Reklama

Reklama

DPŚ w żużlu. Polacy będą bronić tytułu drużynowego mistrza świata

W sobotę polscy żużlowcy będą walczyć o obronę tytułu drużynowego mistrza świata. Polacy są faworytami finału, ale menedżer reprezentacji Marek Cieślak tonuje nastroje. - Nikt nam jeszcze medali na szyi nie powiesił - powiedział.

Leszno jest już gotowe na przyjęcie najlepszych żużlowych reprezentacji. Miasto wspólnie z klubem było już organizatorem pięciu turniejów Grand Prix oraz dwukrotnie finału Drużynowego Pucharu Świata. Stadion im. Alfreda Smoczyka był szczęśliwy dla biało-czerwonych, którzy dwukrotnie sięgnęli po złoty medal.

Reklama

Prezydent Leszna Łukasz Borowiak na konferencji prasowej przyznał, że liczy na kolejny triumf polskich żużlowców.

- Organizacja Drużynowego Pucharu Świata to wielka promocja dla naszego miasta. Do tych zawodów wspólnie z klubem Unia Leszno przygotowywaliśmy się od wielu miesięcy. Oczywiście, że będą trzymał kciuki za naszych zawodników i wierzę, że zdobędziemy złoty medal. Warto przypomnieć ostatnie zawody, które odbyły się w Lesznie. Fantastyczna końcówka, znakomity wyścig w wykonaniu Krzysztofa Kasprzaka na pożyczonym motocyklu od Tomasza Golloba. Były też przygody związane z pogodą (finał został przełożony z soboty na niedzielę z powodów złych warunków atmosferycznych - przyp. red.), ale to, co przeżyliśmy w niedzielę, nie zapomnimy do końca życia - powiedział Borowiak.

Menedżer reprezentacji Cieślak wybierając kadrę tym roku postawił na zawodników startujących w cyklu Grand Prix - Macieja Janowskiego, Bartosza Zmarzlika, Patryka Dudka oraz Piotra Pawlickiego. Rezerwowym seniorem jest Jarosław Hampel, który może zastąpić któregoś z reprezentantów, ale przed samym finałem. W trakcie zawodów rolę rezerwowego musi pełnić junior, którym będzie żużlowiec miejscowej Fogo Unii Bartosz Smektała.

- To są niemal ci sami zawodnicy, którzy przed rokiem wygrali w Manchesterze - z jednym małym wyjątkiem. W finale Krzysiek Kasprzak zastąpił Macieja Janowskiego, który jechał w półfinale. To trzeci finał w Lesznie, dwa razy wygraliśmy, ale też to były inne czasy, inni zawodnicy. Tylko Jarek Hampel brał udział w obu turniejach i był jednym z głównym autorów zwycięstwa - wspomniał Cieślak, który też uzasadnił swój niełatwy wybór.

- Czym się kierowałem przy powołaniach? To wszyscy są zawodnicy, którzy startują w tym sezonie w cyklu Grand Prix i dobrze, a nawet bardzo dobrze spisują się w tej imprezie. Mamy tu lidera po pięciu rundach - Patryka Dudka, a Maciek Janowski zajmuje trzecie miejsce. Do tego najlepszy zawodnik ekstraligi Bartek Zmarzlik oraz idol miejscowej publiczności Piotr Pawlicki, który też już wygrał jeden z turniejów Grand Prix - wyjaśnił.

Cieślak zdaje sobie sprawę, jakie są oczekiwania wobec jego podopiecznych, ale jak zaznaczył, "nikt na szyi medali im jeszcze nie powiesił".

- Jest powiedzenie "bij mistrza", a my jesteśmy aktualnym mistrzem świata. Wszyscy będą chcieli nam utrudnić to zadanie. Chcemy solidnie się przygotować do turnieju, dlatego dziś trenujemy w Lesznie, a w środę w Ostrowie Wielkopolskim. To niedaleko stąd, a poza tym tor jest dość podobny. Potrzebujemy wspólnych treningów, bo inni rywale jeżdżą w półfinałach czy w barażu - zaznaczył.

Kapitanem reprezentacji jest Janowski, ale przyznał, że to akurat nie ma żadnego znaczenia.

- Wszyscy tu jesteśmy kapitanami, a ten główny siedzi koło mnie (Cieślak - przyp. red.). Co do mojej formy, dobrze się czuję, a ostatnia wygrana w Grand Prix mocno mnie podbudowała. W finale indywidualnych mistrzostw Polski trochę mi nie poszło, ale taki jest sport - przyznał.

Również lider Grand Prix Dudek nie ukrywa, że jego dyspozycja przyszła we właściwym momencie.

- Jesteśmy przygotowani, by walczyć o najwyższe cele. Na początku sezonu miałem drobne kłopoty sprzętowe, ale wszystko wraca na właściwe tory, do tego, co prezentowałem przed rokiem. Jestem w optymalnej formie i dobrze, że akurat ona przyszła na ten turniej - mówił zawodnik Falubazu Zielona Góra.

Żużlowcy po południu będą trenować na leszczyńskim stadionie.

Polscy poznali już jednego rywala w wieli finale (początek, godz. 19) - będą nim Anglicy, którzy w efektowny stylu wygrali półfinał w Kings' Lynn. We wtorek w szwedzkim Vastervik rozegrany zostanie drugi turniej półfinałowy z udziałem Szwecji, Danii, Rosji i Łotwy.

Ostatnim finalistą zostanie zwycięzca barażu, który w piątek o godz. 19 odbędzie się w Lesznie.

Dowiedz się więcej na temat: Marek Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje