Reklama

Reklama

Ekstraliga żużlowa bez sponsorów?

Na ostatnim posiedzeniu GKSŻ, prezes komisji, Marek Karwan przedstawił sytuację odnośnie pozyskania strategicznych sponsorów dla żużlowej ekstraligi. Wszystko wskazuje na to, że z przedsezonowych obietnic o bogatych sponsorach niewiele już wyjdzie.

- Cały czas szukamy, ale trzeba przyznać, że ciężko jest nakłonić kogoś do wyłożenia dużych środków finansowych. Spore poczucie dyskomfortu stanowi w rozmowach ze sponsorami brak umów z telewizją chętną do transmitowania spotkań - powiedział prezes GKSŻ.

- W ostatnich dniach fiaskiem skończyły się próby rozmów z wydawnictwem Axel Springer i Polskim Górnictwem Naftowym, a wspomnieć należy iż obie firmy początkowo wykazywały zainteresowanie przedstawioną im ofertą. W rozmowach ze sponsorami uczestniczy trójka przedstawicieli naszej dyscypliny, Andrzej Rusko Robert Smoleń oraz Andrzej Grajewski. Wierzę, że ich starania przyniosą w końcu efekt, choć czasu już jest mało - twierdzi Marek Karwan.

Reklama

Jak więc widać z obietnic pozostało niewiele. Telewizja nie przychodzi sama do żużla, a prezesi zaczynają tradycyjnie działać na swoją rękę. Spotkania Atlasu i Włókniarza transmitować ma Polsat, regionalny program zagościć ma z kolei w Bydgoszczy i Toruniu. Poważni sponsorzy nie dają się przekonać do zainwestowania w żużel pokaźnych kwot.

Wypada tylko wierzyć, że brak strategicznych darczyńców zrównoważą mniejsi, lokalni sponsorzy zespołów. Inaczej zamiast planowanego spokojnego żeglowania pod banderą hojnych sponsorów kluby szybko mogą zacząć tonąć w długach, ale jak może być inaczej skoro wciąż znajdują się prezesi skłonni płacić po 2000 złotych za ligowy punkt. Szkoda, że najczęściej jednak tylko na papierze...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje