Reklama

Reklama

Bezzębne Wilki straszyły tylko nazwą. Katastrofa kadrowa i sportowa

Ani jednego punktu w rozgrywkach 2. Ligi Żużlowej nie zdobyło Wolfe Wittstock. Niemiecki zespół nie miał żadnego żużlowca, który mógłby realnie zagrozić rywalom i pociągnąć resztę do jakiegokolwiek zwycięstwa. W przyszłym roku prawdopodobnie Wolfe nie zobaczymy w naszych rozgrywkach. Niewykluczone, że zastąpi ich drużyna z Wolfslake.

Nie było kim jechać

Do sezonu 2021 w 2. Lidze Żużlowej przystępowały dwie niemieckie ekipy. Jedną były Diabły z Landshut, a drugą właśnie Wilki z Wittstock. Tak się złożyło, że ci pierwsi ligę wygrali, a drudzy zajęli ostatnie miejsce, nie wygrywając meczu. W zasadzie nie mieli po prostu kim wygrywać. Jeśli liderami zespołu są takie nazwiska jak Max Dilger czy Matic Ivacic, a na pozycji juniorskiej startuje kobieta, to o czym tu mówić. To nie wystarczało nawet na tych rywali, którzy czysto teoretycznie byli w zasięgu. Menedżer i kierownik Piotr Jankowski robił co mógł, ale problem w tym, że niewiele mógł.

Reklama

Trochę egzotyki

PLUSY

Atrakcja dla kibiców. Wielu jest żużlowych fanów, którzy tylko czekają na to, aż jakiś nowy klub dołączy do polskich rozgrywek. Bardzo modne jest "zaliczanie" obiektów, a kibice i dziennikarze prześcigają się w ilości stadionów, na których byli. Do Wittstocka warto się wybrać. Droga dojazdowa na tor prowadzi w zasadzie przez las, a sam stadion położony jest przy polach z wiatrakami. Panuje miła i luźna atmosfera. Kibice z dużym szacunkiem podchodzą do drużyny przyjezdnej.

Celina Liebmann. Pokazała, że da się wygrywać z mężczyznami, będąc kobietą. Wielokrotnie przedstawicielki płci pięknej były w żużlu traktowane niepoważnie. Mówiło się, że nie ma sensu by jeździły, bo przecież nie mają szans. Niemka jednak potrafi regularnie wygrywać z mężczyznami, co pokazała także w tym roku, choćby podczas "derbów Niemiec" z Landshut Devils. Brakuje jej tylko lepszego sprzętu.

Menedżer zrobił, co mógł. Piotr Jankowski pełniący funkcję kierownika i menedżera Wolfe, podczas meczów wychodził z siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik. Jak jednak to zrobić, skoro nie ma się w drużynie nikogo, na kogo można by postawić w decydujących momentach? Przebłyski miewał Dilger, biegi potrafił wygrywać Ivacic. Ale to tyle.

Zatrważający dorobek

MINUSY

Ani jednego punktu. Dorobek Wolfe jest katastrofalny. Drużyna nie zdobyła nawet jednego punktu, czym wpisała się w niechlubną statystykę najgorszych zespołów w historii. Mało tego, w żadnym ze spotkań nie była nawet bliska zwycięstwa. Najczęściej skupiała się na tym, by ulec rywalowi jak najniżej. Rezerw taktycznych często nawet nie było sensu stosować.

Amatorzy w składzie. Mirko Wolter, Fraser Bowes, Steven Mauer, Bartosz Szymura, Sandro Wassermann. Czy te nazwiska na kimkolwiek robią wrażenie? To żużlowcy, którzy nie są w stanie punktować nawet na najniższym szczeblu. Trudno o dobry wynik z półzawodowcami. Czasem już w Wittstocku szukano po prostu kogoś na sztukę. To nie mogło się udać.

Właściciel szanuje tylko siebie. Frank Mauer nie należy do osób łatwych, jeśli chodzi o współpracę. Wielokrotnie mówili o tym zawodnicy, narzekając na problemy komunikacyjne. Generalnie jest tak, że Mauer podczas zawodów wtrąca się we wszystko, choć ma określonych ludzi od określonych rzeczy. Czy ktoś lubi, jak non stop patrzą mu na ręce? No właśnie.

Była w składzie, ale nie było jej na stadionie

CYTAT SEZONU

- Kiedy chciałam sprawdzić zdobycz mojego zespołu na portalu, zobaczyłam że jestem w składzie. Ja i mój zespół nic o tym nie wiedzieliśmy. To zdecydowanie nie moja wina, jeśli inny zawodnik nie może wystąpić, a potem za moimi plecami moje nazwisko wpisywane jest do składu - napisała Celina Liebmann na Facebooku w połowie sierpnia.

Chodziło o to, że Wolfe chciało wstawić do składu Lukasa Fienhage'a. Zawodnik U24 nie może jednak być gościem, o czym zorientowano się przed meczem. Tak więc zapadła decyzja, by wpisać Liebmann, która jechała akurat zawody w Dohren.

Tragiczny bilans

LICZBA

288 - tyle minusowych punktów w tabeli miało na koniec sezonu Wolfe Wittstock. To oczywiście suma wszystkich porażek, których łącznie było dwanaście. Niech posłuży to za najlepszy komentarz. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje