Reklama

Reklama

Gorzów skazany na śmiertelną nudę? Chyba, że wywiozą tony ziemi

Jak wyliczył portal GuruStats, tor na Stadionie imienia Edwarda Jancarza w Gorzowie w minionym sezonie znów był najnudniejszym w całej PGE Ekstralidze. Władze Moje Bermudy Stali zdają sobie sprawę z problemu, ale jego rozwiązanie jest niezwykle problematyczne.

Podczas każdego z 9 meczów PGE Ekstraligi odbywających się w sezonie 2021 na Stadionie imienia Edwarda Jancarza, kibice oglądali średnio zaledwie 8,67 mijanki. Według portalu GuruStats gorszej statystyki nie ma pod tym kątem żaden inny obiekt. Domowy tor Moje Bermudy Stali po raz trzeci w ostatnich 5 latach piastuje więc niechlubne ostatnie miejsce w nieoficjalnej "klasyfikacji emocji".

Zmarzlik, Thomsen i... Włókniarz ratują Jancarza

Wynik gorzowskiego owalu mógł być jeszcze gorszy, gdyby nie obecność w kadrze Moje Bermudy Stali 2 wyjątkowo walecznych zawodników - Bartosza Zmarzlika i Andersa Thomsena. Co więcej, statystykę ratuje również sensacyjnie przegrany pojedynek Stali z Eltrox Włókniarzem Częstochowa, podczas którego doszło do aż 20 wyprzedzeń.

Reklama

W gorzowskim klubie dobrze zdają sobie sprawę z tego problemu. Wiedzą oni, że jazda gęsiego nie przyciągnie na trybuny nowych kibiców. Rozwiązanie kłopotu jest jednak wyjątkowo trudne, a przede wszystkim uważane powszechnie za niezwykle kosztowne.

2 wyjścia, by zwiększyć prędkość na wyjściu

Zdaniem ekspertów, podstawowym mankamentem obiektu Moje Bermudy Stali są wiraże - ich zbyt mała szerokość, a przede wszystkim płaski, niezauważalny wręcz kąt nachylenia. Gdyby były bardziej pochyle, to zawodnicy jadący po szerokiej mógliby wychodzić z łuku ze znacznie wyższą prędkością, a w konsekwencji wyprzedzać przy płocie znajdujących się przed nimi rywali.

Teoretycznie wyjścia są dwa - podwyższenie krawężnika na którym stoi dmuchana banda lub obniżenie jego wewnętrznego odpowiednika. Jak jednak słyszymy od specjalistów, pierwsze z nich jest niestety niewykonalne. Kibice zasiadający w dolnych rzędach trybun mieliby wówczas widoczność ograniczoną na tyle, że w skrajnych przypadkach w zasięgu ich wzroku znajdowałyby się wyłącznie kaski żużlowców.

Obniżenie wewnętrznego krawężnika wiązałoby się zaś z koniecznością zerwania całej murawy wraz z ziemią i wykonania żmudnych prac przy odwodnieniu. Tor należałoby wyłożyć praktycznie od nowa. Działaczom Moje Bermudy Stali marzy się taki scenariusz, lecz miasto nie zamierza łożyć na niego pieniędzy. - Jeśli chodzi o wymogi regulaminowe, to na pewno będziemy za. Jednak już przebudowa toru jest fanaberią, mamy poważniejsze wydatki w mieście - mówił nam przed rokiem radny Jerzy Synowiec.

Stal musi przypomnieć sobie Golloba i Czernickiego

Czy oznacza to, że kibice Moje Bermudy Stali zostali skazani na śmiertelną nudę do końca świata? Starsi z nich pamiętają zapewne, że w latach 2010-11, gdy szkoleniowcem gorzowskiego zespołu był Czesław Czernicki, Tomasz Gollob popisywał się na Jancarzu piękny szarżami pod płotem. Sekretem zielonogórskiego trenera było zbronowanie zewnętrznej części toru. Na dzień dzisiejszy takie rozwiązanie wydaje się jedynym ratunkiem dla kibiców, którzy niedługo zaczną głośno ziewać albo przynosić ze sobą poduszki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama