Reklama

Reklama

Grand Prix w Gorzowie, czyli trudny pojedynek żużla z Robertem Lewandowskim

Moje  Bermudy Stal Gorzów wciąż mają na stole ofertę BSI. Chodzi o kupno licencji turnieju, który miałby się odbyć 19 czerwca. Cena wyjściowa – 1,4 miliona złotych. Ryzyko, że impreza nie wypali, jest takie, że tego samego dnia Polska gra z Hiszpanią na piłkarskim Euro.

Chcecie Grand Prix, to macie, zdaje się mówić BSI do Moje Bermudy Stali Gorzów. Warunki finansowe nie najgorsze. Cena wyjściowa 1,4 miliona złotych, ale zakłada ona, że na stadion będzie można wpuszczać ludzi bez ograniczeń. Przy zgodzie rządu na 50 procent cena spada do 700 tysięcy, przy 25 procentach do 350 tysięcy. Tak tanio już dawno nikt nie kupił Grand Prix w Polsce. Podobne stawki obowiązywały, gdy cały ten cyrk ruszał. Od dawna jednak bez miliona ani rusz.

Reklama

Na GP w czerwcu nie ma najmniejszych szans na 100 procent. Jak będzie 50, to będzie dobrze. Czyli klub będzie musiał wyłożyć 700 tysięcy. Przy czym powinien dostać z miasta pół miliona na organizację Memoriału Edwarda Jancarza. Ratusz nie będzie miał problemu z przeznaczeniem tych środków na GP. Tak było przed rokiem, więc czemu teraz miałoby być inaczej. To oznacza, że klub musi dołożyć 200 tysięcy. Rok temu miał niewiele mniej od Enei, więc wychodzi na to, że na licencję Stal nie wyłoży złotówki.

Temat finansowy jest argumentem za organizacją imprezy. Do tego dochodzi splendor, a i krajowy lider Bartosz Zmarzlik się ucieszy, bo będzie miał jedne zawody w domu. 

Wiadomo jednak, że GP robi się głównie dla finansowego zysku, a z tym mogą być problemy. Rok temu odbyły się w Gorzowie dwa turnieje dla 50 procent i mówi się, że klub nie zarobił nic, a jeśli już to jakieś grosze. Teraz może być jeszcze gorzej, bo 19 czerwca mamy mecz piłkarskiej reprezentacji na Euro. Chodzi o spotkanie z Hiszpanią, które pewnie każdy kibic będzie chciał obejrzeć.

Gorzów już raz przerabiał Grand Prix, gdy miał konkurencję w postaci Euro. Wtedy była najgorsza frekwencja. Teraz ma być Euro, a dodatkowo jest koronawirus, który już rok temu skutecznie odstraszał ludzi od chodzenia na stadiony. Gdy kluby miały zgodę na 50 procent, to niektóre miały kłopot z zapełnieniem miejsc, na które była zgoda. Zatem GP 19 czerwca może się skończyć finansową klapą.

Stal ma trudny orzech do zgryzienia, bo może zwyczajnie zrobić Memoriał, na którym nie straci, bo przecież zawodnicy Stali pojadą za niskie stawki, a ci z innych drużyn też. Oczywiście pod warunkiem, że Memoriał otworzy sezon i będą mogli na to przyjść jacyś ludzie. Później ta impreza może się nie sprzedać. I to może być argument za tym, żeby pójść w GP. Nie zarobić, ale i też nie stracić licząc na to, że te kilka tysięcy zagorzałych sympatyków żużla odpuści Lewandowskiego i spółkę. 

Docierają też do nas informacje o możliwym wrześniowym terminie (Stal próbuje przekierować rozmowy z czerwca na wrzesień właśnie). To już zdecydowanie ciekawsza opcja, choć w tym przypadku wiele będzie zależało od tego, jaka będzie sytuacja Zmarzlika w klasyfikacji. Jeśli będzie jechał o złoto, to sukces murowany.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje