Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa. Menedżer Jacek Frątczak zostaje w Toruniu

Jacek Frątczak nadal będzie prowadził startującą w ekstralidze żużlowej drużynę Get Well Toruń. Władze klubu i pochodzący z Zielonej Góry menedżer, po kilkugodzinnych negocjacjach ustalili w piątek warunki współpracy na 2018 rok.

"Miło mi poinformować, że negocjacje z Panem Jackiem Frątczakiem się zakończyły i ostatecznie doszliśmy do porozumienia odnośnie sezonu 2018, co bardzo nas cieszy" - poinformowała na stronie internetowej klubu prezes toruńskiego zespołu, Ilona Termińska.

Fakt porozumienia potwierdził także sam zainteresowany i zapowiedział, że zespół czeka dużo pracy przed kolejnym sezonem.

Reklama

"Dzisiaj wraz z właścicielem klubu, radą nadzorczą oraz zarządem klubu uzgodniliśmy szczegóły mojego kontraktu na przyszły rok i mogę oficjalnie powiedzieć +Zostaję!+. Przed nami ogrom pracy, chcemy jak najlepiej być przygotowani do przyszłorocznego sezonu. Mając na uwadze to, że pierwotnie byłem zatrudniony w Toruniu tylko na okres tak naprawdę miesiąca, nie czułem się uprawniony do rozmawiania o polityce transferowej. Z mojej strony mogłem tylko doradzać, mając na uwadze to, co dzieje się na rynku zawodników, kto byłby przydatny do tego zespołu. Jestem jednak przekonany, że starania państwa Termińskich oraz Adama Krużyńskiego z rady nadzorczej dadzą odpowiedni efekt, i w przyszłym sezonie będziemy mieli dużo radości na żużlowych torach" - powiedział Frątczak.

Władze klubu szykują się na budowę składu na ekstraligę. Trzeba jednak przypomnieć, że formalnie torunianie sezon zasadniczy zakończyli na ostatniej pozycji, która oznacza spadek do niższej - 1. ligi. Nadal jednak w zawieszeniu pozostaje kwestia ewentualnego odebrania punktów zespołowi ROW Rybnik, z uwagi na stosowanie dopingu przez startującego w barwach "Rekinów" Rosjanina Grigorija Łaguty.

Władze zarządzającej rozgrywkami spółki Ekstraliga Żużlowa czekają na orzeczenie Polskiej Agencji Antydopingowej "POLADA" w sprawie Łaguty. Dopiero po nim zdecydują, czy i w jaki sposób ukarać samego żużlowca jak i klub. Jeżeli, a o takim scenariuszu do tej pory mówiono, rybniczanom odjęte zostaną trzy lub pięć punktów, ROW spadnie na ostatnią pozycję w tabeli, a tym samym będzie musiał opuścić ekstraligę. Wówczas torunianie o miejsce w ekstralidze walczyć będą w barażu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje