Reklama

Reklama

Był materiałem na mistrza, a nie jest już nawet królem własnego podwórka

Jeszcze kilka lat temu Piotr Pawlicki był na równi z Bartoszem Zmarzlikiem. W pewnym momencie kariera kapitana Fogo Unii wyhamowała na tyle, że wypadł z Grand Prix i stał się tylko królem własnego podwórka. Teraz już nawet nim nie jest - w sezonie 2021 na leszczyńskim torze wykręcił średnią biegową 1,333.

Tak słabo na leszczyńskim torze Piotr Pawlicki się nie spisywał (średnia biegowa 1,333). Nie dość, że dominacja Fogo Unii w PGE Ekstralidze została przerwana, to jeszcze drużyna prowadzona przez Piotra Barona zakończyła rozgrywki tuż za podium (czwarte miejsce). Najbardziej w zespole zawodził właśnie kapitan i wychowanek w jednym. Mimo udanych wyjazdów (1,956 - TOP 10), sezon dla Pawlickiego okazał się klapą.

Średnia 1,667 i odległe 27. miejsce w końcowej klasyfikacji. Wyprzedził tylko o trzy pozycje starszego brata - Przemysława z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u. Jeszcze rok temu obu braci dzieliła przepaść, teraz ich poziom się wyrównał. - W zeszłym roku mówiłem, że jest to dla mnie najlepszy zawodnik wszystkich play-offów z czterech ostatnich sezonów (lata 2017-2020 - dop. red). Potrafił jeździć dla drużyny z innymi zawodnikami w parze - powiedział nam Jan Krzystyniak.

Reklama

Pawlickiego porównywano nawet do... Golloba

Pawlicki imponował właśnie w jeździe parą. Potrafił mniej doświadczonego kolegę wyprowadzić na dobrą pozycję, by następnie go asekurować. - Przypomniałem wtedy sobie Tomka Golloba, który oczywiście jest niedoścignionym wzorem, jeśli chodzi o jazdę w tym elemencie czy o pomoc koledze w każdym biegu. Pawlicki jednak był taką namiastką, jedynym żużlowcem, który potrafił tak dobrze jeździć drużynowo. Przyznaję, że tak oceniałem jego wartość - podkreślił były żużlowiec i trener.

Regres 26-latka jest zatrważający. W 2020 roku uzyskał średnią 2,000 (w domu 2,256). - Pozostał cień tego zawodnika. Jestem bardzo mocno wystraszony, wręcz się boję, co może z nim być. Kiedyś mówiło się, że jak bardzo dobry zawodnik ma gorszy dzień, to nawet na rowerze zrobi punkty. Nie chce mi się wierzyć, że przez cały sezon nie mógł znaleźć sprzętu, bo to niezmożliwe, żeby nie znaleźć właściwego silnika. Boję się, że może coś być akurat z samym zawodnikiem - dodał.

Co się stało z kapitanem Fogo Unii?

- No właśnie, to jest pytanie, na które nie znam odpowiedzi - zastanawiał się Wojciech Dankiewicz, były menedżer, obecnie ekspert i komentator. - Piotr chyba też nie zna, bo gdyby znał, to by sobie odpowiedział i inaczej podszedłby np. do cyklu przygotowań sprzętowych. W okresie jesienno- zimowym przed nim bardzo dużo pracy, być może przyjdzie jakaś refleksja lub przewartościowanie pewnych tematów - kontynuował.

Dankiewicz w przeciwieństwie do Krzystyniaka zwraca uwagę tylko na sam sprzęt. - Może czas na inne przygotowanie? Z fizycznym myślę nie ma żadnego problemu, ale chodzi o sprzętowe. Nie odbieram mu szansy, zrobiłbym źle, gdybym teraz go skreślił. Absolutnie nie będę tego robił. Dla mnie to nietuzinkowa postać, jeśli chodzi o umiejętności żużlowe. Życzę mu jak najszybszego powrotu do swojej nazwijmy to "normalności" - ocenił ekspert.

Pawlicki wciąż jest liderem?

Tutaj eksperci również mają podzielone zdania. - Zdecydowanie tak. To zawodnik obdarzony ogromnym talentem. Sezon niewątpliwie nie ułożył się po myśli Piotra, jak i również kibiców. Miał wielkie problemy na domowym torze. Podczas wyjazdowego meczu w Zielonej Górze wypowiadał się na swój temat - że za dużo myślał, za dużo chciał, co nie działało na torze w Lesznie. Sam musi odpowiedzieć na pytanie, gdzie były błędy i co zrobił źle. Dla mnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa - stwierdził Dankiewicz.

- Liderem jest zawodnik, który w danym momencie robi najwięcej punktów. Kiedyś tak uważano. Był liderem, ale z tego lidera nie ma teraz nawet cienia. Kogo nazwać liderem Fogo Unii w sezonie 2021? Jedynym prawdziwym był Australijczyk Doyle. Niektórzy tylko próbowali nimi być. W końcówce na lidera formacji młodzieżowej wyrastał młody zawodnik Ratajczak - podsumował Krzystyniak.

Pawlicki w sezonie 2022 nadal będzie reprezentował Fogo Unię Leszno. Zarobki zawodników diametralnie wzrosły, dlatego po tak słabym roku i tak dostał podwyżkę - za podpis otrzymał 800 tysięcy złotych (w tym roku miał pół miliona).


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje