Reklama

Reklama

DPŚ na żużlu: reprezentanci trenowali w Gnieźnie

Polscy żużlowcy przygotowują się do turnieju półfinałowego Drużynowego Pucharu Świata, który w sobotę rozegrany zostanie w Gnieźnie. Podopieczni Marka Cieślaka w poniedziałek odbyli wspólny trening na stadionie miejscowego Startu.

W zajęciach uczestniczyli Bartosz Zmarzlik, Jarosław Hampel oraz Przemysław Pawlicki. Zabrakło Macieja Janowskiego, który w poniedziałek wieczorem wystąpi w meczu ligi angielskiej, a jego klub Poole Pirates nie zamierzali go zwolnić. Do Gniezna nie dojechał Piotr Pawlicki. Młodzieżowiec Fogo Unii Leszno będzie pełnić funkcję rezerwowego w półfinale DPŚ.

Reklama

Szkoleniowiec "Biało-czerwonych" przyznał, że dla jego podopiecznych bardzo ważne było zapoznanie się przede wszystkim z torem.

- Wszyscy wiemy jaka jest nawierzchnia w Gnieźnie i nie będziemy tu ingerować. Zdajemy sobie sprawę, że gdybyśmy chcieli zrobić tor przyczepniejszy, mógłby się on po prostu rozsypać. Musimy dopasować się do twardej nawierzchni, mamy kilka uwag do toromistrza, ale to są tylko kosmetyczne sprawy - powiedział Cieślak na konferencji prasowej.

Hampel wspomniał, że nieczęsto zdarza mu się startować w Gnieźnie, bowiem miejscowy klub występuje na zapleczu ekstraligi. Lider Falubazu Zielona Góra przyznał, że gnieźnieński tor jest dość specyficzny.

- Ten tor nie jest łatwy geometrycznie. Ma dość ciasne wiraże i same wejścia. Trzeba umiejętnie prowadzić motocykl, żeby jechać odpowiednią linią i odpowiednio szybko. I właśnie po to dziś trenowaliśmy w Gnieźnie, tym bardziej że rzadko tu bywamy. Musieliśmy sobie przypomnieć specyfikę tego obiektu i przy okazji podregulować sprzęt pod sobotnie zawody. To się chyba udało, ja czułem się bardzo dobrze na torze. Mamy jeszcze w sobotę rano krótki trening, ale już tylko po to, żeby wszystko "dogłaskać" - tłumaczył Hampel.

Cieślak nie ukrywa, że jego największym zmartwieniem jest niezwykle napięty kalendarz reprezentantów. We wtorek wszyscy najlepsi żużlowcy startują w lidze szwedzkiej, dzień później w Pile dojdzie do ciekawego spotkania w ramach "Polish Speedway Battle". Polacy w Pile zmierzą się z międzynarodowym zespołem, stworzonym przez legendę żużla Hansa Nielsena.

Na czwartek zaplanowano siódmą kolejkę ekstraligi, a jakby tego było mało, dzień przed turniejem w Gnieźnie bracia Przemysław i Piotr Pawliccy pojadą w challengu mistrzostw Europy, który został przełożony ze słoweńskiej Lendawy do Torunia.

- Zdecydowanie tych startów jest za dużo, choć są zawodnicy, którzy lubią dużo jeździć. Wszystko zależy też od logistyki, a tą akurat zawodnicy i ich teamy mają poukładaną. Dziś już wszyscy latają samolotami. Wypoczęty i świeży jednak nikt nie będzie, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Ale tej energii musi im wystarczyć - podkreślił Cieślak.

Polacy o awans do finału DPŚ zmierzą się ze Szwecją, Rosją i Czechami. W drugim półfinale 8 czerwca w angielskim King's Lynn rywalizować będą Anglicy, Australijczycy, Amerykanie i Łotysze. Tylko zwycięzcy uzyskają bezpośredni awans do finału, który odbędzie się 13 czerwca w Vojens. Drugi i trzeci zespół z turniejów półfinałowych wystąpi w barażu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje