny moment na takie słowa

CYTAT SEZONU

- Zawsze Opole będzie gościło w moim sercu, zawsze będzie mogło liczyć na moją pomoc, zawsze mile będę wspominał i klub i opolskich kibiców. Zawsze będę utrzymywał dobre relacje z Zarządem klubu, bo to oni dali mi szansę i to oni poświęcają swój czas oraz swoje pieniądze by klub się rozwijał. Pełen szacunek dla Was wszystkich - to fragment oświadczenie Piotra Mikołajczaka po meczu w Landshut. Menedżer Kolejarza wybrał zdecydowanie zły moment na taką deklarację.

LICZBA

6 - tylu żużlowców OK Bedmet Kolejarza Opole ma średnią co najmniej 2,000. Jak to zatem możliwe, że zespół nie awansował? W Opolu zapewne sami tego nie wiedzą.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje