Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa - mecz SPAR Falubazu z Unibaksem z podtekstami

Wiele emocji wzbudza niedzielny mecz żużlowej ekstraligi, w którym SPAR Falubazu Zielona Góra zmierzy się z Unibaksem Toruń. Spotkanie aktualnego mistrza z wicemistrzem kraju to powtórka rewanżu ubiegłorocznego finału, który ostatecznie nie doszedł do skutku.

Wszystko za sprawą wydarzeń z 22 września ub. roku, kiedy miało dojść w Zielonej Górze do rewanżowego spotkania finałowego. Wówczas działacze Unibaksu podjęli decyzję o rezygnacji z udziału w tym meczu i na godzinę przed planowanym rozpoczęciem opuścili stadion przy ul. Wrocławskiej, w związku z czym w atmosferze skandalu złote krążki przypadły zielonogórzanom.

Reklama

Przed niedzielnym pojedynkiem stanowcze decyzję podjęli działacze klubu z Zielonej Góry. Włodarze SPAR Falubazu poinformowali stronę toruńską iż na podstawie art. 15 ust. 3 pkt 5 w związku z art. 18. ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych nie sprzedadzą biletów wstępu m.in. Romanowi Karkosikowi, Sławomirowi Kryjomowi oraz Mateuszowi Kurzawskiemu, nakładając na nich "zakaz stadionowy".

- Bardzo długo się zastanawialiśmy nad podjęciem tej decyzji. Zdecydowaliśmy się na to, kiedy otrzymaliśmy wyraźnych sygnał, że Kryjom, bo to głównie o niego chodzi (Komisja Orzekająca ekstraligi nałożyła na Kryjoma karę dwuletniego zawieszenia oraz zakazała wstępu do parku maszyn na okres 16 miesięcy - red.) będzie chciał za wszelką cenę dostać się na stadion. Pamiętamy co zrobił w Toruniu, kiedy kierował drużyną mimo zakazu, gdzieś z okolic parku maszyn. Zamieszanie było również w inauguracyjnym meczu w Gdańsku, więc chcieliśmy uniknąć tego typu sytuacji u nas na stadionie - poinformował prezes SPAR Falubazu Marek Jankowski.

Jednocześnie zaapelował do kibiców, aby negatywnych emocji nie wyładowywali na toruńskich żużlowcach, "gdyż to nie oni byli winni ubiegłorocznych wydarzeń".

- Tej decyzji o ucieczce nie podjął żaden z zawodników i to nie jest ich wina, bo nie oni zdecydowali, że ten finał się nie odbył. Nie można utożsamiać zawodników z tymi wydarzeniami. Oni nie mogli się przeciwstawić władzom klubu i skoro tych osób, które taką decyzję podjęły nie będzie na stadionie, to mam nadzieję, że doping będzie w granicach rozsądku i kibice skupią się na sportowej rywalizacji. Ta decyzja została podjęta też trochę z wyrachowania, żeby było mniej negatywnych emocji - dodał Jankowski.

Sam mecz zapowiada się bardzo interesująco. Unibax w obecnym sezonie zbudował prawdziwy "dream team". Torunianie mimo faktu, że rozpoczęli sezon z ujemnym dorobkiem punktowym, są typowani jako główny kandydat do zdobycia mistrzowskiego tytułu. W Zielonej Górze na pewno wystąpi już Emil Sajfutdinow, który w ostatnim czasie zmagał się z urazem. Niepewny jest za to występ Darcy'ego Warda, który wciąż odczuwa skutki upadku w Auckland.

Trener SPAR Falubazu Rafał Dobrucki będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Minione dni pokazały, że forma zielonogórzan wyraźnie zwyżkuje i w niedzielnym meczu na pewno nie będą na straconej pozycji.

- Na pewno to spotkanie cieszy się dużym zainteresowaniem i jest obarczone jakąś taką atmosferą nie do końca sportową. Do meczu przygotowujemy się najlepiej jak można. Zawodnicy mieli bardzo pracowity tydzień, ale za to ze sporymi sukcesami. Patryk Dudek wygrał turniej w Gnieźnie, Piotr Protasiewicz dobrze zaprezentował się w Szwecji, a Jarosław Hampel w meczu z Australią - podkreślił szkoleniowiec zielonogórzan.

Niedzielny pojedynek rozpocznie się o godz. 19.00.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | ekstraliga żużla | Unibax Toruń | Falubaz Zielona Góra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje