Reklama

Reklama

DPŚ: Polacy stracili lidera, Hampel złamał nogę

Fatalnie rozpoczął się dla Polski półfinał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu, który odbywa się w Gnieźnie. W czwartym biegu na tor upadł lider "Biało-czerwonych" Jarosław Hampel, który zjechał z niego w karetce i udał się do szpitala. Turniej wygrała reprezentacja Szwecja, zapewniając sobie awans do finału. W barażu pojadą Polacy i Rosjanie, ostatnie miejsce zajęli Czesi.

- Jarek złamał nogę - powiedział w wywiadzie telewizyjnym Marek Cieślak, szkoleniowiec reprezentacji Polski. "Biało-czerwoni" będą musieli kończyć turniej w trzyosobowym składzie, bowiem regulamin nie przewiduje zastąpienia kontuzjowanego zawodnika.

- Jarek bardzo cierpiał z bólu, więc trudno było z nim porozmawiać - stwierdził Maciej Janowski.

Do wypadku doszło na drugim łuku. Prowadzący Szwed Linus Sundstroem nie pozwolił rozpędzić się po zewnętrznej Rosjaninowi Witalijowi Biełousowi, zamknął mu drogę, powodując upadek rywala, który przeszkodził w jeździe Hampelowi. Polak nie zdołał utrzymać się na motorze i z impetem wpadł w dmuchaną bandę.

Reklama

Na torze natychmiast pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała Hampela do szpitala.

Sędzia powtórzył wyścig tylko w dwuosobowym składzie, bo wykluczył także Rosjanina. Wygrał go Sundstroem.

Polacy dzielnie walczyli bez swojego lidera. Zwyciężyli w trzech kolejnych wyścigach, a po dwóch seriach prowadzili z 17 punktami.

Gorzej poszło jeżdżącej trójce w kolejnej serii. Tylko "pięć" oczek spowodowało, że na prowadzeniu zameldowali się Szwedzi (24 punkty).

13. wyścig wygrał jednak Janowski, a Peter Ljung był dopiero trzeci, więc "Biało-czerwonu" znowu wyszli na prowadzenie.

W następnym wyścigu dopadł nas jednak pech. Pierwszy jechał w nim Bartosz Zmarzlik, niestety na drugim okrążeniu zdefektował mu motocykl, co umożliwiło zwycięstwo Sundstroemowi.

Po trzech seriach Szwedzi mieli na koncie 32 punkty, a Polacy 27.

Mimo zwycięstw w następnych biegach Janowskiego i Zmarzlika nasza strata zmalała tylko do trzech punktów, ponieważ za każdym razem na drugim miejscu przejeżdżali Szwedzi - Ljung i Antonio Lindbaeck. Zwycięstwo "Trzech Koron" zostało przypieczętowane w 19., trzyosobowym biegu (bez Hampela), który wygrał Sundstroem.

Do finału w Vojens z gnieźnieńskiego turnieju awansował tylko zwycięzca.

Drugi półfinał rozegrany zostanie w poniedziałek w angielskim King's Lynn, gdzie wystąpią gospodarze, Amerykanie, Australijczycy i Łotysze.

Drugie i trzecie drużyny z obu turniejów wystąpią w barażu, z którego najlepsza drużyna pojedzie w finałowych zawodach. Pewny start w nich mają zapewniony gospodarze - Duńczycy.

Marek Cieślak (menedżer reprezentacji Polski): - Gdyby ten fatalny wypadek Jarka Hampela zdarzył się w połowie zawodów, to byśmy sobie dali radę. Jestem o tym przekonany. Ale gdy przytrafia się on na samym początku, to "na dzień dobry" mamy pięć razy zero. Do tego doszedł jeszcze defekt Bartka Zmarzlika. Mimo to jestem pełen uznania dla swoich zawodników, że walczyli o awans do finału do samego końca. Ten turniej pokazał, że obecny regulamin jest dziadostwem, bo jak w drużynowych zawodach nie można mieć rezerwowego zawodnika. Dochodzi do kontuzji i nawet najlepsza drużyna nie jest w stanie wygrać.

- Teraz czeka nas baraż. Były też takie głosy, m.in. Tomasza Golloba, że może lepiej nam tu przegrać i pojechać w Vojens już w czwartek. Żeby lepiej zapoznać się z torem, potrenować. No i cóż, tak się stało.

Maciej Janowski (żużlowiec reprezentacji Polski): - Po stracie naszego lidera ciężko nam było walczyć o awans, ale do końca robiliśmy co w naszej mocy, żeby wygrać ten turniej. Niestety, nie wszystkie pola startowe nam pasowały, nie zawsze potrafiliśmy się optymalnie dopasować. Nigdy w życiu nie jeździłem jeszcze w Vojens. Dlatego ten udział w barażu może okazać się dla mnie i dla całego zespołu dobrym przetarciem. Chcemy go wygrać, awansować do finału i walczyć o medal. Jeśli go zdobędziemy, zadedykujemy go Jarkowi.

Andreas Jonsson (żużlowiec reprezentacji Szwecji): - Nie ukrywam, że przyjechaliśmy do Gniezna, by wygrać ten turniej. Nie spodziewaliśmy się jednak, że zwycięstwo zostanie osiągnięte w tak smutnych okolicznościach. Polska drużyna straciła swojego najlepszego zawodnika i niestety, jadąc w osłabieniu, było jej niezwykle trudno. Przegrała nie ze swojej winy, dlatego ciężko się cieszyć po takiej wygranej. Jarkowi życzymy natomiast szybkiego powrotu do zdrowia.

Półfinał DPŚ w Gnieźnie:

1. Szwecja  40 punktów (Sundstroem 12, Lindbaeck 11, Ljung 9, Jonsson 8)

2. Polska  36 (Pawlicki 13, Janowski 13, Zmarzlik 10, Hampel 0)

3. Rosja  27 (Gafurow 9, A. Łaguta 7, Biełousow 6, Kudriaszow 5)

4. Czechy  20 (Milik 8, Suchanek 7, Kus 3, Krczmarz 2)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje