Reklama

Reklama

Cenna wygrana Włókniarza

Włókniarz Częstochowa pokonał na własnym torze Unię Leszno 51:39 w zaległym spotkaniu 4. kolejki żużlowej ekstraligi.

Dzięki tej wygranej popularne "Lwy" awansowały na czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Reklama

Wśród gości, którzy wystąpili w tym spotkaniu bez kontuzjowanego Krzysztofa Kasprzaka, nie zawiedli tylko Leigh AdamsDamian Baliński. Obydwaj wywalczyli w sumie aż 30 punktów!

Spotkanie nie odbyło się w pierwotnym terminie z uwagi na obfite opady deszczu. Przez długi czas wydawało się, że i tym razem mecz nie dojdzie do skutku. Dwie godziny przed spotkaniem zaczęło padać, a opady trwały mniej więcej do połowy zawodów. Organizatorom udało się jednak przeprowadzić zawody. Duża w tym zasługa sędziego Tomasza Proszowskiego z Tarnowa, który poprowadził zawody bardzo sprawnie. Podjęto nawet decyzje o zapaleniu sztucznego oświetlenia ze względu na duże zachmurzenie i późną godzinę rozpoczęcia meczu.

Z wyjątkiem Adamsa i Balińskiego, goście zawiedli. W pewnym stopniu tłumaczy ich absencja Krzysztofa Kasprzaka, który mocno poobijał się w meczu ligi angielskiej. Leszczynianie zdecydowali się na skorzystanie z przepisu o zastępstwie zawodnika. Na dodatek niewiele brakowało, a "Byki" w trzynastym biegu straciłyby kolejnego ze swoich asów. Jadący na ostatnim miejscu Damian Baliński wpadł na jadącego przed nim Norberta Kościucha. Motocykle zawodników szczepiły się i obydwaj leszczynianie upadli na tor. Upadek wyglądał bardzo groźnie, ale na szczęście skończyło się jedynie na potłuczeniach, choć "Bali" zrezygnował ze startu w biegu nominowanym.

Leszczynian zawiódł Robert Miśkowiak, który wygrał tylko jeden bieg. - Nie wiem co się dzieje. Mam nowe motocykle, ale nie mogę ich ustawić i nie mogę znaleźć przyczyny swoich słabych występów. W Anglii mam innego tunera i wszystko udało się dograć, a w Polsce nic mi nie wychodzi. Nie mogę dobrze wyjechać ze startu. Muszę z tym coś zrobić, bo inaczej niekorzystnie odbije się to na mojej psychice - tłumaczył po zawodach sympatyczny zawodnik Unii Leszno.

Częstochowianie byli drużyną zdecydowanie równiejszą, chociaż poniżej oczekiwać wypadł Brytyjczyk Lee Richardson, który wywalczył zaledwie 4 punkty. Liderem "Lwów" nie po raz pierwszy w tym sezonie był Greg Hancock. - Cieszę się, że wygraliśmy ten ważny mecz. Dzisiaj zdobyłem 14 punktów, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że tor był bardzo trudny i wymagający, a Leigh Adams piekielnie szybki - powiedział Hancock.

Dużo kontrowersji wywołało zachowanie kierownika Unii Leszno, Wojciecha Dankiewicza, który swoim postępowaniem w okolicach startu prowokował częstochowskich kibiców. Warto nadmienić, że Dankiewicz w ten sam sposób zachowywał się już w roku ubiegłym. Niewykluczone, że działacze Złomreksu Włókniarza poczynią starania, aby zostały wyciągnięte konsekwencje wobec impulsywnego kierownika.

Bartłomiej Romanek, Częstochowa

Zobacz WYNIKI bieg po biegu spotkań 4. kolejki żużlowej ekstraligi

Dowiedz się więcej na temat: wygraj | kolejka | Częstochowa | Leszno | wygrana | Włókniarz Częstochowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje