Reklama

Reklama

Gniezno płacze za nim do teraz. Dziś takich zawodników już nie ma!

Antonin Kasper, gdyby żył, skończyłby dziś 59 lat. Ten słynny czeski żużlowiec aż po dziś dzień wspominany jest nie tylko w swej ojczyźnie, ale również w Polsce, przede wszystkim w Gnieźnie. Barwy tamtejszego Startu reprezentował łącznie przez 8 sezonów.

Miłość wielkopolskich kibiców do Kaspera związana jest nie tylko z jego wysokimi umiejętnościami jeździeckimi, ale przede wszystkim z osobowością Czecha. Słynął z tego, że nigdy nie odmawiał fanom zdjęcia ani autografu. Nawet po słabszych występach nie było dla niego opcji, by zrezygnować z rytualnego spotkania z sympatykami na trybunach bądź przed bramą parku maszyn. 

Antonin Kasper przyjeżdżał na mecz nawet, jak nie płacili

Nie tylko to odróżniało go od większości dzisiejszych żużlowców. Pieniądze nigdy nie były dla Kaspera najważniejsze. - Przed jednym z meczów zarząd klubu podjął decyzję, aby ze względów oszczędnościowych nie powoływać Czecha. Wtedy wykonałem do niego telefon i powiedziałem: Tony, pieniędzy nie ma, ale kibice, zawodnicy i ja cię potrzebujemy. Za dwie godziny Tony oddzwonił i powiedział: Trener, jestem już w drodze do Gniezna. Tony przyjechał i wywalczył piętnaście punktów. Dla niego najważniejszy był sport, kibice, a nie pieniądze – przytaczał na łamach zuzelend.com były trener Startu Gniezno, Leon Kujawski.

Reklama

Kaspera wspomina się dziś jednak nie tylko za charakter. Ma za sobą naprawdę świetne wyniki sportowe. Jako pierwszy żużlowiec w historii Czech wystąpił w cyklu Grand Prix, a wcześniej – jeszcze jako reprezentant Czechosłowacji – wywalczył złoty i srebrny medal Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. W swej ojczyźnie Antoni Kasper pamiętany jest nie tylko jako wybitny żużlowiec, ale także ze względu na swoje występy aktorskie. W czasach swej młodości był on dziecięcą gwiazdą czechosłowackiego kina. Wystąpił w dwóch wielkich filmowych hitach tamtejszej kinematografii.

Wycięcie nerki tylko na chwilę zatrzymało postęp choroby nowotworowej

Antonin Kasper zmarł 31 lipca 2006. Miał wówczas zaledwie 44 lata. Niespełna pół roku wcześniej wycięto mu nerkę, co pozwoliło na chwilę zatrzymać postęp choroby nowotworowej, ale żużlowcowi, który pokonał w swoim życiu wielu rywali, nie udało się niestety pokonać tego najważniejszego.

Już w kolejnym sezonie przed stadionem żużlowym w Gnieźnie postawiono obelisk mający upamiętnić ulubionego zagranicznego zawodnika kibiców z pierwszej stolicy Polski. Po dziś dzień wielu mieszkańców idąc na zawody, mija charakterystyczny napis: „To był honor kibicować ci Tony, pozostaniesz na zawsze w naszych sercach – kibice.”.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL