Kiedy Falubaz był w transferowej ofensywie, to wydawało się, że zielonogórzanie rozbiją giełdę. Skończyło się na Dominiku Kuberze, bo już Jack Holder wycofał się rakiem i osiągnął porozumienie z Gezet Stalą Gorzów. A teraz Falubaz ma dodatkowo kłopoty z zatrzymaniem tych zawodników, których już ma w kadrze.
Problemy Motoru Lublin na ostatniej prostej. Ten transfer wymyka im się z rąk
Hampel jest mniejszym problemem. Natomiast sprawa Pawlickiego jest poważna
O rozterkach Jarosława Hampela pisaliśmy. Tu jednak sprawa wydaje się prosta. Wystarczy, że prezes Adam Goliński przekona zawodnika, że jak ten podpisze kontrakt, to będzie miał pewne miejsce w składzie i Falubaz nie będzie później kombinował z zakupami last minute mogącymi zachwiać pozycją Hampela.
Gorzej wygląda sprawa z Przemysławem Pawlickim, który jedzie sezon życia i choć ma na stole gotowy do podpisu kontrakt na 2026, to wciąż nie podjął decyzji. Z kilku źródeł słyszymy, że Przemysław licytuje ostro, bo zainteresowanie jego osobą jest ogromne. Chce go nie tylko Falubaz, a coraz bardziej zaczyna też interesować się nim Stal.
Stal z Falubazem podzielą się braćmi
W Gorzowie mają ten problem, że nie potrafią dogadać się z Piotrem. I to pomimo tego, że mógłby on wejść w buty Andersa Thomsena. Kontrakt Duńczyka na ten rok opiewa na 3,2 miliona złotych. Czyli Piotr Pawlicki mógłby liczyć na 1,2 miliona za podpis i 11, może nawet 12 tysięcy za punkt. Trudno powiedzieć, czy Stal jeszcze takich pieniędzy nie zaoferowała, czy też Piotr Pawlicki chciałby więcej.
W Stali myślą, że skoro nie wychodzi z Piotrem, to może uda się z Przemkiem. To może jednak jeszcze bardziej skomplikować rozmowy tego ostatniego z Falubazem. Jeśli teraz są one trudne, to za chwilę mogą stać się jeszcze trudniejsze. Niewykluczone, że w Zielonej Górze za chwilę zrobią to samo, co w Gorzowie i zaczną kusić drugiego z braci. Nikt nie chce mieć dwóch Pawlickich w drużynie, ale jednego to już, jak najbardziej.
Falubaz woli Przemka, Stal Piotra, ale życie lubi płatać figle
Na końcu Stal z Falubazem mogą się podzielić braćmi, choć żaden z klubów może nie dostać tego, którego naprawdę chce. Falubaz rok temu rozstał się z Piotrem i gdyby teraz miał on wrócić, to klub musiałby ułożyć od nowa jego relacje z menedżerem Piotrem Protasiewiczem. Poza tym Przemysław jest odrobinę skuteczniejszy i bardziej zżyty z drużyną. Z kolei Stal od początku jest zainteresowana Piotrem, jako tym, który do spółki z Holderem ma ciągnąć wynik zespołu i ma być jego liderem. Czasem jednak życie lubi płatać figle. Dodajmy, że tu figla może jeszcze spłatać FOGO Unia Leszno, która już usiadła z Piotrem do stołu.
Zobacz również:














