Reklama

Reklama

Jacek Frątczak ocenia eWinner Apatora: Chris Holder kluczowy, a Miedziński nie bez szans w walce o skład

Zdaniem byłego menedżera toruńskiej drużyny, eWinner Apator bez większych problemów powinien zapewnić sobie utrzymanie w elicie. Jacek Frątczak zauważył, że zespół zbudowano z głową. Można było zakontraktować Jasona Doyle'a, ale widocznie oczekiwania tego zawodnika przewyższały ustalony budżet. Drużyna jest młoda i oparta będzie na Jacku Holderze oraz Robercie Lambercie.

Michał Konarski, Interia: eWinner Apator wraca do PGE Ekstraligi. Cel to przede wszystkim spokojne utrzymanie. Ten skład to zapewni?

Jacek Frątczak, były menedżer drużyny i żużlowy ekspert: Tak, jak najbardziej. Zostało to jasno powiedziane, że klub ma się utrzymać. Wiadomo, jakie pozycje dają utrzymanie. Im wyżej, tym lepiej oczywiście. Stać ten zespół na spokojne szóste miejsce w lidze. W porównaniu do drużyn z Grudziądza i Zielonej Góry eWinner Apator wygląda lepiej, jest bardziej zbilansowany. Wspommniane dwie ekipy osłabiły się odejściem swoich liderów, czyli Vaculika i Łaguty. Te straty są niepowetowane. Torunianie mimo wszystko poczynili dość istotne wzmocnienia. Raczej nie doprowadzą one do walki o medale, ale ta drużyna jest ciekawa i perspektywiczna.

Reklama

Rozumiem, że w kontekście wzmocnień mowa przede wszystkim o Robercie Lambercie?

W obliczu wprowadzenia przepisu o obowiązkowym zawodniku U24, jawi się on jako najlepszy w tej lidze na takiej pozycji. Wiele wskazuje na to, że obok Jacka Holdera będzie liderem tego zespołu. Pokazywał to już przecież w Rybniku. Drugie wzmocnienie to oczywiście Karol Żupiński, o ile będzie w stanie poprawić starty. Tego chłopaka wiele razy widziałem już w zawodach młodzieżowych i naprawdę ma talent. W połączeniu z mającym już pierwszoligowe doświadczenie Kamilem Marcińcem, mogą być całkiem niezłą parą. Lepszą od Falubazu, a nawet moim zdaniem od Gorzowa czy Wrocławia. 



I przechodzimy do tego, od którego zależy bardzo wiele.

Języczkiem u wagi będzie Chris Holder. Od lat zresztą tak jest. Pamiętajmy o jednej rzeczy. Kluczowe do utrzymania są przede wszystkim zwycięstwa na własnym torze. I teraz pytanie: czy jest alternatywny zawodnik, który na Motoarenie mógłby pojechać lepiej od niego? Oczywiście były takie nazwiska, których nie udało się pozyskać ze względów budżetowych. W Toruniu jest gruba czerwona linia, której się nie przekracza. Właściciel twardo stąpa po ziemi i dlatego też zabrakło Jasona Doyle'a. Zmierzono siły na zamiary i taką postawę trzeba cenić. To jasne, że sportowo lepszy jest Doyle, ale w Toruniu nie wydaje się wirtualnych pieniędzy. Wydano już sporo na Lamberta czy Żupińskiego, więc limit został wykorzystany.

Co z Adrianem Miedzińskim? Ma swoje problemy. Gdy jeździł w Częstochowie, gołym okiem było widać, że był spokojniejszy. W Toruniu znowu zaczął się przewracać. To presja?

Odejście Adriana z Torunia było spowodowane tym, że przede wszystkim zadecydował tu aspekt sportowy. Nie podniósł specjalnie swojej średniej. To są liczby, wszystko można sprawdzić. W 2017 roku komentowałem mecz z Falubazem, po którym pojawiły się głosy, że może należy go skierować na jakieś badania. Wówczas staranował Thorssella i Doyle'a i sam wylądował w szpitalu. Tak się złożyło, że później sam trafiłem do Torunia. Pierwszą imprezą był finał MPPK w Ostrowie i tam Adriana wziąłem jako rezerwowego, który miał wyjechać 2,3 razy i powalczyć. Nieszczęśliwe się stało, że w pierwszym biegu przewrócił śp. Tomka Jędrzejaka i Szymona Woźniaka. Awantura na torze, awantura w parkingu. 

To jest chłopak, który potrafi jeździć. Na co dzień bardzo komunikatywny, na dużym poziomie intelektualnym i z dużą wiedzą o sprzęcie. Rzeczywiście, ta wewnętrzna presja potrafi go pokonać. Było to widać nawet w eWinner 1. Lidze. Obecność kibiców i sponsorów powoduje, że Adrian potrafi tracić kontrolę. Najważniejszy jest jednak aspekt sportowy. Jeśli przypasuje mu wszystko od pierwszego biegu, może być bardzo skuteczny. W przypadku niepowodzenia miewa kłopoty, bo szybko gotuje mu się głowa i zdarza mu się jechać irracjonalnie oraz bardzo niebezpiecznie. Wszystkie argumenty gasi jednak wynik. Nasze spekulacje być może będzie można wyrzucić do śmietnika, bo Adrian odpali. Wszystko w jego rękach. Życzę mu jak najlepiej, bo polubiłem tego chłopaka.

Kto zatem w tej drużynie będzie kluczowym zawodnikiem?

Chris Holder. Rozróżniajmy jednak kluczowego od lidera. Kluczowy to ten, który robi różnicę i od niego zależy dana rzecz.

W skali szkolnej jaką ocenę wystawi tej drużynie?

Na dzisiaj to będzie 4 z minusem.

Które miejsce zajmie eWinner Apator Toruń na koniec sezonu?

Mi wychodzi szóste. Policzyłem sobie jakiś czas temu średnie zawodników z ostatnich trzech lat i wyszło mi mniej więcej czego po kim można się spodziewać. Taka lokata na koniec sezonu jest moim zdaniem najbardziej prawdopodobna w przypadku tej drużyny. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje