10 maja na torze żużlowym w Gnieźnie odbył mecz Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy miejscowym Omega Ultrapurem Gniezno, a Śląskiem Świętochłowice. W 12. biegu Patryk Budniak i Leon Szlegier sczepili się motocyklami. Ten pierwszy przeleciał wysoko nad bandą, uderzył w płot i spadł z dużej wysokości na ziemię.
Mecz został przerwany, a służby rozpoczęły akcję ratującą życie młodego sportowca. 19-latek został zabrany helikopterem LPR do szpitala w Poznaniu, gdzie przeszedł m.in. skomplikowaną operację kręgosłupa. Cała sportowa Polska modliła się wówczas za życie i zdrowie Budniaka. Zorganizowano nawet zbiórkę pieniędzy na leczenie, na której zebrano blisko 600 tysięcy złotych.
Nowe wieści ws. zdrowia Patryka Budniaka. Jest nagranie
Z każdym dniem napływały do nas jednak coraz lepsze informacje. Budniak opuścił już szpital, ale porusza się na wózku inwalidzkim. Zdążył już nawet pojawić się na meczu swojego zespołu, co było poruszającym momentem. Udzielił on także wywiadu klubowym mediom.
- Czuję się fizycznie coraz lepiej. Odczuwam coraz mniejszy ból. Pod koniec czerwca miałem badania: miednica bardzo dobrze się zrosła. Po zdjęciach nóg lekarze jednak uznali, że jest jeszcze za wcześnie żebym wstawał - mówił na początku lipca.
Zaznaczył, że 23 lipca zostanie podjęta decyzja i wstawaniu i pionizacji. I taka też została właśnie podjęta. W mediach społecznościowych zawodnika pojawiło się krótkie nagranie, na którym widzimy - jak z pomocą bliskich - stawia pierwsze kroki.
Od wypadku minęły niespełna trzy miesiące, a 19-latek czyni wielkie postępy w powrocie do sprawności. We wspomnianym wywiadzie dla "StartTV" wspomniał, że chciałby jeszcze wrócić do sportu. - Jeśli zdrowie pozwoli i będę się czuł na siłach, to chcę jeszcze spróbować - zadeklarował.














