Reklama

Reklama

Gwiazdy 2. Ligi Żużlowej. Kai Huckenbeck. Polonia nie umiała go docenić, a to może być najlepszy zawodnik ligi

Ostatni sezon Kaia Huckenbecka był najlepszym, odkąd pojawił się w lidze polskiej. Nie wystarczyło mu to jednak, aby zostać w Abramczyk Polonii i szybko z niego zrezygnowano. Żużlowiec był zmuszony szukać sobie innego klubu. Niemiec zasilił AC Landshut i na drugoligowym froncie może być prawdziwą gwiazdą.

27-letni żużlowiec pojawił się w polskiej lidze w sezonie 2014. Wówczas startował w barwach opolskiego Kolejarza. Może nie osiągnął oszałamiającej średniej (1,351), ale w kilku meczach pokazał się z dobrej strony i jak na debiutanta absolutnie wstydu nie przyniósł. Na kolejny sezon Niemiec klubu w naszej lidze już nie znalazł, bowiem w Opolu go nie chcieli, a inni zainteresowani nie byli. Huckenbeck powrócił w roku 2016, kiedy to po raz pierwszy trafił do Polonii Bydgoszcz.

Reklama

Stało się to w trakcie sezonu, kiedy Polonia gorączkowo szukała wzmocnienia. Wystartował w meczu z Polonią Piła (46:44) i zdobył 7 punktów, czym walnie przyczynił się do korzystnego wyniku. Po meczu na konferencji chwalił go trener Jacek Gollob. - Nowy kolega z Niemiec wygrał nam ten mecz - mówił. Huckenbeck jednak później podpadł zarówno klubowi, jak i partnerom z zespołu. Nie dopuszczono go do meczu z Lokomotivem Daugavpils, a Polonia mecz wyraźnie przegrała.

Żużlowcy z Bydgoszczy nie kryli wzburzenia takim obrotem spraw. - Zabrakło tego Niemca, bo jak można nie wziąć licencji czy jakieś... pierdoły. Jesteśmy bardzo źli na niego, ponieważ nawet nie jest przejęty tym, że nie miał licencji czy zabrał złą - nie wiem. W każdym razie nie miał odpowiedniej licencji - denerwował się po meczu na łamach WP Damian Adamczak. To był w zasadzie koniec Kaia w Polonii na tamten czas.



O dziwo... trafił wówczas do PGE Ekstraligi. Skusił się na niego MRGARDEN GKM Grudziądz. Tam jednak nic specjalnego nie pokazał i poza pojedynczymi biegami, raczej jeździł na końcu stawki. Wydawało się, że jego transfer był pomyłką, bowiem Huckenbeck nie prezentował poziomu uprawniającego do go walki z najlepszymi na świecie. W wielu meczach był najsłabszym ogniwem GKM-u. W Grudziądzu spędził dwa lata i oddano go bez żalu.

Sezon 2019 zawodnik odjechał w barwach Orła Łódź i tam też nie zachwycał. Tym bardziej zastanawiano się, dlaczego Jerzy Kanclerz zdecydował o zakontraktowaniu Huckenbecka. Wielu mówiło, że ten zawodnik pewnego poziomu już nie przeskoczy. W Polonii jednak Niemiec nie zawiódł i śmiało można powiedzieć nawet, że jego jazda była znacznie lepsza niż punkty w programie. W bardzo wielu meczach robił dużo wiatru na dystansie i rozprowadzał rywali, na czym korzystali jego koledzy.

Kilka razy pojechał kapitalnie, jak na przykład podczas domowego starcia z Unią Tarnów (12 punktów). Polonia była wówczas niemal pewna utrzymania, po tym jak Lokomotiv Daugavpils w sobie tylko znany sposób przegrał wygraną sprawę. To nie umniejsza jednak zasług Huckenbecka, który - jak się wydawało - takimi meczami pracował na nowy kontrakt w Bydgoszczy. Tego jednak nie uświadczył. Przyszli Adrian Gała i Wadim Tarasienko, a dla Niemca zabrakło miejsca.

Mimo średniej 1,750 na zapleczu najlepszej ligi świata, Huckenbeck postanowił zejść o stopień niżej. Trafił do debiutującego w polskich rozgrywkach AC Landshut, gdzie obok Martina Smolinskiego będzie czołową postacią. Wydaje się, że większym potencjałem dysponuje o 9 lat młodszy Huckenbeck. Jeśli powtórzy wyniki z sezonu 2020, może bez problemu zostać najlepszym zawodnikiem 2. Ligi Żużlowej.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Kai Huckenbeck

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje