Reklama

Reklama

Druga twarz fizjoterapeuty reprezentacji piłkarzy ręcznych

Pomimo tego, że Jerzego Buczaka nie znajdziemy zazwyczaj na pierwszych stronach gazet, możemy uznać go za jedną z największych legend męskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych. Fizjoterapeuta walczy teraz na Węgrzech i Słowacji o kolejny medal, a tuż po zakończeniu Euro zajmie się drugą miłością swojego życia, czyli żużlem.

Mówisz reprezentacja Polski w piłce ręcznej, myślisz Jerzy Buczak. Legendarny fizjoterapeuta z kadrą naszych szczypiornistów współpracuje już od lat dziewięćdziesiątych i przeżywał wspólnie z nimi najwspanialsze momenty w historii tej dyscypliny w kraju nad Wisłą. 68-latek na własne oczy widział między innymi kultowy rzut Artura Siódmiaka z Norwegią oraz trzykrotnie zdobywał medal na mistrzostwach świata. Do pełnej kolekcji w zasadzie brakuje mu tylko podium na Igrzyskach Olimpijskich i Euro. Druga z imprez rozpoczęła się właśnie przed kilkoma dniami.

- Byłem świadkiem, jak zmieniała się ta drużyna: od europejskiego kopciuszka po zespół klasy światowej. Zmiany dotyczą też organizacji. Kiedyś po Europie jeździliśmy autobusem, dziś podróżujemy samolotami. Pamiętam powroty z reprezentacji pociągami i sławną stację w Krzyżu, gdzie niejedną noc spędziliśmy z trenerem Michałem Kaniowskim, w przeciągach i otoczeniu skrzypiących drzwi z łańcuchami. I ten "niesamowity" smak dworcowej herbaty - powiedział w rozmowie z Gazetą Lubuską.

Reklama

Żużel drugą miłością Jerzego Buczaka

W życiu Jerzego Buczaka nie ma nudy. Nie skłamiemy, jeśli stwierdzimy, że gorzowianin angażuje się praktycznie we wszystko, co się da. Mieszkańcy znają go jednak najbardziej za sprawą współpracy z Moje Bermudy Stalą, z którą ma na koncie niezliczoną ilość krążków, a już niebawem stanie przed szansą wywalczenia złotego medalu drużynowego mistrzostwa kraju. O jego profesjonalizmie przekonał się między innymi Tomasz Gollob.

- Metody przygotowania i rehabilitacja są podobne. Inne są jedynie partie mięśni podatne na urazy. Piłkarze ręczni mają najwięcej problemów ze stawami skokowymi, kolanowymi i barkami. Z kolei żużlowcy są narażeni na każdą kontuzję. Tam są ekstremalne przypadki. Przygotowuję programy ćwiczeń dla każdej dyscypliny - dodał fizjoterapeuta, porównując przy okazji swoje dwa ukochane sporty.

Co ciekawe, to właśnie z rodzinnym miastem 68-latka związane jest największe marzenie cichego bohatera kadry szczypiornistów. - Cieszę się, że Stal Gorzów wzięła pod swoje skrzydła piłkę ręczną. Życzę jej, żeby ponownie zawitała do ekstraklasy. Spędziłem przecież z gorzowskim szczypiorniakiem wspaniałe lata w tej najwyższej klasie rozgrywkowej - zakończył.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama