Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa: Unia Leszno - Unia Tarnów 50:40

Pierwsze starcie półfinałowe dwóch Unii przyniosło sporo emocji, dużo walki oraz kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. Arbiter Piotr Lis kilkakrotnie musiał wykluczać zawodników, głównie miejscowych, co nie do końca spodobało się leszczyńskiej publiczności. Po zakończeniu spotkania lubelski arbiter musiał opuszczać wieżyczkę w asyście licznej ochrony.

Miejscowi kibice mogli jednak zadowoleni wracać do domów, bowiem ich drużyna dość wyraźnie, bo różnicą 10 punktów, pokonała lidera rundy zasadniczej. W zespole gospodarzy koncertowo pojechali juniorzy Piotr Pawlicki i Tobiasz Musielak, zdobywając łącznie 25 punktów. Tarnowianie nie mieli takiego lidera, jedynie Krzysztof Buczkowski na początku meczu oraz Janusz Kołodziej "ciągnęli" swój zespół.

Przed spotkaniem trenerzy obu drużyn Adam Skórnicki i Marek Cieślak nie mogli skorzystać z usług swoich czołowych zawodników. Gospodarze musieli sobie radzić bez Kennetha Bjerre, który w sobotę doznał kontuzji barku podczas Grand Prix w Vojens. Tarnowianie przyjechali bez Grega Hancocka, który we wcześniejszym turnieju GP w Gorzowie złamał środkowy palec.

Reklama

Mecz źle ułożył się dla leszczynian, bowiem już w pierwszym biegu Nicki Pedersen zdaniem arbitra zbyt ostro zaatakował Buczkowskiego i został wykluczony. W powtórce osamotniony Damian Baliński nie dał rady Martinowi Vaculikowi oraz Buczkowskiemu i Fogo Unia na otwarcie zawodów przegrywała 1:5.

W kolejnym wyścigu niezawodna okazała się młodzieżowa para gospodarzy - Piotr Pawlicki, Musielak, która doprowadziła do remisu, później to jednak goście trzykrotnie wygrywali po 4:2.

Przed szóstym startem Skórnicki, w ramach rezerwy taktycznej, w miejsce Mikkela Michelsena desygnował Pedersena, który z Piotrem Pawlickim pokonali podwójnie Artema Łagutę i Ernesta Kozę. Ten wyścig okazał się dodatkowym bodźcem dla leszczyńskich "Byków", bowiem z biegu na bieg spisywali się coraz lepiej.

Gdyby w 11. biegu Balińskiemu nie zabrakło chłodnej głowy, zwycięstwo Fogo Unii mogło być bardziej okazałe. Leszczynianin stracił drugie miejsce, a potem próbował je odzyskać bezpardonowo atakując Łagutę i doprowadzając do jego upadku. W efekcie żużlowiec gospodarzy został wykluczony z powtórki.

Przed ostatnim wyścigiem leszczynianie prowadzili różnicą już 10 punktów, lecz przewagi już nie powiększyli. Najszybciej spod taśmy wyszedł Kołodziej, który za plecami zostawił Zengotę i Pedersena. 

Po meczu powiedzieli:

Adam Skórnicki (trener Fogo Unii Leszno): "Cieszymy się przede wszystkim ze zwycięstwa. Zawodnicy stanęli na wysokości zadania i dali z siebie wszystko, ale muszę ich trochę przeprosić za stan nawierzchni. Opady deszczu w piątek sprawiły, że tor był dość ciężki i trochę się na nim działo. Przypomnę, że Przemek Pawlicki wsiadł na motocykl pierwszy raz po kontuzji, poobijany jest także Mikkel Michelsen, a Piotrek Pawlicki po próbie toru ściągnął gips z ręki.

Co do decyzji sędziego - uważam, że niektóre były kontrowersyjne, ale poczekam spokojnie do obejrzenia powtórek. Znów wrócił temat tłumików, sześć czy siedem sztuk dziś nie przeszło kontroli technicznej. Większość z nich była kupiona w tym roku, więc wytrzymały zaledwie pół sezonu. Teraz są popękane, przegrzane i mają wady techniczne. Szkoda, że znów grzebiemy się w tym bajorku, zamiast po prostu stwarzać widowiska".

Marek Cieślak (trener Grupa Azoty Unia Tarnów): "Wszyscy znają naszą trudną sytuację kadrową, zawodnicy są mocno pokiereszowani. Musze im podziękować, że stanęli na starcie i robili co mogli. Był moment, że prowadziliśmy, ale cóż, walka się jeszcze nie skończyła. Na naszym torze wielu moich podopiecznych na pewno będzie innymi zawodnikami niż dzisiaj. Trochę zawiódł mnie Martin Vaculik, a Artem Łaguta prawie dziś nie istniał. Mamy tydzień do rewanżu, to dużo czasu by dobrze się przygotować do meczu.

Tobiasz Musielak (junior Fogo Unii Leszno): "Cieszę się, że moja forma rośnie z każdym meczem, bo miałem słaby początek sezonu. Czekamy z niecierpliwością na rewanż w Tarnowie. Nawet nie zastanawiam się, czy ten tor mi leży, czy nie. Jeździłem tam wiele razy, a to jest w końcu ekstraliga, więc powinienem sobie poradzić".

Janusz Kołodziej (kapitan Grupa Azoty Unia Tarnów): "Dobrze, że udało mi się wygrać ten ostatni bieg, choć wiele wyścigów dziś zepsułem. Jak brakuje startu, to na dystansie ciężko wygrać. Mecz był bardzo zacięty, było mnóstwo upadków, kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. Każdy ma swoje problemy, a ja muszę przede wszystkim podziękować moim kolegom, którzy pomimo tych kontuzji i jazdy praktycznie z jedną ręką, spisywali się bardzo dobrze. A tor nie należał dziś do najłatwiejszych. Mamy 10 punktów do odrobienia i naprawdę trudno powiedzieć, czy to mało, czy dużo".

Fogo Unia Leszno - Grupa Azoty Unia Tarnów 50:40

Fogo Unia Leszno: Piotr Pawlicki 13 (3,3,2,3,2), Tobiasz Musielak 12 (2,2,2,3,3), Nicki Pedersen 11 (0,0)(w,2,3,3,2,1), Grzegorz Zengota 8 (2,2,2,w,2), Damian Baliński 5 (1,2,2,w), Przemysław Pawlicki 1 (0,0,1).

Grupa Azoty Unia Tarnów: Janusz Kołodziej 11 (3,1,3,1,0,3), Krzysztof Buczkowski 8 (3,3,1,1,0), Martin Vaculik 7 (2,1,3,1), Artiom Łaguta 6 (3,1,0,2), Kacper Gomólski 6 (d,1,0,1,3,1), Mateusz Borowicz 2 (1,1,w), Ernest Koza 0 (0,0).

Najlepszy czas dnia: Piotr Pawlicki 60,03 sek. w szóstym wyścigu. Sędziował: Piotr Lis (Lublin). Widzów: ok. 15 tys.

Rewanż za tydzień w Tarnowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje