Reklama

Reklama

Hampel: Czuję odpowiedzialność jako kapitan reprezentacji

Jarosław Hampel przyznał, że czuje odpowiedzialność w związku z funkcją kapitana reprezentacji Polski, po tym jak przejął ją po Tomaszu Gollobie. Jest też pełen optymizmu przed sobotnim startem w Pradze w Drużynowym Pucharze Świata w jeździe na żużlu.

Przed dwoma miesiącami w rywalizacji indywidualnej odpadł pan w półfinale i zakończył zawody na ósmym miejscu. Jak czuł się Pan na tym torze w trakcie piątkowego treningu?

Reklama

Jarosław Hampel: - Tor jest bardzo dobrze przygotowany i mieliśmy okazję do sprawdzenia sprzętu. Wiadomo jednak, że w sobotę będą inne warunki, ponieważ zawody odbędą się wieczorem i będzie dużo chłodniej.

Jako waszych głównych rywali w walce o złoty medal wymieniano broniących tytułu z ubiegłego roku Duńczyków. Jednak czwartkowy baraż pokazał, że groźni mogą być również Australijczycy.

- I okazuje się, że zawody mogą być bardzo ciekawe. Nie będzie słabych drużyn w tym turnieju i zapowiada się twarda walka w każdym biegu. Naszym zadaniem jest podjęcie tej walki. Chcemy zwyciężać i udowadniać na torze swoją klasę.

Jaki element będzie w sobotę decydujący?

- Zakładamy, że start będzie najważniejszy i pod tym kątem trenowaliśmy. W Pradze bardzo ciężko się wyprzedza, bo to dosyć specyficzny tor. Poza tym przy twardej walce to właśnie początek biegu będzie najważniejszy. Teoretycznie w sobotę wszystko może się wydarzyć. Przecież nikt nie zakładał, że Amerykanie i Łotysze podejmą taką walkę w czwartkowym barażu. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Nie można przejść obojętnie obok absencji Tomasza Golloba. Jak to wpływa na atmosferę w zespole?

- No, niestety nie ma Tomasza w kadrze, ale są inni zawodnicy i tworzymy zgrany zespół. Będziemy się starali o jak najlepszy wynik i zobaczymy, ile będziemy w stanie ugrać.

Czuje Pan odpowiedzialność jako kapitan reprezentacji Polski?

- Poniekąd trochę to czuję. Zdaję sobie sprawę, że na mnie będą zwrócone oczy i przede wszystkim zostanie oceniony mój występ i dorobek punktowy. Poza tym staram się służyć pomocą i doświadczeniem młodszym kolegom.

Patryka Dudka i Maciej Janowskiego nadal nazywa się młodymi zawodnikami.

- Zapewniam, że obaj potrafią skutecznie jeździć. To nie są nowicjusze i to nie jest ich pierwszy start w poważnej imprezie. Najważniejsze jest, że mają ogromne serce do walki. Oby tylko wytrzymali presję, bo te zawody mają swój charakter. Ciśnienie w DPŚ jest jednak dużo większe niż w innych startach. Jeżeli uda im się uporać z presją, to są w stanie osiągnąć dobry wynik. Rozmawiam z nimi i porównujemy nasze motocykle. Ale jak dobrać odpowiednie przełożenia, muszą już sami wiedzieć, bo oni najlepiej znają swoje maszyny.

Rozmawiał w Pradze Marcin Cholewiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje