Reklama

Reklama

Jacek Rempała stracił na torze syna. Przestał wierzyć w Boga, ale na żużel się nie obraził

W 2016 roku Jacek Rempała przeżył wielką osobistą tragedię. W wyniku obrażeń po wypadku w meczu PGG ROW-u Rybnik z Unią Tarnów kilka dni później w szpitalu zmarł jego syn Krystian. Były żużlowiec wykazał się jednak wielką odpornością psychiczną. Od żużla nie odszedł, a dzisiaj jest tunerem i mechanikiem wielu znanych żużlowców.

Jacek Rempała po tragedii z 2016 roku stroni od mediów. Nie oznacza to, że zniknął ze światka żużlowego. Wręcz przeciwnie. Zaraz po tragicznej śmierci syna stało się jasne, że nie zamierza wycofywać się ze swojej działalności w dyscyplinie. Najpierw zapragnął wrócić na tor (pojechał nawet w oficjalnych zawodach), a później wrócił do tego, co pochłania go najmocniej do dziś, czyli przygotowywania silników. Robił to jeszcze za czasów kariery swojego syna, ale kiedy Krystian jeździł, ojciec pochłaniał się jego startom całkowicie.

Reklama

W międzyczasie Rempała był kimś w rodzaju mentora dla Artura Czai. Ich współpraca nie potrwała jakoś długo. Szybko wrócił do swojego rodzinnego środowiska, czyli do Tarnowa. Na stałe zadomowił się w parku maszyn Unii Tarnów, gdzie pod jego opieką jest bodaj połowa motocykli drużyny. Z jego silników i pomocy korzystają juniorzy, Ernest Koza, Artur Mroczka, a niekiedy nawet obcokrajowcy. To nic dziwnego, bo Rempała ma wyrobioną bardzo solidną renomę w światku żużlowym. Trudno mu konkurować z takim Ryszardem Kowalskim, ale z pewnością możemy zaliczyć go do grona najlepszych tunerów w Polsce.



Rempała oczywiście nie ogranicza swoich działań wyłącznie do Unii Tarnów. Niegdyś na jego jednostkach napędowych wygrywali Janusz Kołodziej, Jakub Jamróg, czy bracia Pawliccy i Lampartowie. Nie znamy dokładnej listy zawodników, którzy współpracują z tarnowskim tunerem aktualnie, ale w ciemno można założyć, że na brak zleceń nie narzeka. 

Zresztą sam Rempała mówił, że bez żużla nie byłby w stanie funkcjonować. Po śmierci Krystiana wyznał, że stracił wiarę w Boga, ale na żużel nie obraził się nigdy. Pozostanie w środowisku, kontakt z zawodnikami i ze sprzętem miały być dla niego czymś w rodzaju terapii. Przy okazji pokazał, jak silną ma psychikę. Nie każdy byłby w stanie wrócić do czegoś, co zabrało mu najbliższą osobę. Inna sprawa, że dla jego rodziny żużel jest niczym religia. Tę dyscyplinę uprawiali jego bracia - Grzegorz, Tomasz i Marcin. Syn Tomasza Dawid obecnie jeździ w Unii Tarnów. Jest juniorem, ale na razie nic spektakularnego jeszcze nie pokazał.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: żużel | Krystian Rempała | Unia Tarnów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje