Reklama

Reklama

Duńczyk powinien wziąć przykład z polskiego juniora

Patrick Hansen – mimo awansu z Arged Malesą Ostrów Wielkopolski do PGE Ekstraligi – będzie w przyszłym sezonie reprezentował barwy Moje Bermudy Stali Gorzów. Klub Bartosza Zmarzlika tym ruchem ryzykuje tylko pieniądze, Duńczyk zaś kluczowy moment swej kariery. Może lepiej byłoby, gdyby 24-latek wziął przykład z o 5 lat młodszego kolegi, Sebastiana Szostaka.

Decyzja o transferze Patricka Hansena do Moje Bermudy Stali Gorzów wielu kibicom i ekspertom wydała się sporym zaskoczeniem. Ze strony klubu  ten ruch da się co prawda usprawiedliwić, bowiem w układance Chomskiego zabrakło w tym sezonie klasowego zawodnika U24, do walki o najwyższe cele potrzeba kogoś lepszego od Rafała Karczmarza, a Markus Birkemose i Wiktor Jasiński nie gwarantują wcale bardziej pewnych punktów. 18-letniego Duńczyka powszechnie już uznaje się za zawodnika  z tykającą bombą w głowie, któremu psychika nie pozwala rozwinąć talentu. Polaka czekają zaś typowe trudności związane z przejściem w wiek seniora.

Reklama

Dlaczego jednak Patrick Hansen zdecydował się wybrać właśnie ich ofertę? Poza korzyściami finansowymi próżno znaleźć inne sensowne argumenty. Na każde najmniejsze potknięcie 24-latka czekać będzie 3 kolegów z drużyny gotowych do wskoczenia w jego miejsce, a przecież formację juniorską Moje Bermudy Stali tworzyć będą Oskar Paluch i Bartłomiej Kowalski, również chętni na więcej niż tylko 3 starty w spotkaniu. Zakładając najbardziej drastyczny wariant wydarzeń, jeśli na wejściu w sezon przydarzą mu się wahania formy, to niewykluczone, iż czeka go szybkie zesłanie do Ekstraligi U24.

W Ostrowie byłoby mu łatwiej niż u Zmarzlika

Niepoprawnym optymizmem wykazują się bowiem ci kibice Stali, którzy są stuprocentowo pewni, iż wejście Hansena do PGE Ekstraligi przebiegnie gładko. Duńczyk ani razu nie startował jeszcze na Jancarzu w oficjalnych zawodach, zaś w tym sezonie jego średnia biegopunktowa zostało skrajnie zawyżona właśnie występami domowymi (w Ostrowie zdobywał średnio 2,349, a na wyjeździe zaledwie 1,778 oczka w każdym wyścigu). Przypomnijmy, że mowa o wynikach osiąganych nie w najlepszej lidze świata, a na jej zapleczu.

Być może duński talent pożałuje jeszcze tego, że nie wziął przykładu z młodszego kolegi z zespołu - Sebastiana Szostaka. - Z klubem z Ostrowa myślę, że tak. Jeśli miałbym iść do innego klubu, to myślę, że nie, bo nie wiadomo, jakie bym tam dostał warunki, jakie bym dostał motocykle. Z tym różnie bywa. Z Ostrovią myślę, że jestem gotowy i bardzo chciałbym spróbować jazdy na najwyższym poziomie, bo wiem, że mam tu wszystko z najwyższej półki. Mamy mega fajnego trenera, pana prezesa, sponsorów i całe otoczenie, które pozwala nam spróbować swoich sił - odpowiedział nam ostatnio młodzieżowiec na pytanie o to, czy czuje się gotowy na PGE Ekstraligę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje