Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa - Włókniarz jedzie do Torunia

W sobotę rozpocznie się ostatni etap walki o medale drużynowych mistrzostw Polski na żużlu. W pierwszym półfinale Unibax na MotoArenie Toruń im. Mariana Rosego spotka się z Włókniarzem Częstochowa.

Rundę zasadniczą Włókniarz zakończył na drugim miejscu, a Unibax na trzecim. Teraz ten układ może mieć znaczenie tylko wtedy, gdy bilans półfinałowego dwumeczu byłby remisowy (z punktami biegowymi włącznie) - wtedy wyższa lokata częstochowskiej ekipy premiowałaby ją awansem do finału.

Reklama

Przed czterema laty, gdy obowiązywał nieco inny regulamin rundy finałowej (uczestniczyło w niej sześć drużyn), Unibax przystępował do niej z pierwszej pozycji, a Włókniarz z trzeciej i obie drużyny spotkały się - podobnie jak teraz - w półfinale.

W pierwszym meczu w Częstochowie wygrał Włókniarz, ale tylko 46:44. W rewanżu torunianie zwyciężyli 51:39 i to oni awansowali do finału, w którym jednak dwukrotnie przegrali z Falubazem. Włókniarz w walce o brąz wyszedł z powodzeniem z dwumeczu z Polonią (44:46 w Bydgoszczy i 53:37 u siebie). Wtedy, tak jak i obecnie, trenerem częstochowskich żużlowców był Grzegorz Dzikowski, ale z zawodników, którzy wywalczyli wtedy brązowe medale we Włókniarzu nie ma już nikogo.

Dwa ostatnie tytuły mistrzowskie - w 1996 i 2003 roku - Włókniarz zdobywał właśnie po walce z drużyną z Torunia(50:40 i 44:46 w finałowym dwumeczu w roku 1996 i 49:41 w rozstrzygającym spotkaniu w 2003).

Nastroje wśród częstochowian są przed pierwszym półfinałem bojowe i pełne optymizmu, chociaż wszyscy doceniają klasę rywali.

Prezes Paweł Mizgalski powiedział: "Chcielibyśmy, żeby z tej rywalizacji zwycięsko wyszedł Włókniarz, ale ja oceniam szanse 50 na 50, co oczywiście nie zmienia faktu, że do Torunia jedziemy po zwycięstwo, bo o nie się walczy w takim meczu, a nie kalkuluje iloma punktami przegrać, żeby potem móc odrobić straty u siebie".

W podobnym tonie wypowiada się menedżer drużyny Jarosław Dymek: "Emocje odczuwamy już od kilku dni. Myślimy o tym meczu tak naprawdę dzień i noc, ale przygotowania przebiegają spokojnie. Trenujemy na swoim obiekcie, a Grisza Łaguta i Rune Holta startowali w Szwecji".

W składzie zgłoszonym przez częstochowian nie ma niespodzianek - znaleźli się w nim zawodnicy, którzy startowali w ostatnich meczach rundy zasadniczej: Grigorij Łaguta, Rafał Szombierski, Rune Holta, Michael Jepsen Jensen, Emil Sajfutdinow i Artur Czaja, a drugim juniorem będzie zapewne Adam Strzelec (który nie jeździł z Falubazem, gdyż do Włókniarza został wypożyczony z Zielonej Góry właśnie z zastrzeżeniem startu przeciwko swojej macierzystej drużynie).

Największe obawy kibice Włókniarza mają przede wszystkim co do formy Szombierskiego, który ostatnio jeździł zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Pozostali zawodnicy prezentowali ostatnio dość równą formę, chociaż np. Sajfutdinow po meczu z Unią Leszno (w którym zdobył 10 punktów) sam ocenił, że jego jeździe brakowało "błysku".

W rundzie zasadniczej Unibax wygrał u siebie z Włókniarzem 50:40, ale w tym meczu zabrakło Sajfutdinowa (zastępował go Mirosław Jabłoński). Natomiast w rewanżu zwyciężył Włókniarz 54:36. W związku z kontuzją Chrisa Holdera w drużynie toruńskiej wystąpiło wtedy trzech juniorów.

Na sobotni mecz wybiera się do Torunia ok. tysiąca częstochowskich kibiców. Spotkanie będzie można też zobaczyć na telebimie Stadionu SGP Arena Częstochowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje