Chomski dostał kadrę, legenda ostrzega. Poszło o paszporty
Większość kibiców otrzymała to, co chciała. Stanisław Chomski był faworytem fanów i został selekcjonerem żużlowej reprezentacji Polski. Ciężko było o lepszy wybór. Cel jest prosty, bo trenera czeka najważniejsza impreza, czyli drużynowe mistrzostwa świata na PGE Narodowym. Wobec tego pojawiła się dyskusja o ewentualnym powołaniu Rosjan z polskim paszportem - Ja jestem zwolennikiem wystawiania polskich zawodników - grzmi Jan Krzystyniak. Były menedżer jest przeciwko wyborowi zawodników, którzy odnosili sukcesy pod inną banderą.

Decyzja Polskiego Związku Motorowego została przyjęta z ogromnym entuzjazmem. Stanisław Chomski, legenda gorzowskiej Stali, to szkoleniowiec z wielkim autorytetem, który ma poprowadzić biało-czerwonych do złota. Stawka jest wysoka, bo rywalizacja odbędzie się przed własną publicznością na PGE Narodowym. W mediach natychmiast rozgorzała debata, czy nowy selekcjoner powinien sięgnąć po "posiłki" w postaci Artioma Łaguty czy Emila Sajfutdinowa? Obaj posiadają polskie paszporty i są absolutną światową czołówką. Jednak dla wielu ekspertów, w tym dla Jana Krzystyniaka, sprawa jest oczywista.
"Nie potrafił wydukać słowa po polsku"
Były menedżer i ceniony ekspert żużlowy nie gryzie się w język. Jego zdaniem reprezentacja Polski powinna składać się wyłącznie z rodowitych zawodników. Krzystyniak przypomina, że historia naturalizowania żużlowców rzadko spotykała się z ciepłym przyjęciem trybun.
- No nie. Pamiętamy, jak zawodnicy zagraniczni bronili barw polskich. Większość była przeciwna takiemu zestawieniu. Pamiętamy, jak kibice byli przeciwko, by zawodnik broniący barw polskich był z zagranicy. Tym bardziej, że zdarzało się, iż nie potrafił wydukać słowa po polsku (miał na myśli Rune Holtę - dop. red.) - mówi nam były menedżer, nie kryjąc oburzenia samym pomysłem powrotu do takich rozwiązań.
Krzystyniak pewny decyzji Chomskiego
Mimo że Łaguta i Sajfutdinow to gwarancja pokaźnych zdobyczy punktowych na każdym froncie, Jan Krzystyniak wierzy, że nowy selekcjoner nie ugnie się pod presją wyniku za wszelką cenę. Ekspert sugeruje, że filozofia Chomskiego będzie zbieżna z oczekiwaniami większości środowiska żużlowego.
- Ja jestem zwolennikiem wystawiania polskich zawodników. Wydaje mi się, że Staszek Chomski już nie zdecyduje się na taki ruch. Nie pójdzie w kierunku, by powoływać Artioma Łagutę, czy Emila Sajfutdinowa - kontynuuje nasz rozmówca.
"To nie piłka nożna". Mamy w kim wybierać
Argumentem koronnym przeciwników powoływania Rosjan jest bogactwo talentów, jakie posiada polski żużel. Bartosz Zmarzlik, Dominik Kubera, czy Patryk Dudek to tylko wierzchołek góry lodowej. Krzystyniak podkreśla, że sytuacja w "czarnym sporcie" różni się diametralnie od innych dyscyplin i nie musimy szukać wzmocnień na siłę.
- To nie jest piłka nożna. Selekcjoner kadry musi wyselekcjonować najlepszą czwórkę, czy piątkę zawodników. W Polsce jest z czego wybierać. Nie ma z tym żadnego problemu. Nie ma potrzeby wybierać Rosjan, którzy kiedyś cieszyli się ze złotych medali pod ich flagą - kończy dosadnie Jan Krzystyniak.












