Reklama

Reklama

Betard Sparta Wrocław - Unia Tarnów. Obawy o pogodę

- Wszystko wskazuje, że w czwartek będzie ładnie i mecz się odbędzie. Oby prognozy się sprawdziły - powiedział menedżer żużlowców Betardu Sparty Wrocław Piotr Baron przed powtórką pierwszego meczu play off ekstraligi żużlowej w Częstochowie z Unią Tarnów. Niedzielne spotkanie z powodu deszczu zostało przerwane po sześciu biegach.

W pierwotnym terminie Sparta z Unią miała się zmierzyć w minioną niedzielę. Spotkanie się zaczęło, ale opady deszczu i zły stan toru spowodowały, że po sześciu biegach zostało przerwane. Nowy termin wyznaczono na czwartek 10 września.

Reklama

W momencie przerwania meczu wrocławianie prowadzili 20:13 i, jak powiedział menadżer Sparty, jest mu nieco żal wyniku. - To jedyny powód, który może sprawiać, że szkoda, że nie dojechaliśmy tego meczu. Ale dobrze się stało, że zawody przerwano, bo to nie był żużel tylko jakaś parodia. W tym wszystkim nie chodzi przecież tylko, aby wygrać czy przegrać, ale dać widowisko i radość kibicom. Tych 12 tysięcy kibiców przyszło oglądać ścigania, a nie jakieś ślizgi - dodał Baron.

Ze względu na remont Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu, Sparta mecze w play off jako gospodarz musi jeździć na obiekcie Włókniarza w Częstochowie. Ekipa Barona narzekała, że w ten sposób straciła atut własnego toru. Przed pierwszym terminem starcia z Unią udało się jednak wrocławianom zebrać i przez kilka dni w komplecie potrenować pod Jasną Górą. Teraz takiego komfortu nie będzie, bo zawodnicy rozjechali się na zawody w innych ligach.

- Każdy ma swoje zobowiązania i trzeba to uszanować. Wszyscy ponownie zbieramy się w środę o godz. 17 i jeszcze zdążymy odbyć jeden trening. Wcześniej mieliśmy nieco przewagi, bo dla Unii tor w Częstochowie był nieznany, a teraz już wiedzą, czego mogą się spodziewać. Niezależnie od wyniku, na pewno jednak nie będziemy się skarżyli po meczu - powiedział Baron.

W podobnym tonie wypowiadał się jeden z liderów Sparty Maciej Janowski. - Właśnie wracam z Anglii i w środę melduję się w Częstochowie. Przed pierwszym meczem mieliśmy więcej czasu na przygotowania, ale dobrze, że spotkanie przerwano. Lepiej już przegrać w normalnych warunkach, niż się ścigać w błocie i ryzykować zdrowie. To nie byłoby zresztą ściganie, tylko jakieś taplanie się - dodał.

Baron przyznał, że cały czas jest w kontakcie z gospodarzami obiektu w Częstochowie i codziennie monitoruje prognozę pogody. - Wszystko wskazuje, że w czwartek będzie ładnie i mecz się odbędzie. Oby prognozy się sprawdziły. Na pewno teraz będzie mniej widzów, ale dla tych co przyjdą, będziemy chcieli stworzyć ciekawe widowisko. Czeka nas bardzo trudne spotkanie, ale wygrane właśnie z takim rywalem są najcenniejsze i smakują najbardziej. Oby tylko znowu jakiś deszcz nam nie popsuł zabawy - zakończył Baron.

Powtórzony mecz Betard - Unia zostanie rozegrany w Częstochowie w czwartek 10 września, początek o godz. 19.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje