Reklama

Reklama

Jarosław Hampel dla Interii: Pogoda popsuła nam plany. W Motorze czuję się dobrze

​Kibice żużla w naszym kraju odliczają ostatnie dni do inauguracji sezonu w PGE Ekstralidze. Już w piątek, po prawie ośmiu miesiącach, ruszają rozgrywki w najlepszej żużlowej lidze świata. W inauguracyjnym meczu Betard Sparta Wrocław podejmie Motor Lublin. Na niespełna trzy dni przed spotkaniem rozmawiamy z wypożyczonym z Fogo Unii Leszno do Motoru Jarosławem Hampelem.

Zbigniew Czyż, Interia: Niemal w ostatniej chwili przed inauguracją sezonu został pan wypożyczony z zespołu mistrza Polski do Motoru, jak się pan odnajduje w nowej drużynie?

Jarosław Hampel, Motor Lublin: - Dziękuję, w nowym zespole czuję się naprawdę dobrze. Poznałem się bliżej z kolegami oraz ze sztabem szkoleniowym. Miałem okazję do pierwszych treningów na lubelskim torze i wszystko wyglądało całkiem dobrze.

No właśnie, jakie spostrzeżenia płyną dla pana po tych pierwszych treningach w Lublinie?

Reklama

- Jest całkiem nieźle, muszę jednak jeszcze więcej pojeździć na tym torze, aby poznać wszystkie linie jazdy, po to, by później moc wykorzystywać prędkość lubelskiego toru, który jest dość długi i duży. Teraz tak naprawdę pozostaje już kwestia ostatnich przygotowań do pierwszego meczu.

Ile jednostek treningowych udało się przeprowadzić w Lublinie?

- Miałem trening w ubiegłym tygodniu i przedwczoraj. Planujemy trenować także dzisiaj. Wcześniej pogoda popsuła nam trochę plany. To musi wystarczyć, chociaż chciałbym pojeździć więcej.

Czy z przygotowania sprzętowego do nowego sezonu jest pan zadowolony?

- Jeszcze sprawdzam pewne rzeczy i testuję.

Jest pan zadowolony z warunków finansowych, które otrzymał w Motorze?

- Tak, jak najbardziej. Ogólnie jestem zadowolony z tego, że tutaj się znalazłem. Teraz mogę się skupić już tylko na jeździe i na osiągnięciu w tym sezonie jak najlepszych wyników.

Czy po tym całym zamieszaniu, które towarzyszyło panu w związku z najpierw decyzją Unii Leszno o wypożyczeniu Jarosława Hampela do innego klubu, a potem szukaniu nowego pracodawcy czuł pan jakiś niesmak i czy to były jakieś nie do końca najlepsze emocje?

- Trochę zamieszania oczywiście było. Na szczęście to wszystko jest już za mną. Tematy zostały załatwione i wyjaśnione, mogę się już skupić tylko na żużlu.

Czy w związku z tym że najprawdopodobniej od 19 czerwca część kibiców będzie mogła wchodzić na stadion, wy żużlowcy zawalczycie jeszcze dla siebie o lepsze warunki finansowe?

- Ten sezon został już praktycznie ułożony. Co do kibiców, to ostatecznej decyzji jeszcze nie ma, nie wiemy też, czy będą mogli w tym sezonie w całości zapełnić stadion. Poczekajmy z oficjalnymi decyzjami, nie ma co za bardzo wybiegać w przyszłość. Na ten moment jest jak jest, czekamy na to co się wydarzy, natomiast na pewno byłoby super, gdybyśmy mogli jeździć przy pełnych trybunach, bo wtedy ma to sens.

Będziecie mogli mieć w parku maszyn dwóch mechaników, a nie jak pierwotnie ustalono jednego, z ulgą przyjął pan tę decyzję?

- Dokładnie tak. Dwóch mechaników to jest takie praktycznie minimum, które jest nam potrzebne podczas meczów. W trakcie spotkania jest wiele rzeczy do zrobienia. Trzeba wiedzieć, że to jest także bardzo ważne dla nas pod względem bezpieczeństwa. Dwóch mechaników jest w stanie przygotować motocykl dużo bardziej dokładnie, jest więcej czasu na dostrzeżenie pewnych drobnych niuansów i szczegółów. Tempo meczu w dzisiejszych czasach jest bardzo duże i to jest dla nas zdecydowanie bardzo dobra wiadomość.

Nie znalazł się pan w składzie Motoru na piątkowy mecz we Wrocławiu co nie oznacza, że ostatecznie menedżer Jacek Ziółkowski nie zdecyduje się wystawić pana w  składzie zespołu tuż przed spotkaniem za jednego z zawodników awizowanych. Zobaczymy Jarosława Hampela podczas inauguracji ekstraligi?

- Nie wiem, wszystko zależy od sztabu szkoleniowego, zostało jeszcze kilka dni do meczu, jest trening, wszystko się jeszcze może wydarzyć.

Jakiego meczu spodziewacie się we Wrocławiu?

- Czeka nas bez wątpienia trudne, zacięte spotkanie. Uważam, że Wrocław jest bardzo mocnym zespołem, zwłaszcza na swoim torze. W tym roku w ekstralidze nie będzie łatwych spotkań, podobnie jak w ubiegłym roku. Drużyny są mocne, zdajemy sobie z tego doskonale sprawę, ale podejmujemy walkę i będziemy chcieli walczyć o jak najkorzystniejszy wynik dla Motoru.

A pan jak się czuje na torze we Wrocławiu?

- Różnie, ale ogólnie lubię ten obiekt.

Jak będzie się kształtował układ sił w Ekstralidze w tym sezonie, kto zostanie mistrzem, kto spadnie do 1. ligi?

- Nie chcę bawić się w tego typu prognozy, chyba nikt nie może dziś przewidzieć i powiedzieć jak ten sezon się ułoży. Możemy tylko spekulować i gdybać. Jest wiele zespołów, które będą walczyć o play-off, a tam może się już wszystko wydarzyć. Kompletnie nie wiem jak to się skończy. Dla kibiców to też powinno być atrakcyjne, bo na torach mogą paść zaskakujące wyniki. Zbyt wiele czynników decyduje o tym, żeby dziś móc przewidzieć scenariusz na ten sezon.

Motor Lublin zawalczy skutecznie o pierwszą czwórkę?

- Będziemy na pewno walczyć, damy z siebie wszystko i to mogę zagwarantować kibicom Motoru. Jesteśmy przygotowani i zdeterminowani, żeby w tej pierwszej czwórce się znaleźć. Życie pokaże jakie będą rozstrzygnięcia.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje