Reklama

Reklama

Jakub Czosnyka: Szczęście w nieszczęściu Falubazu. Za chwilę inne kluby mogą mieć prawdziwy problem

Lider Falubazu Patryk Dudek złapał koronawirusa. Ma pecha, że choroba przyplątała się do niego u progu sezonu, ale jest szansa, że skończy się jedynie na strachu. Przed startem ligi zdąży trochę potrenować i problem będzie miał z głowy. Patrząc jednak na obecną tendencję krzywej zachorowań, inne kluby za chwilę mogą mieć poważne kłopoty.

Szczęście w nieszczęściu Patryka Dudka i Falubazu polega na tym, że lider drużyny złapał wirusa w ostatnim możliwym terminie, który daje mu szanse na normalne rozpoczęcie sezonu. O chorobie dowiedział się 19 marca, więc trzymając się 10- dniowej izolacji, do treningów na torze będzie mógł wrócić w okolicach 29 marca. Zielonogórzanie swój pierwszy mecz jadą 4 kwietnia w Toruniu, więc z szybkich wyliczeń wynika, że Dudek będzie miał 4-5 dni na intensywne treningi, sprawdzenie sprzętu i przygotowanie się do ligi.

Oczywiście sytuacja jest daleka od komfortowej, jednak lider Falubazu za chwilę problem będzie miał z głowy i w trakcie rozgrywek będzie mógł jeździć z nieco spokojniejszą głową. Podobnie zresztą jak Artiom Łaguta, który o zakażeniu poinformował kilka dni wcześniej. Reszta zawodników i ich kluby będą żyć w strachu. Wystarczy pomyśleć sobie, jak dużą stratę poniosłyby drużyny takich żużlowców jak Bartosz Zmarzlik, Piotr Pawlicki, czy Leon Madsen.



Najgorsze w tym wszystkim, że przed wirusem trudno się obronić. Jeszcze na początku roku wydawało się, że dobrym rozwiązaniem jest zaszczepienie zawodników i problem byłby z głowy. Pal licho, gdyby koronawirusa złapał mechanik, bo jego jakoś zawsze można zastąpić. A teraz sytuacja jest na tyle trudna, że trzeba być gotowym na wysyp informacji o kolejnych zakażeniach żużlowców. 

Nie ma się więc co dziwić, że kluby tłumnie ruszyły na łowy po zawodnikach eWinner 1. Ligi. Niektórzy już są dogadani, a inni za chwilę poinformują o kolejnych "gościach". A prawdę mówiąc jest w czym wybierać. Spośród ciekawych nazwisk na zapleczu PGE Ekstraligi są m.in. Siergiej Łogaczow, Michael Jepsen Jensen, Frederik Jakobsen, Krystian Pieszczek, czy Rohan Tungate. Sporo interesujących zawodników, dla których ewentualna szansa w elicie mogłaby być trampoliną do przodu.

W każdym razie dziś trzeba życzyć wszystkim zdrowia i szczęścia. To drugie wcale nie na wyrost. Można przecież dbać o siebie, a i tak mieć pecha łapiąc zakażenie. Przekonał się o tym m.in. skoczek narciarski Halvor Egner Granerud, który był w mistrzowskiej formie całą zimę, a w najważniejszym punkcie sezonu dopadł go wirus i mistrzostwa świata zakończył zaledwie z jednym medalem.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Reklama

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje