Reklama

Reklama

Duża liczba gwiazd odbiła się im czkawką. Wyczerpali limit pecha?

Plusy i minusy Moje Bermudy Stali, czyli ekipy która w 2021 roku marzyła o złocie, a skończyła z „zaledwie” brązowym medalem Drużynowych Mistrzostw Polski. Wszystko za sprawą kontuzji liderów w kluczowym momencie sezonu. W Gorzowie mają nadzieję, że limit pecha został już wyczerpany na kilka lat do przodu.

Brąz jest dla Stali jak złoto

Moje Bermudy Stal w sezonie 2021 po srebrnym medalu wywalczonym przed rokiem, miała iść za ciosem i tym razem chciała znaleźć się na najwyższym stopniu podium. Pomimo solidnego wzmocnienia w postaci Martina Vaculika, podopiecznym Stanisława Chomskiego ostatecznie nie udało awansować się nawet do finału. Wszystko za sprawą kontuzji, które nadeszły w najgorszym możliwym momencie.

Słowak złamał obojczyk w lubelskiej rundzie Grand Prix, a Szymon Woźniak rękę podczas spotkania w lidze szwedzkiej. Co prawda obaj wrócili na fazę play-off, ale nie prezentowali się tak dobrze jak w początkowej fazie rozgrywek. Ostatecznie wystarczyło na brązowy medal. Czy trzecie miejsce można uznać za sukces? Patrząc na przebieg sezonu, jak najbardziej.

Reklama

W Gorzowie stawiają na atmosferę

PLUSY

Powrót Martina Vaculika. Prezes Marek Grzyb za sprawą jednego transferu okazał się jednym z królów polowania listopadowego okienka. Działacz jak zapowiedział tak zrobił i ponownie sprowadził do Gorzowa najlepszego słowackiego zawodnika w historii. Co najważniejsze, Vaculik do Moje Bermudy Stali dołączył w miejsce Nielsa Kristiana Iversena, któremu obecnie bliżej do drugiej ligi niż PGE Ekstraligi. Gdyby 31-latek nie odniósł kontuzji w Lublinie, to kto wie czy nawet nie poprowadziłby swojej ekipy do złotego medalu.

To jeszcze człowiek, czy już cyborg? Mowa oczywiście o Bartoszu Zmarzliku. Dwukrotny mistrz świata z roku na rok imponuje coraz lepszą formą. W niedawno zakończonym sezonie Polak przeszedł samego siebie i uzyskał najlepszą średnią w karierze - 2,649 punktu na bieg. Zaryzykujemy stwierdzeniem, iż przez wiele lat nikt nie zbliży się do podobnego wyniku. Po prostu kosmos.

Jedna rodzina. Tak brzmiał standardowy okrzyk drużyny na każdej przedmeczowej odprawie. Nie były to słowa rzucone na wiatr. Takiego zgrania ekipie prowadzonej przez Stanisława Chomskiego zazdrości pół żużlowej Polski. Rodzinna atmosfera już nie raz potrafiła zdziałać cuda, czego doskonałym przykładem jest Fogo Unia Leszno, największy ligowy dominator kilku ostatnich lat.

Marcus Birkemose zaprzepaścił życiową szansę

MINUSY

Twierdza Gorzów upadła. W niedawno zakończonych rozgrywkach PGE Ekstraligi, Moje Bermudy Stal na stadionie imienia Edwarda Jancarza nie radziła sobie tak dobrze jak w latach ubiegłych. Najlepiej obrazują to liczby. Bartosz Zmarzlik i spółka od kwietnia aż trzykrotnie musieli uznać wyższość rywala w meczach na własnym terenie. Punkty z Gorzowa wywoził między innymi Eltrox Włókniarz, który nawet nie znalazł się w fazie play-off.

Marcus Birkemose. Duńczyk udowodnił całemu światu, że nie dorósł jeszcze do pewnych rzeczy i jeżeli nie zmieni swojego podejścia, to najprawdopodobniej jego kariera w ekspresowym tempie dobiegnie końca. 18-latek zawiódł nie tylko trenera, ale także osoby z najbliższego otoczenia - olewał treningi oraz nie chciał pomocy z zewnątrz. Efekt? Jedenasta pozycja w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców PGE Ekstraligi. Rzecz jasna od końca.

Juniorzy albo raczej ich brak. W formacji młodzieżowej świeżo upieczonych brązowych medalistów DMP, poza Wiktorem Jasińskim, naprawdę trudno doszukać się choćby jednego pozytywu. Kibice nieco więcej oczekiwali po Kamilu Nowackim, jednak 21-latka po raz kolejny zatrzymało kilka urazów. O Kamilu Pytlewskim nawet nie będziemy się rozpisywać. Średnia 0,136 mówi sama za siebie.

Prezesowi Stali Gorzów puściły nerwy

CYTAT SEZONU:

Tak prezes klubu - Marek Grzyb zareagował po przegranym meczu z Motorem w pierwszym półfinale tegorocznej PGE Ekstraligi. Działacz może mówić o sporym szczęściu, ponieważ ostatecznie uniknął kary. Sternikowi Moje Bermudy Stali chodziło o kilka kontrowersyjnych sytuacji z udziałem podopiecznych Stanisława Chomskiego, które zostały rozstrzygnięte na korzyść drużyny z Lublina.

Klubowy jubileusz Stali Gorzów zakończy się złotem?

LICZBA SEZONU: 5. Tyle medali w ciągu sześciu ostatnich lat zdobył zespół z Gorzowa. Wielce prawdopodobne, że za rok pojawi się szósty. Kibice, prezes oraz trener marzą o kolejnym złocie, z racji obchodów 75-lecia klubu. Aktualnie trwa wielkie zbrojenie. Z ośrodkiem dogadał się Patrick Hansen, a ponadto na celowniku znajduje się jeszcze utalentowany młodzieżowiec - Bartłomiej Kowalski. Z takim składem nic, tylko walczyć o tytuł mistrza kraju. Czy tym razem misja zakończy się sukcesem?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje