Reklama

Reklama

Cieślak: To będzie rok Protasiewicza

W Falubazie to będzie rok Piotra Protasiewicza, a mimo komplikacji z tłumikami, Tomasz Gollob nie powinien mieć problemów z obroną tytułu żużlowego indywidualnego mistrza świata - uważa trener Stelmetu Falubazu Zielona Góra i kadry narodowej Marek Cieślak.

Kolejny sezon żużlowej ekstraligi rozpocznie się 3 kwietnia. W pierwszej kolejce Falubaz będzie podejmował Unibax Toruń.

Reklama

PAP: W dotychczasowej karierze trenerskiej w polskiej lidze mistrzostwo kraju zdobył pan dwa razy, z Włókniarzem Częstochowa i WTS Wrocław. Z Falubazem do trzech razy sztuka?

Marek Cieślak: - Przyszedłem do Zielonej Góry, by wywalczyć trzeci medal. To są chęci moje, zawodników, kibiców. Mam cel zdobycia mistrzostwa Polski, bo to drużyna z potencjałem. Zawodnicy są doświadczeni. Poza drugim juniorem, nie ma słabych punktów. Prowadzących parę i tych, którzy będą do pary, stać na wygrywanie biegów. Dlatego to plany nie bez pokrycia. Ważne, by od początku zawodnicy byli w formie i jechali w pełnym składzie.

Kontuzja Grzegorza Zengoty nie pokrzyżowała panu planów?

- Całe szczęście mamy jeszcze jednego zawodnika i nie będziemy tego odczuwać. Nie było pewności, czy Grzegorz Zengota znajdzie się w składzie, bo musiał sobie to miejsce wywalczyć, tak jak Davidsson. W tym momencie drużyna nie ma ubytków. Davidsson wielokrotnie zdobywał po 17 punktów w Zielonej Górze. Lubi ten tor. Jego postawa będzie języczkiem u wagi, bo on może robić nam dużo punktów, ale i bywa chimeryczny. Hancock i Jonsson to bardzo dobrzy zawodnicy. Ale według mnie to będzie rok Piotra Protasiewicza.

Dlaczego?

- Piotr Protasiewicz dobrze się trzyma, jest wysportowany, ambitny. Nic nie stoi na przeszkodzie, by cały czas był liderem drużyny. Nie chcę go porównywać do kapitana polskiej reprezentacji, który jest dużo starszy i wciąż pełni taką rolę. Kariery zawodników się wydłużają. Wpłynął na to styl życia, odżywiania, treningów. Dawniej 40-letni żużlowiec był rzadkością na torze, a dziś zdobywa tytuł mistrza świata.

Kogo pan uważa za najgroźniejszych rywali Falubazu?

- Ulubionego sąsiada zza miedzy - zespół gorzowski. Na pewno Unia Leszno nie będzie słaba, mimo odejścia Adamsa. Toruń to mocna ekipa. Nie wiadomo, jak spisze się Rzeszów. Mocny wydaje się Tarnów z wyrównanym składem, ale bez wyraźnych liderów, co może im troszkę komplikować sprawę. Drużyny z Wrocławia i Częstochowy też bym nie lekceważył. Trenowałem je przez lata, dlatego żartuję, że teraz mamy sześć meczów derbowych.

Czeka pan na spotkania z Caelum Stalą Gorzów?

- Po to też przyszedłem do Zielonej Góry, by poczuć derby. Atmosfera się udziela. Przez 10 lat we Wrocławiu panował spokój, a teraz będę miał bardziej urozmaicone życie i kiedyś powiem: jak pracowałem w Zielonej Górze, to się działo! Ale mam większy dystans, bo jestem nowy. Nie mam powodów być ustawiony kontra do drużyny z Gorzowa, gdzie od wielu lat mieszkają moi przyjaciele.

Wierzy pan, że Tomasz Gollob obroni mistrzowski tytuł?

- Stać go na to, ale zamieszanie, które powstało w związku z tłumikami, niekorzystnie wpływa na polskich zawodników.

Rune Holta powiedział, że w związku z zakazem startów Polaków na nowych tłumikach będzie jeździł w Szwecji na licencji norweskiej albo szwedzkiej. Co pan na to?

- Rozmawiałem z nim i nie zmienia swoich planów. On uważa i ja też, że wszystko wróci do normy. Czy nam się to podoba czy nie, nie jesteśmy pępkiem świata. Są prawa, które się nie podobają, ale trzeba się do nich dostosować. Niektórych spraw nie można przeskoczyć. Nie zabieram głosu, które tłumiki są lepsze, czekam na rozwój sytuacji.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Gollob | Marek Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje