Reklama

Reklama

Blamaż mistrza w Rzeszowie

Marma Rzeszów zmiażdżyła przed własną publicznością broniącą tytułu Unię Tarnów 71:18 w szlagierowo zapowiadającym się spotkaniu 12. kolejki żużlowej ekstraligi.

"Jaskółki" jedyne punkty w derbach Małopolski wywalczyły wskutek... wykluczeń zawodników gospodarzy.

Reklama

W pierwszym meczu tych drużyn beniaminek przegrał na torze mistrza Polski 37:53, ale w rewanżu z nawiązką odrobił straty, stąd też bonusowe "oczko" przypadło "Żurawiom".

********

W drugim piątkowym spotkaniu Unia Leszno pokonała na własnym torze BTŻ Polonię Bydgoszcz 49:41. Bonus przypadł jednak gościom, którzy u siebie triumfowali 60:30.

Polonia Bydgoszcz nie zdołała wywieźć z Leszna zwycięstwa, mimo że od pierwszego, aż do dziesiątego biegu cały czas prowadziła w spotkaniu z miejscową Unią. Gospodarze dopiero w jedenastej odsłonie zdołali doprowadzić do remisu, by w kolejnych startach uzyskać przewagę i do końca meczu systematycznie ją powiększać.

Bydgoszczanie objęli prowadzenie już w biegu młodzieżowców i za sprawą bardzo dobrej dyspozycji Andreasa Jonssona, Roberta Kościechy i Piotra Protasiewicza długo ją utrzymywali. Zawodnicy Unii Leszno byli bezsilni. W trzecim biegu wydawało się, iż zdołają odrobić straty, ale na ostatnim łuku zdefektował motocykl, jadącego za Krzysztofem Kasprzakiem, Marka Lorama i w efekcie zamiast podwójnego zwycięstwa gospodarzy padł remis.

Ponownie blisko wyrównania byli leszczynianie w siódmej odsłonie, kiedy na pierwszym łuku do przodu przedarła się para Rafał Dobrucki - Damian Baliński. Jednak już na drugim łuku doskonały atak Andreasa Jonssona pozwolił mu wysunąć się na prowadzenie. Szwed miał ułatwione zadanie, gdyż najpierw Baliński stracił na moment panowanie nad motocyklem, a następnie Dobrucki dał się wynieść pod samą bandę, pozostawiając przy krawężniku tyle miejsca, że uczestnik Grand Prix nie miał kłopotu z minięciem przeciwnika.

Para Baliński - Dobrucki stoczyła najciekawszy pojedynek dnia w dziewiątym starcie z Robertem Kościechą. Baliński wywiózł bardzo szeroko rywala, z czego skorzystał Dobrucki. Bydgoszczanin jednak przez pełne cztery okrążenia nękał atakami gospodarzy i ostatecznie wykorzystał ich nieporadność, przedzierając się na drugą pozycję.

O losach meczu zadecydował wyścig 11. W nim na prowadzeniu niespodziewanie znalazł się Emil Sajfutdinow. Zawodnik popełnił jednak błąd, gdyż na jednym z łuków zbyt mocno wyłamał motocykl, przez co jadący za nim Rafał Dobrucki, by nie wjechać w bydgoszczanina, uderzył w bandę. Sędzia podjął kontrowersyjną, lecz wydaje się, że słuszną decyzję - wykluczył Sajfutdinowa. W powtórce Dobrucki pokonał Kościechę i leszczynianie doprowadzili do remisu. W dalszych wyścigach obudził się Damian Baliński, który wygrywając dwukrotnie znacznie przyczynił się do zwycięstwa Unii Leszno.

W ekipie gości do końca dobrze prezentował się Robert Kościecha. Natomiast słabsza była końcówka w wykonaniu Andreasa Jonssona i Piotra Protasiewicza. Bydgoszczanom zabrakło zwłaszcza punktów tego ostatniego. Wśród gospodarzy na wyróżnienie zasłużył jak zwykle Leigh Adams, a także bardzo skuteczny Rafał Dobrucki i Krzysztof Kasprzak - zawodnik wystąpił pierwszy raz po kontuzji obojczyka i zapisał na swym koncie 7 oczek.

Konrad Chudziński, Leszno

********

Niekwestionowany lider ekstraligowej tabeli Atlas Wrocław zmierzył się na własnym stadionie z aspirującym do pierwszej czwórki toruńskim KS-em. Przed meczem mogło się wydawać, że wyjątkowo silni wrocławianie bez problemu rozprawią się z żużlowcami toruńskimi. Goście "napsuli jednak krwi" gospodarzom. Do piątego wyścigu to oni prowadzili bowiem dwoma punktami. Przewagę zawdzięczali wygranej w biegu juniorów i doskonałej postawie uczestnika tegorocznego cyklu Grand Prix Duńczykowi Nielsowi Iversenowi. W szóstym biegu sygnał do ataku wrocławianom dał lider i podpora wrocławskiej drużyny Australijczyk Jason Crump, który wespół z dobrze jeżdżącym dziś Ronnim Jamrożym pokonał w stosunku 4:2 duńską parę gości Pedersen-Iversen. Od tego momentu wrocławianie kontrolowali przebieg spotkania aczkolwiek wynik meczu do ostatniego biegu pozostawał sprawą otwartą.

W drużynie wrocławskiej doskonale spisywała się dziś niezawodna trójka liderów. Zwycięzca duńskiej Grand Prix Hans Andersen jeśli nawet nie wygrywał startów to na dystansie skutecznie odbierał prowadzenie przeciwnikom. Dwukrotnie wyższość reprezentanta z Półwyspu Jutlandzkiego uznać musiał były wrocławianin Krzysztof Słaboń.

Po dwóch udanych pierwszych startach nieskutecznie jeździł Kenneth Bjerre, przez co nie zaszczycił swą obecnością publiczności w biegach nominowanych, a w jego miejsce pojechał Tomasz Gapiński.

Torunianie na Dolnym Śląsku pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Zwycięstwo było w zasięgu ręki, a do pełni szczęścia zabrakło punktów lidera drużyny Wiesława Jagusia i doświadczonych toruńskich juniorów Miedzińskiego i Ząbika, którzy przez fachowców uznawani są jako główni kandydaci do Mistrzostwa Świata Juniorów.

Przed ostatnim biegiem dzisiejszych zawodów torunianie mieli jeszcze szansę na zwycięstwo. Aby tego dokonać musieli podwójnie wygrać z parą gospodarzy Jarosławem Hampelem i Jasonem Crumpem. Piekielnie dziś szybki Hampel i Crump nie pozostawili żadnych złudzeń gościom, wygrywając bieg podwójnie i zapewniając swojej drużynie zwycięstwo w meczu 48:42 i dodatkowy bonus. Doskonała postawa Hampela cieszy polskich kibiców przed niedzielnym półfinałem Drużynowych Mistrzostw Świata w Rybniku.

Michał Zarębski, Wrocław

Zobacz WYNIKI biegu po biegu spotkań 13. kolejki żużlowej ekstraligi

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | kolejka | Grand Prix | Leszno | Rzeszów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama