Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa: półfinałowe wygrane Stali Gorzów i Get Well Toruń

Stal Gorzów jest o krok od finału żużlowych mistrzostw Polski. W pierwszym meczu półfinałowym gorzowianie pokonali na wyjeździe 49:29 Betard Spartę Wrocław. W innym meczu Get Well Toruń pokonał ekantor. pl Falubaz Zielona Góra 50:40.

Mecz we Wrocławiu ze względu na stan toru przy opadach deszczu został zakończony po 13. biegu. Rewanż zostanie rozegrany 11 września w Gorzowie.

Reklama

Losy półfinałowego dwumeczu Betardu ze Stalą praktycznie rozstrzygnęły się już po meczu w Poznaniu. Goście wygrali różnicą aż 20 punktów i tylko kataklizm może im odebrać awans do finału.

W pierwszym biegu Tai Woffinden uratował remis dla wrocławian przywożąc trzy punkty a na kolejne zwycięstwo zawodnika Sparty kibice czekali dopiero aż do dziewiątej gonitwy. Przez kolejnych osiem biegów zdecydowanie dominowali goście, którzy dysponowali znacznie lepszymi startami i byli znacznie lepiej spasowani do trudnego i zraszanego cały czas przez deszcz w niedzielę toru.

W siódmej gonitwie po raz drugi Woffinden wyszedł doskonale spod taśmy i wydawało się, że Sparta przerwie serię przegranych biegów, ale na wyjściu z pierwszego łuku wpadł w dziurę, wyniosło go daleko pod bandę i nie miał już szans dogonić gości. Walczyć próbował jeszcze Szymon Woźniak, ale nie dał rady Krzysztofowi Kasprzakowi oraz Bartoszowi Zmarzlikowi i było już 31:11 dla Stali.

Chwilę później przyjezdni ponownie wygrali podwójnie i dopiero w dziewiątym biegu wrocławianie zdołali pokonać rywali. Woffinden z Woźniakiem nie dali szans Matejowi Zagarowi oraz Przemysławowi Pawlickiemu i było 17:37.

Od tego momentu starcie w Poznaniu przestało być jednostronnym widowiskiem, bo żużlowcy Sparty też zaczęli wygrywać starty. Nie oznaczało to jednak mijanek na dystansie, bo nadal, jak to było we wcześniejszych biegach, o kolejności na mecie decydowało wyjście spod taśmy i pierwszy łuk. Dodatkowo z czasem na coraz bardziej mokrym torze porobiły się dziury, które dodatkowo utrudniały jazdę i były przyczyną kilku niebezpiecznych momentów.

Tak jak w 12. biegu, kiedy Zmarzlikowi podbiło przednie koło na pierwszym łuku i Woffinden, aby w niego nie wjechać, musiał ostro zwolnić. Wykorzystał to Niels Kristian Iversen, który wyszedł na pierwsze miejsce, a ponieważ Woffinden nie zdołał dogonić Zmarzlika, Stal kolejny raz wygrała 5:1, prowadziła 46:26 i była pewna zwycięstwa w całym meczu.

Po 13. biegu (remis 3:3 i 29:49 w całym meczu) sędzia Krzysztof Meyze nakazał równanie toru. Kosmetyka nie poprawiła jednak warunków i po długich naradach arbiter postanowił zakończyć spotkanie.

Trener Stali Stanisław Chomski po meczu nie ukrywał zadowolenia z wyniku i jazdy swoich podopiecznych: "Mecz się ułożył bardzo dobrze i nie tylko chodzi o punkty, ale o rozegranie pierwszego, ewentualnie drugiego łuku. Pokazaliśmy też malkontentom, że potrafimy jeździć parą. O wyniku meczu, moim zdaniem, zadecydowała seria wygranych po 5:1 od piątego do ósmego biegu. Z awansu do finału będę się cieszył jednak dopiero, kiedy obronimy tę przewagę w rewanżu.

W zupełnie innym nastroju był menadżer Betardu Piotr Baron: "Pojechaliśmy najgorszy mecz w sezonie i to się odbiło wynikiem. Dobraliśmy nieodpowiednie przełożenie na pierwsze wyścigi, zaczęliśmy szukać, ale było już za późno".

Woffinden natomiast zastanawiał się, czy mecz nie powinien zostać przerwany wcześniej. "Gorzów miał dobre starty, ale nie mogę przestać myśleć, czy gdyby ten mecz nie był meczem telewizyjnym, to czy nie byłby przerwany wcześniej, po piątym, czy szóstym biegu, bo już wtedy warunki na torze były bardzo ciężkie".

Pierwszy mecz półfinałowy: Betard Sparta Wrocław - Stal Gorzów 29:49

Betard Sparta Wrocław: Tai Woffinden 10 punktów (3,0,3,1,3), Vaclav Milik 6 (2,1,1,2), Szymon Woźniak 6 (0,1,2,3), Tomasz Jędrzejak 3 (w,1,2,d), Maciej Janowski 2 (1,d,1), Damian Dróżdż 2 (2,0,0,0), Adrian Gała 0 (d,d).

Stal Gorzów: Krzysztof Kasprzak 10 (3,2,3,2), Niels Kristian Iversen 10 (2,2,3,3), Bartosz Zmarzlik 8 (3,3,2), Matej Zagar 7 (2,3,1,1), Przemysław Pawlicki 6 (3,2,0,1), Michael Jepsen Jensen 6 (1,3,2,0), Adrian Cyfer 2 (1,1,0).

Najlepszy czas dnia: 66,38 sekund Bartosz Zmarzlik w wyścigu drugim. Sędziował: Krzysztof Meyze (Witelno). Widzów: 6000.

Żużlowcy Get Well Toruń pokonali przed własną publicznością w pierwszym półfinałowym meczu ekstraligi Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra 50:40. W ekipie gospodarzy trudno było znaleźć słaby punkt, za to gościom zabrakło punktów Patryka Dudka, Andrieja Karpowa i wracającego do ścigania po kontuzji Jarosława Hampela. Emocji i walki w grodzie Kopernika jednak nie brakowało, a wynik zapowiada zaciętą walkę w rewanżu.

Rywalizacja w Toruniu zaczęła się od nerwów pod taśmą, których nie utrzymał na wodzy zawodnik gości Dudek, zrywając ją. Świetnie pojechał za niego jednak junior Krystian Pieszczek ulegając tylko Martinowi Vaculikowi. Trzeci był Kacper Gomólski, za nim przyjechał Karpow i mecz zaczął się od prowadzenia Get Well 4:2. Odpowiedź zielonogórzan przyszła już chwilę później. Juniorzy Falubazu za sprawą Pieszczka wygrali 4:2 i na tablicy wyników był remis 6:6. Kolejne dwa biegi, to ponownie cios za cios. Najpierw wygrali gospodarze, a straty chwilę później zniwelowali goście. Po czterech biegach wciąż był remis, tym razem 12:12.

Druga seria startów także nie przyniosła żadnego biegowego remisu. Pech już po starcie dopadł Grega Hancocka w szóstym wyścigu, któremu posłuszeństwa odmówił silnik. W siódmej odsłonie kibice zebrani na Motoarenie obejrzeli upadek. Świetnie spod taśmy wyszedł Vaculik, a bardzo szeroko w łuku pojechali żużlowcy Falubazu i tuż przed wyjściem na prostą miejsca za Protasiewiczem zabrakło dla Pieszczka, który musiał położyć motocykl.

W powtórce osamotniony "PePe" stoczył fenomenalną walkę z Gomólskim. Najpierw torunianin nie odpuścił i +zakładając się+ na rywala wyszedł po zaciętej walce na drugą pozycję. Protasiewicz nie zamierzał odpuścić i po nieskutecznej walce przy krawężniku, na ostatnim łuku zdecydował się pójść pod bandą. Zbudował sobie na tyle dużą prędkość, że na mecie był szybszy o przysłowiowy błysk szprychy. Po siedmiu wyścigach w grodzie Kopernika prowadzili miejscowi 23:19.

Przewagę powiększyli trzy biegi później o dwa oczka, co dało możliwość trenerowi Markowi Cieślakowi na stosowanie rezerwy taktycznej. Nie najlepiej radzący sobie na trudnym torze Hampel i Karpow zostali od razu zastąpieni przez najskuteczniejszych - Protasiewicza i Doyla. Szans rywalom po świetnym starcie nie dał Hancock i przywiózł dla gospodarzy trzeci tego dnia remis. Toruńskie trybuny poderwały się z miejsc po minięciu przez żużlowców linii mety w 12 wyścigu. Dobre wyjście spod taśmy i zamknięcie w łuku rywali dało Holderowi i Przedpełskiemu podwójne prowadzenie, którego nie oddali do końca. Przewaga Get Well wzrosła do dziesięciu punktów i po remisie 3:3 w kolejnej odsłonie, przed biegami nominowanymi było 44:34, co oznaczało już wygraną torunian w pierwszym półfinałowym meczu. Do ustalenia były tylko jej rozmiary.

Trener Cieślak zdecydował się w pierwszym z biegów nominowanych dać szansę tym, których punktów w całym meczu trochę brakowało. Karpow i Dudek w walce z Przedpełskim i Hancockiem źle rozegrali pierwszy łuk i przyjechali na dwóch ostatnich miejscach. Finał wieczoru zaczął się od upadku Holdera, dla którego zabrakło miejsca pomiędzy Doylem i Protasiewiczem. W powtórce nieco inaczej ustawione motocykle gości zdecydowanie szybciej wyjechały spod taśmy i na deser pierwszej półfinałowej potyczki zawodnicy z Zielonej Góry odnieśli jedyne tego dnia podwójne zwycięstwo 5:1. Pozwoliło ono zmniejszyć straty przed rewanżem do dziesięciu oczek i cały mecz zakończył się ostatecznie wygraną Get Well Toruń 50:40.

Decydujący o awansie mecz 11 września o godz. 19.00 w Zielonej Górze.

Pierwszy mecz półfinałowy: Get Well Toruń - ekantor. pl Falubaz Zielona Góra 50:40

Get Well Toruń: Chris Holder 13 (3,3,3,3,1), Greg Hancock 11 (2,d,3,3,3), Martin Vaculik 10 (3,3,2,2,0), Paweł Przedpełski 8 (2,2,0,2,2), Kacper Gomólski 3 (1,1,1,-), Adrian Miedziński 5 (1,2,1,1,-), Igor Kopeć-Sobczyński 0 (0,0,0).

Ekantor. pl Falubaz Zielona Góra: Jason Doyle 13 (2,3,3,2,0,3), Piotr Protasiewicz 13 (3,2,2,1,3,2), Krystian Pieszczek 5 (2,3,w,0), Patryk Dudek 4 (t,0,2,1,1), Andriej Karpow 2 (0,1,1,-,0), Alex Zgardziński 2 (1,1,0), Jarosław Hampel 1 (0,1,0,-).

Najlepszy czas dnia uzyskał w 6. wyścigu Jason Doyle - 58.46 s. Sędzia: Wojciech Grodzki (Opole). Widzów: 8 000.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje