Reklama

Reklama

Janusz Kołodziej: Polacy pokazują, że są jednymi z najlepszych na świecie

Reprezentacja Polski będzie w tym roku bronić tytułu w Drużynowym Pucharze Świata na żużlu. "Biało-czerwoni" są hegemonem w tej imprezie, którą już siedem razy wygrali. Tegoroczny finał odbędzie się w Lesznie 8 lipca.

Interia: Jaki jest cel reprezentacji Polski w 2017 roku?

Reklama

Janusz Kołodziej, reprezentant Polski, żużlowiec Fogo Unii Leszno: - Nie jestem trenerem, ale jako zawodnik podejrzewam, że chodzi o to, żeby kolejny raz wywalczyć złoty medal dla Polski.

Jesteście hegemonem w DPŚ. Jak to się robi?

- Mi ciężko jest na to pytanie odpowiedzieć, bo, jak mówiłem wcześniej, nie jestem trenerem. Marek Cieślak ma dobrego nosa, jeśli chodzi o Drużynowy Puchar Świata, zawodników, podejście i całokształt. W Polsce mamy też świetnych zawodników, którzy walczą niesamowicie na torze, potrafią naprawdę bardzo dobrze jeździć, pokazują, że są jednymi z najlepszych na świecie i właśnie dlatego wygrywają.

Jak się będziecie przygotowywać do finału Drużynowego Pucharu Świata, gdzie jako gospodarz macie zapewnione miejsce z urzędu?

- Najlepiej jak potrafimy. Na pewno będzie jakieś zgrupowanie, żebyśmy ze sobą porozmawiali, przemyśleli co trzeba. Będziemy jeździć podczas całego sezonu, trenować, pokazywać się z jak najlepszej strony, a potem dojdzie DPŚ, w którym trzeba będzie się wykazać.

3 maja w towarzyskim meczu Polska spotka się z Australią w Krakowie. Co pan sądzi o tym rywalu?

- Jeden z głównych kandydatów do złotego medalu w Drużynowym Pucharze Świata. Naprawdę bardzo mocna drużyna. Z tego, co wiem, przyjeżdżają w najsilniejszym składzie, jeśli więc sobie z nimi poradzimy, to jesteśmy na dobrej drodze.

Co pan sądzi o torze Wandy Kraków, na którym odbędzie się mecz? Przez wiele lat jeździł pan w barwach Unii Tarnów, a to nie jest tak daleko.

- Jeździłem w barwach Unii Tarnów (w żużlowej ekstralidze - przyp. red.), więc w Krakowie nie występowałem tak często (Wanda startowała w niższych ligach - przyp. red.), choć jak zaczynałem jeździć na żużlu, to ciągle się spotykaliśmy, bo Unia występowała wtedy w II lidze, a więc miałem możliwość, by tutaj startować. Od tego czasu tor jednak sporo się zmienił. Jak tylko jest jednak możliwość, to tutaj sobie trenuję i wyciągam wnioski.

Finał DPŚ odbędzie się w Lesznie, gdzie pan teraz ponownie startuje jako żużlowiec Fogo Unii. To byłaby dla pana korzyść, oczywiście, jeśli znajdzie się pan w kadrze na te zawody.

- To byłaby ogromna korzyść. Nie będę nikogo na siłę przekonywał, abym jechał w tej imprezie. Bardzo lubię ten tor i bardzo się cieszę, że jeżdżę w Fogo Unii Leszno. Sprzyjałoby mi to podczas jazdy w Drużynowym Pucharze Świata również, ale czas pokaże. Jeśli moja forma będzie na tyle dobra, to jak najbardziej chciałbym w tych zawodach wystąpić.

Rozmawiał w Krakowie Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Kołodziej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje