Reklama

Reklama

​Fricke tylko zarobi na spadku Falubazu. W I lidze rozbije bank!

Drugi szczebel ligowy w Polsce, czyli eWinner 1.LŻ, coraz mocniej goni pod względem kontraktów dla żużlowców PGE Ekstraligę. Jeszcze niedawno roczna umowa na poziomie 150 tysięcy złotych za podpis i 2,5 tysiąca złotych za punkt, była uznawana za bardzo dobrą. Teraz większe pieniądze trzeba zaoferować zawodnikowi do lat 24, który nic znaczącego jeszcze w żużlu nie osiągnął. Gwiazda rozgrywek - Max Fricke, ma zaś szansę na rozbicie banku!

Australijczyk, były mistrz świata juniorów i uczestnik cyklu Grand Prix był w tym sezonie drugim najskuteczniejszym żużlowcem Marwis.pl Falubazu Zielona Góra (średnia 1,816 pkt/bieg). Gdy po spadku z PGE Ekstraligi okazało się, że z klubem żegna się lider - Patryk Dudek, działacze musieli zrobić wszystko by go zatrzymać.

Fricke mógł wybrać

Fricke miał wprawdzie ważny kontrakt na sezon 2022, ale w związku ze spadkiem musiał podpisać aneks finansowy na nowe rozgrywki. Tak naprawdę tylko od niego zależało czy będzie chciał dalej jeździć w PGE Ekstralidze, czy w eWinner 1.LŻ. Ten fakt chcieli wykorzystać inni i Australijczyk dostał oferty m.in. z ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz i Fogo Unii Leszno. Zielonogórzanom na pocieszenie zostałoby tylko 300 tysięcy rekompensaty za przedwczesne zerwanie umowy, które zapłaciłby klub chcący pozyskać 25-latka. Fricke miał ten wariant już kiedyś przećwiczony, bo po spadku ROW-u Rybnik z PGE Ekstraligi w 2017 roku, nie zgodził się pozostać w klubie z Górnego Śląska i za podobną kwotę odstępnego przeniósł się do Wrocławia.

Reklama

Pomógł mu Żagar

Działacze Falubazu mieli jednak świadomość, że oddając Fricke’a praktycznie wywieszą "białą flagę" w walce o awans do PGE Ekstraligi w 2022 roku. Dlatego już na początku negocjacji zaproponowali mu praktycznie te same pieniądze co w elicie - 400 tysięcy za podpis i 5 tysięcy za każdy zdobyty punkt (w tym sezonie w PGE Ekstralidze miał 500 tysięcy za podpis i 4 tysiące za punkt). Australijczyk nie zgodził się na tę ofertę i zielonogórzanie musieli jeszcze dołożyć, tym bardziej, że drugi z obcokrajowców - Matej Żagar, mający za sobą znacznie słabszy sezon niż Fricke, też zażyczył sobie 500 tysięcy na przygotowanie do sezonu i 5 tysięcy za każde "oczko".

Ostatecznie więc w Stelmet Falubazie Zielona Góra (pod taką nazwą będą występować w sezonie 2022) zrezygnowali ze Słoweńca i skupili się na Fricke’u, który w przyszłym roku będzie największym beneficjentem spadku zielonogórzan. Według naszych informacji zarobi 600 tysięcy za podpis i po 6 tysięcy złotych za każdy zdobyty punkt. To astronomiczna kwota, o której pomarzyć może nawet spora część zawodników w PGE Ekstralidze.

Fricke rozbije bank!

W tym roku najlepiej punktujący zawodnik eWinner 1.LŻ - Andrzej Lebiediew licząc z bonusami zdobył 204 punkty. W 18 meczach punktował ze średnią 2,17 pkt/bieg. Fricke bez problemu może to osiągnięcie poprawić, tym bardziej, że Łotysz nie miał wcale najwyższej średniej w eWinner 1.LŻ, tylko szóstą (skuteczniejsi od niego pojechali jednak w mniejszej liczbie meczów - przyp. red.).

Gdyby jednak założyć tylko, że Australijczyk zdobędzie tylko 200 punktów, to łatwo policzyć, że jego przychód ze startów dla Falubazu w przyszłym sezonie wyniósłby 1,8 mln złotych! Dla takich pieniędzy warto rozstać się na rok z najlepszą żużlową ligą świata.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje