Reklama

Reklama

Grand Prix i mecz Polonii. Czy prezes znów zostawi drużynę?

4 czerwca o 16:30 Abramczyk Polonia Bydgoszcz jedzie mecz w Gnieźnie. O 19:00 tego samego dnia odbędzie się Grand Prix w Teterow. Nie ma szans połączyć obu tych imprez, jeśli chce się je oglądać na żywo. I tu pojawia się problem dla Jerzego Kanclerza.

Prezes Polonii od lat chwali się uczestnictwem we wszystkich dotychczasowych rundach GP, od roku 1995 miał nie opuścić ani jednej imprezy. Niejeden raz stanowiło to duże wyzwanie logistyczno-organizacyjne. Czasem wymagało wyrzeczeń. Ciekawe, co zrobi prezes za niecałe dwa tygodnie.

Polonia ma mecz w Gnieźnie, który niemal pokryje się czasowo z GP Niemiec. Albo jedno, albo drugie - to oczywiste. Niemal pewne jest, że Kanclerz wybierze GP, a prowadzenie zespołu pozostawi synowi oraz Jackowi Woźniakowi. Obecność prezesa na meczu zawsze jednak działa na zespół mobilizująco.

Reklama

Ale to już było. Wściekłość kibiców

We wrześniu 2020 roku Polonia jechała mecz w Gdańsku, tocząc heroiczny bój o utrzymanie w lidze. Gdy sportowo miała jeszcze szansę na punkty w starciu z Wybrzeżem, prezes... poleciał na GP do Gorzowa wraz z młodszym synem. Pozostawiony pod "opieką" niedoświadczonego drugiego z synów przegrał mecz z kretesem.

Po tym meczu na Kanclerza wylała się wielką fala krytyki. Kibice Polonii byli wściekli, że prezes nawet nie próbuje udawać, co jest dla niego ważniejsze. Wówczas z boku wyglądało to jeszcze gorzej, bo to on właśnie prowadził drużynę. Obecnie oficjalnie robi to jego to syn, a to już daje pewną wymówkę w sytuacji, której bydgoscy kibice już teraz się spodziewają.

Reklama

Reklama

Reklama