Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa: KS Toruń - Falubaz Zielona Góra 46:43

Żużlowcy KS Toruń pokonali na własnym torze osłabiony brakiem kontuzjowanego Jarosława Hampela zespół Spar Falubazu Zielona Góra 46:43. Emocji nie brakowało do ostatniego biegu, w którym rozstrzygnęła się kwestia punktu bonusowego.


Reklama

Spotkanie na Motoarenie dla gości rozpoczęło się najgorzej, jak tylko to możliwe. Już w pierwszym biegu zawodnicy spod znaku myszki Miki stracili bowiem kolejnego żużlowca. Wchodzący na większej prędkości w łuk Grzegorz Walasek uderzył w prowadzącego Kacpra Gomólskiego i wytrącony z rytmu jazdy upadł na tor. Wstępne badania wykazały u zawodnika Falubazu złamanie obojczyka. Zielonogórzanie oprócz zastępstwa zawodnika za kontuzjowanego Hampela musieli także wprowadzać rezerwy za Walaska.

Pierwsze trzy wyścigi kończyły się na zmianę podwójnymi (5:1) wygranymi. Najpierw lepsi byli torunianie, a chwilę później rewanż wzięli nieoczekiwanie juniorzy z Zielonej Góry. Rzadko bowiem zdarza się, by młodzieżowcy z Torunia przegrywali swój bieg na własnym torze. Krystian Pieszczek i Alex Zgardziński okazali się tego dnia jednak lepsi. Od trzeciego biegu gospodarze wykorzystywali osłabienie rywali i sukcesywnie powiększali przewagę. Po ośmiu prowadzili już 30:18.

Zaciętą walkę do ostatnich metrów stoczył z torunianami w biegu dziewiątym Andreas Jonsson. Szwed utrzymał się na drugiej pozycji i dzięki wygranej Piotra Protasiewicza goście po sześciu wyścigach bez wygranej wreszcie zwyciężyli i to podwójnie. Chwilę później po idealnym wyjściu spod taśmy Protasiewicza i Krystiana Pieszczka upadek zanotował ten drugi. Motocykl na tor położył też jadący na ostatniej pozycji Chris Holder i sędzia spotkania postanowił wykluczyć obu żużlowców. W powtórce popularny "PePe" przyjechał przed Adrianem Miedzińskim. Po remisie w 11. wyścigu gospodarze nadal prowadzili, jednak przewaga zmalała do siedmiu punktów (36:29).

Przed biegami nominowanymi było 41:36 i zapowiadała się zacięta walka nie tylko o wygraną w meczu, ale także o punkt bonusowy, gdyż pierwszy pojedynek padł łupem zielonogórzan (47:43).

Zwycięstwo w spotkaniu podopieczni Jacka Gajewskiego zapewnili sobie już w pierwszym z nich remisując 3:3. Emocje sięgnęły zenitu w finale wieczoru. By zdobyć bonus miejscowym wystarczał remis, ale goście nie zamierzali się poddawać. Tuż po wyjściu spod taśmy na Miedzińskiego założył się Protasiewicz i objął prowadzenie. Walkę o jeden punkt wygrał z Jasonem Doylem Jonsson i tym samym osłabiony brakiem dwóch podstawowych zawodników Falubaz, mimo ostatecznej przegranej 43:46, wywiózł z grodu Kopernika cenny punkt bonusowy.

KS Toruń - SPAR Falubaz Zielona Góra 46:43

KS Toruń: Adrian Miedziński 11 (2,3,2,2,2), Grigorij Łaguta 9 (3,3,1,1,1), Jason Doyle 9 (1,3,2,3,0), Chris Holder 7 (3,d,w,2,2), Kacper Gomólski 3 (2,1,0,-), Paweł Przedpełski 7 (1,3,3,0), Oskar Fajfer 0 (0,0,0).

SPAR Falubaz Zielona Góra: Piotr Protasiewicz 18 (2,2,2,3,3,3,3), Krystian Pieszczek 11 (2,2,0,w,1,3,3), Andreas Jonsson 7 (0,1,1,2,2,0,1), Aleksandr Łoktajew 4 (1,1,1,0,-,1,d), Alex Zgardziński 3 (3,0,-), Grzegorz Walasek 0 (u,-,-,-,-).

Sędzia: Tomasz Proszowski (Tarnów). Najlepszy czas dnia uzyskał w 13. wyścigu Piotr Protasiewicz - 59.45 s. Punkt bonusowy dla SPAR Falubazu Zielona Góra.


Dowiedz się więcej na temat: KS Toruń | Falubaz Zielona Góra | żużlowa ekstraliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje