Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa – walka o tytuł rozpocznie się w Gorzowie

​Żużlowcy Stali i Unii decydujący bój o złoty medal ekstraligi rozpoczną w piątek na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wlkp. W rywalizacji finałowej statystki przemawiają za zespołem z Leszna, ale gorzowianie pokazali już, że przedwczesne spisywanie ich na straty jest błędem.

- Pierwszy mecz może ustawić w jakiś sposób nastawienie przed rewanżem - albo bronić przewagi, albo znowu atakować. Przegrana na własnym torze nigdy nie sprzyja nastrojom i optymizmowi, że na wyjeździe można wygrać. Choć w rundzie zasadniczej padały różne wyniki, ale to jest finał. Także trzeba się skoncentrować na skutecznej jedzie na własnym torze, a patrząc jaka jest pogoda, tor może nie być naszym atutem, bo będzie przygotowany tak, żeby zawody się odbyły - powiedział trener Moich Bermudów Stali Gorzów Stanisław Chomski.

Reklama

Droga Stali Gorzów do finału była znacznie bardzie wyboista niż broniącej tytułu Unii Leszno. Gorzowianie fatalnie rozpoczęli sezon, od sześciu porażek z rzędu, w tym z ROW-em Rybnik, któremu nie udało się wygrać z nikim innym.

Ostatecznie jednak Stal zdołała "wstać z kolan" w porę i odrobić zaległości. Zajęła drugie miejsce po fazie zasadniczej gromadząc w 21 punktów. Unia w tej części sezonu była poza zasięgiem pozostałych zespołów i z 28 punktami zameldowała się na pierwszym miejscu w czołowej czwórce.

W półfinale zespół z Gorzowa zmierzył się z Betardem Spartą Wrocław. Na torze rywali, po zaciętym i rozstrzygniętym dopiero w ostatni biegu meczu gorzowianie minimalnie przegrali 44:46, by w rewanżu pokonać wrocławian 55:34. Mimo wysokiej wygranej gospodarzy, ten mecz miał swoja dramaturgię. Unia Leszno w półfinałach dwukrotnie pokonała Falubaz Zielona Góra - na wyjeździe 46:44 i 57:33 na domowym torze.

W fazie zasadniczej zespół z Leszna, który w tym roku walczy o czwarty tytuł mistrzowski z rzędu, był dwukrotnie lepszy od Stali. W Gorzowie wygrał 49:41, u siebie 55:35. Na własnym torze żużlowcy Unii w tym sezonie wygrali wszystkie mecze, w większości pewnie i wysoko. Biorąc to pod uwagę, pierwszy pojedynek finałowy na swoim owalu może być kluczowy dla Stali. Gorzowianie u siebie w tym roku przegrali raz - właśnie z Unią.

- Na pewno faworytem są leszczynianie, ale jak już jest się w finale, to nie można się zadowalać tym, że już mamy srebrny medal i to nam wystarczy. Chcemy spróbować powalczyć o to złoto, a kluczem do tego na pewno w jakimś sensie jest mecz pierwszy u siebie - ocenił trener Stali.

Porównując potencjał finalistów można uznać, że bardziej wyrównany skład jest atutem leszczyńskich Byków, zarówno jeśli chodzi o formację seniorską, jak i juniorską. Mówi się, że to zespół kompletny.

- Doszliśmy do finału, stawką jest złoty medal i chcemy położyć na szalę wszystko to, co mamy najlepsze, czyli atuty naszych zawodników - waleczność, skuteczność, która do tej pory była, ale jak mówię - warunki na koniec sezonu reżyseruje pogoda i to jest ten znak zapytania, jak to się wszystko uda przygotować. Priorytetem jest to, żeby tor był bezpieczny i to jest najważniejsze, ale wynik też jest ważny - zaznaczył Chomski.

Stal ma dwukrotnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika jadącego w lidze na najwyższym poziomie, solidnego Duńczyka Andersa Thomsena, Szymona Woźniaka, który w końcówce sezonu złapał formę i skutecznego "gościa" Jacka Holdera, bez którego Stal nie byłaby w miejscu, w którym jest.

Dowiedz się więcej na temat: Moje Bermudy Stal Gorzów | fogo unia leszno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama