Reklama

Reklama

Jakub Czosnyka: Słabość do Chrisa Holdera może pociągnąć Apatora na dno. Trenerski sprawdzian dla Bajerskiego [FELIETON]

"Dziwię się, że oni go dalej chcą. Nie wybrałbym Holdera kosztem znacznie pewniejszego Doyle’a. Apator będzie miał problem z utrzymaniem". Takie słowa usłyszałem ostatnio od jednej z osób ze środowiska żużlowego. I tak się zastanawiam, czy beniaminek (jak niechlubna tradycja nakazuje), znów nie będzie miał problemu z utrzymaniem.

Składy w PGE Ekstralidze znane są już od dobrych kilku dni. W eter poszedł nawet przekaz, że będziemy mieli ligę dwóch prędkości. W tej drugiej, wolniejszej, miałby być Falubaz, GKM i Apator. W gruncie rzeczy zgadzam się. Nie wykluczyłbym jakiejś miłej niespodzianki, bo przecież nie wiemy, co sezon żużlowy przyniesie nam na wiosnę, a potem lato i jesień.

Reklama

W każdym razie zastanawiam się na co będzie stać beniaminka z Torunia. Podświadomie trochę im kibicuje, bo raz że beniaminek, a dwa uważam, że polski żużel potrzebuje mocnego Apatora. No właśnie - mocnego. Czy aby na pewno taki będzie w sezonie 2021? Ja wiem, że w klubie mówią o spokojnym utrzymanie, ale patrząc na papier, to ja tego nie widzę. Powiem więcej - to może być sezon trudny. Wcale nie łatwiejszy niż ten z 2019 roku.

W niedawnej rozmowie z jednym z żużlowych działaczy usłyszałem, że władze Apatora niejako wypisały na siebie "wyrok" zostawiając Chrisa Holdera kosztem Jasona Doyle’a. Atmosfera atmosferą, ale co z tego, jak na koniec mają zgadzać się punkty. Trener Tomasz Bajerski powiedział nawet, że jego zdaniem Australijczyk będzie liderem drużyny. Odważnie. Nie mówię, że tak nie będzie, ale na dziś to mocno życzeniowe myślenie.

Nie mam też wątpliwości, że los Apatora leży w rękach (i silnikach) właśnie Holdera. Skład zespołu jest dość równy z bardzo średnią formacją juniorską. Torunianie potrzebują lidera. Człowieka, który przy wyniku na styku będzie potrafił wygrać wyścig piętnasty. I to jest moja największa obawa względem Holdera. O ile na MotoArenie pewnie swoje będzie robił (byłbym nawet w stanie założyć się, że wykręci średnią punktów powyżej 2,0 pkt/bieg), o tyle z wyjazdami może być problem. Coś jak w sezonie 2019.

Nie wiem, czy dosprzętowienie Australijczyka załatwi sprawę. Słyszałem, że ma sporo zainwestować, a może nawet uda mu się nawiązać współpracę z najlepszym tunerem na świecie Ryszardem Kowalskim. Bo moim zdaniem jego problem jest głębszy. Najlepiej spojrzeć na tegoroczne mecze eWinner 1. Ligi, w których akurat Chris radził sobie słabiej. Widziałem w nich żużlowca pogubionego, podejmującego błędne decyzje na torze, jadącego bez błysku. Do tego wszystkiego momentami jego przygotowanie fizyczne też mogło zastanawiać.

Nie twierdzę przy tym, że wybór działaczy z Torunia okaże się błędny. Trzymam kciuki za Holdera. Jednak coś mi się wydaje, że mając w składzie Jasona Doyle’a zima w klubie byłaby spokojniejsza. Z drugiej jednak strony podoba mi się ta romantyczna historia Apatora z zawodnikiem. Oby tylko nie skończyła się źle, bo wtedy cały ostatni rok, niezły PR wokół klubu i dobra atmosfera, mogą pójść w piach.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | PGE Ekstraliga | Chris Holder | eWinner Apator Toruń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje