Reklama

Reklama

Fatalny sezon uratował ostatnim meczem. Czy spłaci kredyt zaufania?

Krzysztof Kasprzak mimo fatalnego sezonu 2021 przedłużył kontrakt z ZOOLeszcz GKM-em Grudziądz. Kolejny raz na rynku transferowym zadziałała dewiza "jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz". Czy 37-latek spłaci kredyt zaufania? Jego klub ma zabezpieczenie, gdyby miało stać się inaczej


Przed ostatnią kolejką minionego sezonu PGE Ekstraligi, GKM wciąż nie mógł być pewny utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Potrzebował zwycięstwa na swoim torze z Eltrox Włókniarzem Częstochowa, a w środowisku nie brakowało osób uważających taki scenariusz za niezbyt prawdopodobny.

Krzysztof Kasprzak jest tak dobry, jak jego ostatni mecz?

Jacek Frątczak upatrywał wówczas szans grudziądzkiej drużyny w przełamaniu się Krzysztofa Kasprzaka. - W gruncie rzeczy tym jednym meczem można odkupić winy z całego sezonu i on zdaje sobie z tego sprawę. Dobry występ Krzysztofa Kasprzaka ratujący PGE Ekstraligę dla Grudziądza może stać się niemalże legendarny - przepowiadał.

Reklama

Ostatecznie GKM pokonał częstochowian 48:41, zaś wychowanek Unii Leszno zakończył spotkanie z jedenastoma oczkami i był jednym z najlepszych zawodników gospodarzy. Wróżba Frątczaka sprawdziła się co do joty - w myśl zasady "jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz" Kasprzak już wkrótce przedłużył kontrakt z zespołem.

Czy decyzja grudziądzkich działaczy okaże się właściwą? Zawodnik udowodnił wszak ostatnim spotkaniem, że wciąż jeszcze potrafi wykręcać dwucyfrówki w spotkaniach PGE Ekstraligi. Jednakże, pozostała część sezonu była dla niego znacznie gorsza. 37-latek granicę 10 punktów w meczu przekroczył wcześniej tylko w kwietniu, kiedy GKM podejmował na swoim torze Apatora. Do listy udanych zawodów może dopisać także leszczyński finał IMP, w którym sensacyjnie otarł się o miejsce na podium. W pozostałych spotkaniach sprawował się o wiele słabiej. Na tyle źle, że w pewnym momencie stracił nawet miejsce w składzie na rzecz Pawła Miesiąca.

Krakowiak i Jakobsen są alternatywą

Zdaniem niektórych obserwatorów, na postawę Kasprzaka korzystnie wpłynąć może... jego wypadnięcie ze stawki cyklu Grand Prix. Choć zawodnicy biorący w nim udział zachwalają morze możliwości, jakie otwiera przed nimi możliwość regularnych startów przeciwko światowej czołówce, to w przypadku zawodnika GKM-u z pewnością nie działały one korzystnie. Według wielu ekspertów przyjeżdżanie do mety daleko za rywalami drastycznie wpływało na jego pewność siebie.

Kibice GKM-u mogą być o tyle spokojni, że trener Janusz Ślączka i tak ma o jednego zawodnika "za dużo". Co prawda, zgodnie z przedsezonowymi założeniami, Frederik Jakobsen ma walczyć o pozycję w drużynie z Norbertem Krakowiakiem, ale przy Hallera 4 nikt nie wyklucza możliwości, w której przegrany tej rywalizacji zajmie miejsce Krzysztofa Kasprzaka.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy