Ból głowy prezesa. Klub idzie po awans, on nie wie, kogo odstawić
Abramczyk Polonia Bydgoszcz jest na najlepszej drodze do awansu do PGE Ekstraligi. Jeśli do tego dojdzie, oczywiście będą zmiany w składzie. Do niedawna głównym do "odstrzału" był Andreas Lyager, ale teraz już tak nie jest. - Nie zazdroszczę prezesowi. Wszyscy fajnie jadą - piszą kibice. Kwestia awansu rozstrzygnie się w drugiej połowie września.

Jeszcze do niedawna Lyager był pewniakiem do odstawienia w przypadku awansu. Duński zawodnik jest nierówny nawet na poziomie Speedway 2. Ekstraligi, miewa wstydliwe wpadki i trudno sobie go wyobrazić skutecznie rywalizującego ze Zmarzlikiem i spółką. Ale ostatnio Lyager się obudził i dał do zrozumienia, że i on chce w razie awansu jeździć dalej w Polonii. Pytanie, co na to prezes Jerzy Kanclerz. On chyba ma inne zdanie.
Wiemy, że z obecnego składu na PGE Ekstraligę prezes i właściciel chce zatrzymać Krzysztofa Buczkowskiego oraz Kaia Huckenbecka. Wiktor Przyjemski miałby wrócić i jeździć jako U24 i ta opcja jest już dogadana, ale może zawsze ją zniszczyć brak awansu. Polonia bardzo stara się też o Kacpra Łobodzińskiego, który jest związany z miastem i ostatnio zrobił naprawdę potężny progres, co widać po wynikach ligowych i nie tylko.
Kibice nie zazdroszczą prezesowi. Trudny wybór
Tak czy inaczej prezes Kanclerz ma zagwozdkę. Beniaminek i tak ma już dość skomplikowane życie, bo przez konieczność oczekiwania na ostateczne przypieczętowanie awansu, traci wielu mocnych zawodników. Zazwyczaj zostają mu jedynie ci niechciani, którzy jednak sportowo odstają i właśnie dlatego nikt ich nie chce. Dlatego też na pewno prezes Polonii zastanawia się, czy zaryzykować i jechać po ewentualnym awansie podobnym składem czy przewietrzyć zespół.
Kibice w Bydgoszczy mogą zapomnieć o powrocie Szymona Woźniaka i Emila Sajfutdinowa, którzy w Polonii zaczynali kariery, ale od dawna jeżdżą w innych klubach. Nie ma większych perspektyw na ponowny występ któregoś z nich w barwach bydgoskiego klubu w najbliższej przyszłości. Woźniak i Sajfutdinow są już związani z Bydgoszczą sentymentem i... logistyką, bo obaj w tym mieście żyją na co dzień.














