Reklama

Reklama

Fogo Unia Leszno - Stal Gorzów 42:48

Dziewięć tysięcy kibiców obejrzało niezwykle emocjonujące otwarcie nowego sezonu ekstraligi. Żużlowcy Fogo Unii prowadzili już różnicą ośmiu punktów, ale w czterech ostatnich biegach spisali się fatalnie i niespodziewanie przegrali ze Stalą Gorzów 42:48.

Mistrzowie Polski wcale nie byli zdecydowanym faworytem inauguracyjnego pojedynku. Leszczynianie mieli kłopoty z przygotowaniem własnego toru, nie odbył się memoriał Alfreda Smoczyka, który dwukrotnie przekładano, a żużlowcy Fogo Unii dopiero w tym tygodniu mogli zapoznać się z nawierzchnią.

Reklama

Ekipa Adama Skórnickiego nie mogła też wystąpić w najsilniejszym składzie, bowiem jeden z liderów Emil Sajfutdinow kilka dni temu doznał kontuzji barku i czeka go ośmiotygodniowa przerwa. Gorzowianie z kolei ostatnio całkiem nieźle radzili sobie na leszczyńskim stadionie. Poza tym Krzysztof Kasprzak oraz Przemysław Pawlicki to wychowankowie Unii i tor w Lesznie nie miał dla nich większych tajemnic.

Początek spotkania nie był zbyt ciekawy, lepiej spod taśmy wychodzili goście, a walki na torze było niewiele. Prawdziwe ściganie zaczęło się od trzeciego biegu - nowy nabytek Fogo Unii Peter Kildemand oraz Grzegorz Zengota wygrali podwójnie z parą Stali Przemysław Pawlicki, Matej Zagar. Ten sam duet również w piątym wyścigu przywiózł komplet punktów i leszczynianie objęli czteropunktowe prowadzenie (17:13).

Każdy kolejny bieg przynosił nową dawkę emocji, a cała uwaga kibiców skupiła się na dziewiątym biegu, kiedy po raz pierwszy w historii Piotr i Przemysław Pawlicki wystąpili przeciwko sobie w meczu ligowym. Do bezpośredniej walki między braćmi doszło jedynie na pierwszym okrążeniu, potem Przemysław naciskał prowadzącego Tobiasza Musielaka, a Piotr musiał odpierać ataki zamykającego stawkę Zagara.

Po dziesiątym wyścigu gospodarze uzyskali sześciopunktową przewagę (33:27) i trener gorzowian Stanisław Chomski wykorzystał zmianę taktyczną - za Zagara pojechał Bartosz Zmarzlik. Ten bieg był dwukrotnie powtarzany, najpierw arbiter uznał, że Tobiasz Musielak "ukradł" start, a potem doszło do kolizji pomiędzy Nicki Pedersenem a Michaelem Jepsenem Jensenem. Ten drugi został wykluczony, a osamotniony Zmarzlik przywiózł tylko dwa "oczka".

Wydawało się, że prowadzący ośmioma punktami gospodarze mają już zwycięstwo w kieszeni. Tymczasem dwa kolejne wyścigi  zupełnie odmieniły nastroje na trybunach. Klasę pokazał mistrz świata juniorów Zmarzlik, który startował trzykrotnie z rzędu i dwa razy wygrał, a Stal przed nominowanymi biegami doprowadziła do remisu (39:39).

Goście zwietrzyli szansę na zwycięstwo, w 14. wyścigu Jepsen Jensen i Przemysław Pawlicki pokonali gospodarzy - Grzegorza Zengotę i Tobiasza Musielaka 4:2. Zengota desperackim atakiem rozdzielił gorzowską parę i przyjechał na metę drugi. Chwilę później duńska para Fogo Unii Kildemand-Pedersen źle rozegrała pierwszy wiraż, a Zmarzlik i Kasprzak uciekli rywalom i przypieczętowali sukces Stali.

Fogo Unia Leszno - Stal Gorzów 42:48

Fogo Unia Leszno: Nicki Pedersen 12 (3,3,3,3,0), Grzegorz Zengota 9 (2,3,1,1,2), Peter Kildemand 9 (3,2,3,0,1), Tobiasz Musielak 6 (0,2,3,1,0), Piotr Pawlicki 4 (2,0,1,1), Bartosz Smektała 2 (2,0,0), Dominik Kubera 0 (d,0,0).

Stal Gorzów: Bartosz Zmarzlik 14 (3,1,2,3,3,2), Krzysztof Kasprzak 11 (1,3,2,2,3), Niels Kristian Iversen 7 (3,1,1,2), Michael Jepsen Jensen 6 (1,0,2,w,3), Przemysław Pawlicki 5 (1,1,2,1), Adrian Cyfer 3 (1,2,0), Matej Zagar 2 (0,2,0).

Najlepszy czas dnia: Niels Kristian Iversen - 60,41 s w pierwszym wyścigu. Sędziował: Tomasz Proszowski (Tarnów). Widzów: ok. 9 tysięcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje