Reklama

Reklama

Bartosz Zmarzlik odniósł się do wulgarnych słów Wojciecha Kowalczyka

Jeśli już odpowiedzieć na wulgarny komentarz pod własnym adresem, to najlepiej z klasą. Taka riposta jeszcze mocniej pójdzie w pięty adwersarzowi. Być może z takiego założenia wyszedł Bartosz Zmarzlik, który po wielu dniach w końcu odniósł się do kontrowersyjnych i niecenzuralnych słów słynnego polskiego piłkarza Wojciecha Kowalczyka, który nie mógł zrozumieć, dlaczego żużlowiec wyprzedził Roberta Lewandowskiego w 85. plebiscycie "Przeglądu Sportowego" i Polsatu.

Rozstrzygnięcie prestiżowego plebiscytu, w którym głosy oddają czytelnicy i ogółem kibice sportu, miało miejsce podczas uroczystej gali w Warszawie. Emocje trwały do końca, gdy stało się jasne, że kwestia zwycięstwa rozstrzygnie się pomiędzy głównymi faworytami do końcowego triumfu: Zmarzlikiem i Lewandowskim.

Gdy wreszcie ogłoszono, że tytuł najlepszego sportowca Polski 2019 roku wędruje do Zmarzlika, nasz zawodnik sprawiał wrażenie onieśmielonego. Serdecznie dziękował wszystkim, a do stojącego obok na scenie Lewandowskiego zwracał się per "pan". Skromny żużlowiec jednak nie powinien mieć najmniejszych kompleksów, wszak w ubiegłbym roku w spektakularnym stylu sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza świata. Dokonał tego dopiero jako trzeci przedstawiciel bardzo popularnego w naszym kraju speedwaya, po Jerzym Szczakielu i Tomaszu Gollobie.

Reklama

Jednak szybko rozpętała się burza, rozniecona również przez osoby z autorytetem, jakoby Zmarzlik, przedstawiciel tak niszowej dyscypliny, nie miał prawa wygrać z globalną gwiazdą, jaką jest Lewandowski. Podnoszono argument m.in. o nieporównywalnie większej konkurencji w drodze do stania się światowej klasy piłkarzem. Zapominano jednak, że są dyscypliny, które już na starcie mocno selekcjonują grono śmiałków, gotowych ścigać się ramię w ramię z rywalami motocyklem pozbawionym hamulców, rozwijającym prędkość na prostych ponad 100 km/h.

W krytyce wyników plebiscytu granice dobrego smaku przekroczył Wojciech Kowalczyk, nasz były słynny piłkarz, który z polską kadrą zdobył wicemistrzostwo na IO w Barcelonie w 1992 roku.

"Jeżeli ten zmarznięty sportowiec taki dobry, to niech pokaże mi ile ludzi oglądało jego wyczyny, a ilu Lewandowskiego. Kto ku*** głosuje na żużlowca?" - wściekał się na Twitterze "Kowal". Dalej też było ostro: "My ku*** żyjemy w kraju teoretycznym. Najpierw walka i medialna nagonka, by dać Lewandowskiemu niezasłużoną złotą piłkę, a teraz on nie wygrywa z gościem, który na motorze nie potrafi skręcić w prawo. (...) Dorobiliśmy się sportowca roku w Polsce, który za tydzień w papierowych wydaniach gazet będzie tylko dodatkiem do kontuzji i leczenia Roberta Lewandowskiego. Będzie jak ta cycata z ostatniej strony brukowca".

Zobacz, jak na słowa "Kowala" odpowiedział Zmarzlik!

Do wpisu Kowalczyka wreszcie odniósł się sam Zmarzlik i zrobił to w wielkim stylu. Mistrz świata na łamach "Kuriera Lubelskiego" odpowiedział na zupełnie innym poziomie, nie wdając się w żadne przepychanki.

"Wydaje mi się, że to tylko i wyłącznie chodzi o nieznajomość dyscypliny. Gorąco zapraszam pana Wojciecha na nasz mecz do Gorzowa, na derby z Falubazem Zielona Góra. Obejrzenie z bliska najbardziej elektryzującego meczu w Polsce, tłumy kibiców na stadionie, prędkość, brak hamulców - może pokocha tę dyscyplinę tak, jak rzesze kibiców w całej Polsce" - powiedział 24-letni gwiazdor Stali Gorzów Wielkopolski.

W innym miejscu tej samej rozmowy też wypowiedział ważne słowa: "Trudno porównać żużel choćby z piłką nożną. Żużel uprawiają nieliczni, to bardzo drogi sport, za to piłka jest bardziej popularna, bo może uprawiać ją każdy i w sumie każdy z nas kopał piłkę za młodu. W każdym razie, może jesteśmy niedoceniani, ale pokazaliśmy, że w kibicach żużla drzemie potencjał i nasze polskie wielkie marki mogą ten potencjał dobrze wykorzystać. Średnia kibiców na meczach żużlowych jest większa, oglądalność jest większa, pokazaliśmy, że ten produkt o nazwie żużel ma ogromne możliwości".

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama