Reklama

Reklama

IMŚ juniorów na żużlu. Czugunow przed Smektałą w Lublinie

Rosjanin Gleb Czugunow wygrał w Lublinie pierwszą rundę żużlowych indywidualnych mistrzostw świata na żużlu. W finale wyprzedził broniącego tytułu Bartosza Smektałę, Brytyjczyka Roberta Lamberta i Dominika Kuberę.

Dwie następne rundy odbędą się w niemieckim Guestrow 14 września oraz w czeskich Pardubicach 4 października.

Już pierwsza seria pokazała, że Polacy odgrywać będą główne role. W drugim wyścigu doszło do bezpośredniej rywalizacji ubiegłorocznego mistrza świata Smektały z wicemistrzem Maksymem Drabikiem. Zdecydowanie wygrał zawodnik Betard Sparty Wrocław, który czasem 65,34 poprawił jednocześnie rekord lubelskiego toru. Wynik ten wyrównał w czwartym wyścigu Dominik Kubera, a w szóstym poprawił Drabik - 65,16.

Pechowym w tych zawodach był kończący czwartą serię wyścig 16., w którym wystartowali sami czołowi do tego momentu zawodnicy: niepokonany z kompletem dziewięciu punktów Drabik, mający o jeden mniej Rosjanin Gleb Czugunow i Brytyjczyk Robert Lambert, co dzień reprezentujący barwy miejscowego Speed Car Motoru, oraz Australijczyk Jaimon Lidsey (6 pkt). Na drugim okrążeniu upadł jednak Lidsey i został wykluczony z powtórki, natomiast w niej przewrócił się Lambert i także został wykluczony. W trzecim podejściu na torze pojawili się zatem tylko Drabik oraz Czugunow, a lepszy okazał się niepokonany w fazie zasadniczej Drabik.

Reklama

Do półfinałów zakwalifikowało się czterech Polaków: Drabik, Kubera, Wiktor Lampart i Smektała oraz Czugunow, Lambert, Lidsey i najmłodszy z uczestników turnieju 17-letni Czech Jan Kvech.

Pierwszy półfinał zakończył się niespodziewanie zwycięstwem Czugonowa przed Smektałą, Drabikiem i Lidseyem. W drugim, kiedy prowadziła dwójka zawodników Motoru, jadący na ostatniej pozycji Kvech zahaczył o bandę i wyścig został przerwany. Czecha sędzia wykluczył, a powtórkę wygrał Kubera przed Lambertem.

W finale Czugunow zdecydowanie zwyciężył, ale broniący tytułu Smektała, który po fazie zasadniczej był szósty, pokazał, że nie zamierza rezygnować z walki o drugą koronę.

Andrzej Szwabe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje